Sprzątanie po Euro

W drugim sparingu piłkarze Cracovii ulegli 14. drużynie ukraińskiej ekstraklasy, Karpatom Lwów, 0:1. Brakło im Mario Balotelliego i Gianluigi Buffona, choć stąpali po ich śladach…


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Mecz rozegrano na stadionie przy ul. Kałuży, który dopiero co opuściła reprezentacja Włoch, trenująca tu w trakcie mistrzostw Europy. Pozostało po niej wiele: począwszy od flagi państwowej przed obiektem, przez setki półlitrowych butelek z niegazowaną wodą mineralną z Umbrii – w pomieszczeniach pod trybuną główną, po zostawioną w korytarzu tablicę w wymalowanymi flamastrem rozmiarami strojów zawodników ( Balotelli dumnie dzierży najwyższe oznaczenie XL, razem z bramkarzami ;)).
Akcentem, który można powiązać z zakończonym niedawno turniejem (albo szerzej: europejską piłką) – a który stara się wpoić drużynie Cracovii Wojciech Stawowy – jest staranne konstruowanie akcji z linii defensywnej. Wychodziło krakowianem w sobotę z II ligową Polonią Bytom (sportkrakowski.pl pisał o tym TUTAJ), ale przedstawiciel ukraińskiej ekstraklasy zakłócił właściwy rytm. Lwowianie zaatakowali gospodarzy wysokim pressingiem, wymuszając na nich sporo strat.

Skomponował się z tym bramkarz „Pasów”, Kamil Skrzeszewski, bardziej dzisiaj elektryczny niż krążąca nad Krakowem burza. Popełnił sporo błędów (a zadania nie ułatwiali mu koledzy, kilkakrotnie pakując na „minę” podaniami do tyłu), zawalił też gola zbyt późno wychodząc do piłki „zawiesinki” i dając się przelobować Andrijowi Tkaczukowi, co ustaliło wynik spotkania. Z drugiej strony wygrał dwa nieprawdopodobne wręcz pojedynki z Ołeksandrem Hładkim. W 17. minucie napastnik Karpat mu pomógł, bo uderzył z karnego w słupek, a golkiper wybił futbolówkę w pole. W 43. minucie Skrzeszewski już samodzielnie obronił w sytuacji sam na sam. Na duży plus trzeba mu też zapisać błyskotliwą paradę po główce przeciwnika w 14. minucie.

Wcześniej krakowianie mogli prowadzić 2:0. Już w 4. minucie Krzysztof Danielewicz podał prostpadle do Bartłomieja Dudzica, ten znalazł się oko w oko z Romanem Misakiem, który jednak odbił nogami jego płaski strzał. Z kolei Vladimir Boljević w 10. minucie miał przed sobą pustą bramkę (Misak wybiegł daleko wybijając głową piłkę Dudzicowi), jednak z czterdziestu metrów kopnął nieznacznie obok słupka.
Stawowy najbardziej był zadowolony z wstępnych 20 minut drugiej połowy, kiedy jego podopieczni posiadali inicjatywę, co jednak nie przyniosło wymiernych efektów, mimo że bramkarz Karpat nie był zbyt pewny (uwikłał się nawet w „przebijankę” poza polem karnym, ledwo ją wygrywając). Jeszcze w ostatniej minucie akcję Dawida Rupy z Sebastianem Szałachowskim (przerzut z prawej do lewej i wejście w „szesnastkę”) zablokowali obrońcy. Generalnie jednak, lepsi dzisiaj byli Ukraińcy.
Trafiliśmy na rywala, który nie pozwalał nam stosować gry, której dopiero się uczymy. Będziemy się jej uczyć dalej; w tym okresie rezultat sparingu nie jest jednak sprawą priorytetową, na przykład dzisiaj rano mieliśmy ciężki trening – wyjaśniał szkoleniowiec Cracovii, jednak szybko „zagarnął go” na rozmowę prezes klubu, Janusz Filipiak.
Kolejny sparing, z Sandecją Nowy Sącz, Cracovia rozegra w najbliższą sobotę, 6.7, o godz. 11, na boisku przy ul. Wielickiej.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – KARPATY Lwów 0:1 (0:1)
Bramka: Tkaczuk 35. Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Żółte kartki: Skrzeszewski – Hirskyj.
CRACOVIA: Skrzeszewski (46. Budaković) – Struna, Żytko, Puzigaca (46 Nykiel), Marciniak – Boljević (46. Niedziela), Szeliga (16. Dynarek, 69. Rupa) – Danielewicz (63. Nawrot), Budziński (79. Setlak), Dudzic (63 Szałachowski) – Steblecki.
KARPATY: Misak (46. Iljuszenkow) – Hirkyj, Balazić, Avelar (72. Polanskyj), Oszczypko – Tkaczuk (85. Kostewicz) – Kopołoweć (63. Kasjan), Ksionz, Hudyma (72 Ozarkiv), Hołodiuk (63. Chudobiak) – Hładkyj (72. Martyniuk).

Skomentuj