„Śrutka” przebada Chemika

Policki pierwszoligowiec zakontraktował dzisiaj doświadczoną rozgrywającą Agnieszkę Rabkę. – Przyjęłam propozycję satysfakcjonującą finansowo i sportowo – mówi rodowita krakowianka w wywiadzie dla sportkrakowski.pl.

Jeszcze wiosną opowiadała TUTAJ o swoich nowych planach życiowych, luźno związanych z siatkówką. – Cóż, plany się zmieniły, nie będę za dużo o tym mówić, bo to sprawy prywatne – ucina 34-letnia siatkarka, od czasów panieńskich przez koleżanki nazywana „Śrutką” (od nazwiska Śrutowska).
– Kiedy rozmawialiśmy tydzień temu, nie chciała pani zbyt konkretnie odpowiadać na pytanie o informacje, że ma pani trafić do Chemika.
– Bo w tamtym momencie miałam wprawdzie z nimi od kilku dni kontakt, ale sprawa nie była jeszcze skonkretyzowana: zarówno jeśli chodzi o ich warunki, ale i moje odczucia – czy chcę tam grać. Już wcześniej, jesienią, były rozmowy z zespołami z Orlen Ligi, ale też się nie zdecydowałam.
– A dlaczego nie poszła pani do Impelu Wrocław, o którym głośno było na początku minionego tygodnia?
– Bo tak naprawdę nie było żadnej oferty z Impelu. Był tylko, nieco wcześniej, telefon od nich do mojego menedżera, z wstępnym pytaniem, czy jestem wolna. On odpowiedział, że tak, ale do mnie już nikt z wrocławskich działaczy nie zadzwonił, nie przedstawiono mi żadnych warunków.
– Pamiętam nasz wywiad sprzed kilkunastu laty, kiedy grała pani w Mielcu. Opowiadała pani, jak to na przejście do Stali z Wisły Kraków namawiałyście się z Joanną Mirek – wtedy Podobą – przez rok. Potem spotkałyście się jeszcze w Muszynie, a teraz dołączy pani do niej w Policach. Namawiała?
– Nie, teraz już jesteśmy bardziej dorosłe (śmiech). Ale oczywiście rozmawiałam z nią, pytając o sytuację w klubie, drużynie, tego rodzaju sprawy. Reszta rozstrzygała się między mną i władzami Chemika.
– Jest to zespół, który teoretycznie ma wszystko, żeby zwyciężać, ale coś w nim nie funkcjonuje. A żeby to naprawić – trzeba wiedzieć, co…
– To pytanie do osób, które są tam dłużej, ja byłam dopiero na dwóch treningach. Czasami zdarza się, że potrzeba nawet rundy, żeby zgrały się na parkiecie zupełnie nowe dla siebie partnerki. Wydaje mi się, że tak może być w Chemiku. Po drugie, są to dziewczyny, które w większości przyszły z ekstraklasy, a w I lidze są inne realia, jeśli chodzi o grę, jej taktykę. Zawodniczki są niższe, więc inne elementy mają tu większe znaczenie. Zauważyłam to, chodząc jesienią na pierwszoligowe mecze, na Wisłę czy na UEK. Do tego też trzeba się przyzwyczaić.
– Tylko że po drodze punkty „lecą”. Teraz też – jedziecie na mecz ligowy do Ostrowca Świętokrzyskiego, potem na pucharowy do Aleksandrowa Łódzkiego. Jeden trudniejszy od drugiego. W wypadku dwóch porażek – w Policach może zatrząść się ziemia…
– Liczę, że tak się nie stanie – sezon będzie jeszcze bardzo długi, a rozstrzygnie się dopiero w play off. Ludzie widzą, jakie siatkarki są w Chemiku, z jakimi nazwiskami, krążą plotki o zarobkach. Muszą wygrywać. Każdy, kto wychodzi przeciwko nim na boisko, nie ma nic do stracenia; co zdobędzie – to jego. To też działa na niekorzyść mojej nowej drużyny. Myślę jednak, że z czasem wszystko będzie układać się coraz lepiej.
– A jakie są prognozy, co do pani własnej formy? Przez około osiem miesięcy, od zakończenia sezonu w Muszyniance, nie była pani w wyczynowym treningu.
– Na wiosnę, do początku maja, występowałam jeszcze w cyklu akademickich mistrzostw Polski. Z kolei przez ostatnie dwa miesiące, po dwa, a nawet trzy razy w tygodniu, chodziłam na zajęcia AZS AWF do trenera Jerzego Uzarowicza. Nie straciłam wyczucia piłki, odbicia, techniki. Te rzeczy tak szybko nie uciekają po ponad dwudziestu latach gry… Czasami biegałam też sama, ale fizycznie jestem trochę do tyłu. Nie szaleję teraz, każdy w klubie wie, że potrzebuję czasu na dojście do formy, zwłaszcza odzyskanie skoczności. Mam nadzieję, że szybko się to uda.
– Na początku kariery postrzegałem panią jako trochę przestraszoną, nie do końca pewną siebie zawodniczkę. Ale to była pomyłka, bo potem nie brakowało pani odwagi; śmiało podejmowała pani kolejne wyzwania, włącznie z obecnym. (przebieg kariery Agnieszki Rabki można prześledzić TUTAJ).
– Czy ja wiem, czemu takie wrażenie zrobiłam?… Na pewno zmieniałam się z czasem, bo zmieniał się też model – że się tak wyrażę – mojego funkcjonowania w siatkówce. Z zabawy stawała się sposobem na życie. Kiedy jeszcze wyjeżdżałam do Niemiec, to pomyślałam: „Nic mnie tu nie trzyma, nie mam żadnych zobowiązań, spróbuję”. Ale już na przykład w Bydgoszczy, co prawda dzięki namowom mamy, znaczenie zyskały studia, zrobiłam tam licencjat. A kiedy poszłam do Muszyny, twardo stawiałam na skończenie magisterium, a później studia doktoranckie.
– A do Chemika idzie pani dowartościować fundusz emerytalny?
– Ha, ha, ha! Gdzie mnie do emerytury, jest przecież ustawa, że muszę pracować do 67. roku życia! (śmiech) A poważniej – nie wiem, jak to się wszystko potoczy. Na razie przyjęłam propozycję satysfakcjonującą finansowo i sportowo. Nie ukrywam, że chciałabym kiedyś pracować na Akademii Wychowania Fizycznego. Uczelnia jednak podnosi status i przyjmuje na etaty od stopnia doktora, dlatego będę się starała uzyskać tytuł naukowy.
– Jakieś postępy?
– Mam promotora – prof. Stanisława Żaka. Wraz ze znanym trenerem, dr. Tomaszem Klockiem, piszę artykuł, który ma ukazać się w wydawnictwie AWF – „Antropomotoryka”. Gromadzę literaturę. Jak opowiadałam panu w poprzednim wywiadzie, temat doktoratu będzie związany z tzw. modelem mistrza. To bardzo rozległy temat, warto pozbierać jak najwięcej materiałów, żeby po przeredagowaniu móc wyciągnąć jak najbogatsze wnioski. Teraz na przykład może uda się przeprowadzić badania na moich koleżankach z Chemika…
Rozmawiał PAWEŁ FLESZAR

* Z drugiej strony, jak pisaliśmy TUTAJ i TUTAJ, bliski finalizacji jest transfer Alicji Malinowskiej z Chemika do Elitesek UEK. Wszystko powinno być jasne do najbliższego piątku.
Jednocześnie z polickim zespołem trenuje od minionej środy serbska środkowa, Vesna Jovanović. Ma 29 lat i 190 cm wzrostu. Występowała dotąd w sześciu klubach Serbii, Francji, Hiszpanii i Czech. Największe sukcesy odnosiła w barwach Postaru Belgrad (mistrzostwo i puchar Serbii) oraz francuskiego Entente Sportive Le Cannet-Rocheville, z którym zajęła drugie miejsce w pucharze CEV, a także została najlepiej punktującą i MVP tych rozgrywek.
Wszystko jest na dobrej drodze, żeby z nami została; wszelkie testy wypadły pomyślnie, jestem z niej zadowolony – opowiada szkoleniowiec Chemika, Mariusz Wiktorowicz. – W tym tygodniu powinny zapaść ostateczne decyzje; jutro mają odbyć się rozmowy na temat pewnych ważnych szczegółów jej ewentualnego kontraktu – dodaje, uchylając się od odpowiedzi, co to za szczegóły.

Komentowanie zablokowane.