Strefa dostała Kolki

W pierwszym w tym sezonie II-ligowym meczu we własnej hali koszykarze AGH Kraków rozbili MOSiR Cieszyn 99:60, a „setki” nie zdobyli, bo… byłoby to nieeleganckie.

Już w pierwszej kwarcie dali pokaz presji, jaką potrafią stworzyć w defensywie – siły fizycznej, zespołowości (sporo było przekazów, podwojeń, zastawień), poświęcenia (Bartłomiej Podworski, który najlepiej czuł się na wysokości obręczy, wyłuskał piłkę również nurkując po podłożu).
Po drugiej stronie bądź wjeżdżali pod „deskę” (Tomasz Zych uzbierał w ten sposób sześć punktów), bądź odgrywali po ściągnięciu przeciwników na siebie. Tak Jakub Krawczyk zaprezentował dwie bodaj najbłyskotliwsze z jedenastu dzisiejszych asyst (choć jeszcze w trzeciej kwarcie zaliczył klasyczny „no-look pass”). Tutaj najpierw obsłużył Michała Borówkę stojąc bokiem na wprost kosza, pięć metrów od niego, wystrzeliwując piłkę spod pachy. Potem już z biodra wręczył ją Maciejowi Majowi w bezpośredniej odległości. 6:0, 10:2, 15:5, 19:9, 22:11.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W następnej odsłonie w cieszyńskiej ekipie, złożonej głównie z ponadtrzydziestolatków, korzystnie wypadł urodzony w 1996 roku Maciej Kuboszek. Wraz kolegami stanęli strefą w obronie, ale Robert Kolka szybko udowodnił im, że to błędny pomysł. Trafiał z olbrzymią pewnością siebie, nawet nad dwiema rękami, czy przy rywalu przy doskakującym z boku. Do jego trzech „trójek” czwartą dołożył Leszek Kaczmarski. Dobre zmiany dali też Tomasz Palmowski, Damian Kalinowski i Jakub Wojciechowski, a po akcji 2+1 tego ostatniego rezultat połowy brzmiał 47:29.
Po przerwie popisowy fragment zanotował Maj, punktujący na kilka różnych sposobów: z obwodu, dobitką, finalizując kontry. W konkursie wsadów w szranki z nim stanął Borówka – Maciek wykonał swój po naskoku, a Michał po biegu i długim dwutakcie, poprzedzonym własnym przechwytem i odegraniem przez Zycha.
Poza najaktywniejszym wśród przyjezdnych Tomaszem Czajkowskim w tamtym okresie odgryzał się Grzegorz Szybowicz, ale i jego „Krawcu” wygonił przy koźle za linię boczną.

Na starcie czwartej części Czajkowski wcelował z dystansu, zmniejszając różnicę do 20 „oczek” (69:49), co tylko podrażniło akademików, bo natychmiast zrobili run 13:0. A Kolka dopełnił swoją dzisiejszą salwę siedmiu udanych rzutów za trzy, skompletowaną przy świetnej, 70-procentowej skuteczności. – W rozgrywkach seniorskich zdarzało się po pięć trafień, ale siedem nigdy. W młodzieżówce mogłem mieć taką serię – szuka w pamięci brązowy medalista mistrzostw Polski juniorów U-20 w barwach GTK Gdynia. – No cóż, gra była szybka, stwarzająca pozycje, mogłem liczyć na zbiórki kolegów, trener kazał, więc rzucałem.
– Przy takim osiągnięciu nie musi się pan tłumaczyć.
– (śmiech) Po prostu wyjaśniam, że taka była dzisiaj koncepcja. A że „siedziało” – to też zależy od dnia.
Trener „Agiehowców”, Wojciech Bychawski twierdzi, że Kolka to człowiek nie wzbudzający letnich emocji, można go albo kochać, albo nienawidzić. – Typowy Kaszub; zawzięta, „dożarta” wesz – charakteryzuje barwnie. – W GTK prowadził go mój przyjaciel Rafał Knap. Powtarza ciągle: „Nie zamykaj go, a będziesz miał efekty. Nie blokuj strzelców, a oni się odwdzięczą”. Wierzę, że Robert teraz zaczyna się odwdzięczać.

– Przyznałeś się „Krawcu”? Porządny gość z ciebie – pokpiwał szkoleniowiec z podopiecznego na jednym z treningów, kiedy ten w gierce bez sędziowania podniósł do góry rękę, na znak, że faulował.
– Pewnie, elegancki chłopak jestem – nie stracił rezonu nowohucianin.
A w sobotnim finale, po przechwycie, zamiast szarżować w asyście partnera po łatwe punkty i zaświecić na tablicy „setkę” – Kuba zatrzymał atak sześć metrów od kosza i wygasił mecz na 14 sekund przed syreną.
– Ładnie się zachował. Po co się pastwić nad nimi? Nie wolno się pastwić! – komentuje Bychawski. – Kiedy mieliśmy słabszy okres w ostatnich minutach, przy wysokiej przewadze, podpowiadali mi z ławki, żeby wziąć czas. Ale nie chciałem wbijać tamtemu trenerowi buta w plecy. I tak ma smutny dzień, z doświadczenia wiem, jak się można wtedy czuć. Dla mnie najważniejsze jest, że na początku tamtej akcji odebraliśmy piłkę, „setka” nie była ważna. A generalnie, jestem zadowolony z dzisiejszej gry w obronie.
PAWEŁ FLESZAR

AGH Kraków – MOSiR Cieszyn 99:60 (22:11, 25:18, 22:17, 30:14)
Sędziowali: Mariusz Godek i Adam Kołoszewski. Widzów: 170.
AGH: Maj 19 (1×3, 5 zb.), Zych 12 (6 as., 6 zb., 3 prz.), Krawczyk 8 (1×3, 11 as., 2 prz.), Borówka 8, Podworski 7 oraz Kolka 23 (7×3), Kaczmarski 7 (1×3, 4 prz.), Kalinowski 6 (6 zb.), Wojciechowski 5, Palmowski 4 (4 zb.). Trener: Wojciech Bychawski.
MOSiR: Czajkowski 20 (1×3, 10 zb., 3 prz.), Ochodek 10 (2×3), Hajduk 8, Szybowicz 7 (1×3), Domajer oraz Kuboszek 8 (2×3), Siwy 6 (8 zb., 4 as.), Talik 1, Kaźmierczak. Trener: Łukasz Kuboszek.

Pozostałe wyniki i tabelę grupy C II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.