Sprint przed rannym samolotem

Piłkarze Wisły odnieśli siódme z rzędu zwycięstwo ligowe bez straty gola na stadionie w Krakowie. Tym razem pokonali Koronę Kielce, 1:0.
Decydujące trafienie, swoje ósme w tym sezonie, zapewnił im w 87. minucie Paweł Brożek, przy istotnym udziale Łukasza Garguły. Ten drugi dośrodkował z wolnego ostro i dokładnie, a pierwszy wyprzedził dwóch obrońców i uprzedził bramkarza – wyciągniętą nogą strącając piłkę do siatki.

Nastąpiło to w chwili, gdy widmo straty dwóch punktów coraz wyraźniej rysowało się nad gospodarzami, a rywale czynili zakusy, by odebrać im także trzeci. W drugiej połowie bowiem wiślacy przeważali, ale brakowało im wykończenia, natomiast Korona skonstruowała kilka akcji rozmontowujących ich defensywę. W 55. minucie zrobili to Przemysław Trytko i Michał Janota, Jacek Kiełb nabrał na zwód Gordana Bunozę, ale Michał Miśkiewicz obronił jego strzał z 15 metrów. Prawie z tego samego miejsca, minimalnie niecelnie, kopał w 77. minucie Janota, po tym jak podania wymienili Paweł Golański, Kiełb i Kamil Sylwestrzak. Nieco wcześniej ten ostatni główkował minimalnie obok słupka, będąc na 7. metrze bez „opieki”.
Aktywa krakowian były mniej wartościowe. Może poza uderzeniem w poprzeczkę Garguły, który w 49. minucie egzekwował rzut wolny z boku pola karnego. Kiedy natomiast potężnie przyłożył z dystansu Emmanuel Sarki – Zbigniew Małkowski odbił efektowną paradą. Dwukrotnie niezłe okazje miał Patryk Małecki – najpierw po centrze Sarkiego i zgraniu głową Brożka, a potem po rozprowadzeniu kontry przez Gargułę – lecz zrazu nie zdołał oddać strzału, naciskany przez przeciwników, a w drugim przypadku starał się lobować golkipera, jednak futbolówka nie wpadła do bramki, a zanim doszedł do niej Brożek, zablokowali ją obrońcy.

Nieco większą przewagę miejscowi mieli w pierwszej odsłonie; zanotowali 12 uderzeń w tym 4 celne (po przerwie 8/2), a poza tym znacznie mniej zagrażali im goście. W najciekawszych momentach udział miał zwykle Garguła, choćby w sytuacji, gdy wraz z Ostoją Stjepanoviciem wystąpili w nietypowych dla siebie rolach. Macegończyk zbiegł skrajem pola karnego jak skrzydłowy i wrzucił do środka, a Polak skoczył do główki jak środkowy napastnik i zmusił Małkowskiego do dużego wysiłku. „Guła” mierzył też przewrotką po krótkiej żonglerce – nad poprzeczką.
Znakomita okazję miał natomiast tuz przed pauzą Brożek. Sprytnie się zastawił markując przyjęcie wykopu Stjepanovicia, czym zwiódł jednego rywala, drugiego zmylił już z piłką przy nodze i pobiegł na spotkanie bramkarza, jednak zgubił w tym biegu rytm, a na koniec źle kopnął futbolówkę, która lekko potoczyła się w ręce Małkowskiego.

Z kolei po meczu niemal sprintem musiał biegać trener „Białej Gwiazdy”, Franciszek Smuda. Nie przyszedł nawet na konferencję prasową, tylko udał się na spotkanie z właścicielem klubu, Bogusławem Cupiałem, ustalać założenia misji, w jaką wybierają się nad ranem samolotem z dyrektorem sportowym Zdzisławem Kapką. Mają obserwować i rozmawiać z zawodnikami, planowanymi jako wzmocnienia Wisły. Już w przyszły piątek zaś – również przy Reymonta i tak jak dzisiaj o 20.30 – zespół czeka następna konfrontacja T-Mobile Ekstraklasy, ze Śląskiem Wrocław.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – KORONA Kielce 1:0 (0:0)
Bramka: Paweł Brożek 86. Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Żółte kartki: Burliga, Guerrier – Sobolewski, Małkowski, Dejmek. Widzów: 12 499.
WISŁA: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, M. Jovanović, Bunoza – Stjepanović – Boguski (46. Sarki), Chrapek (80. Piotr Brożek), Garguła, Guerrier (67. Małecki) – Paweł Brożek. Trener: Franciszek Smuda.
KORONA: Małkowski – Malarczyk (46. Kiełb), Stano, Dejmek, Sylwestrzak – V. Jovanović, Sobolewski – Golański, Janota, Pyłypczuk – Gołębiewski (46. Trytko; 90. Korzym). Trener: Jose Pacheta.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.