Studenci porządzili w śródmieściu

W konfrontacji jedynych niepokonanych zespołów grupy C II ligi miano to zachował AZS AGH Kraków, odprawiając Polonię Bytom 86:79, choć zwycięstwo ważyło się niemal do końca.

Obie ekipy legitymowały się dotąd bilansem 8-0, ale nie miały odniesienia względem siebie, możliwości porównania, bo mierzyły się ze znacznie słabszymi przeciwnikami, z którymi pewnie wygrywały. Krakowianie jednak niezwłocznie dowiedzieli się, jak ciężka czeka ich przeprawa. Ledwo odrobinę rozbujała się ich ofensywa, Patryk Wydra dwukrotnie wjechał pod obręcz, a Tomasz Zych uruchomił Mikołaja Smarzy na alley oop’ie, to równie szybko z 9:5 zrobiło się 9:10, bo Rafał Serwański trafił „trójkę” i dwutakt po własnym przechwycie.
Marcin Salamonik mimo 37 lat z podobną werwą biegał do kontry, co wbijał się pod kosz bądź odskakiwał na obwód w ataku pozycyjnym. Skuteczny na łuku był również były zawodnik krakowskiej Wisły, Piotr Łucka. I tak zmienili wynik z 15:13 na 15:17, dalej na 17:20, a od 20:20 odskoczyli na 20:27, co „Sali” uczcił sześciometrowym, penetrującym podaniem kozłem pod samą „dziurę” do Wojciecha Leszczyńskiego.
W drugiej kwarcie podłączył się Emil Podkowiński, rezultat brzmiał 23:31 i 28:35.
– To się zaczyna streetball! Jeszcze nie czas na streetball! Kolejna strata! – już w pierwszej części pieklił się przy linii trener gospodarzy, Wojciech Bychawski, ale jego podopieczni popadli w recydywę: do pięciu strat we wstępnych dziesięciu minutach dołożyli dziewięć w następnych i ich perspektywy wyglądały coraz gorzej.


Kryminał autora tej relacji, Pawła Fleszara, można kupić TUTAJ.

Jednym z najdziwaczniejszych określeń rodem z NBA jest „from dowtown” (czyli „ze śródmieścia/centrum”) dla rzutu za trzy. Trudno dopatrzeć się tutaj logiki, wszak to kosz jest centrum (śródmieściem), gdzie najwięcej się dzieje i na którym ogniskuje się uwaga zawodników i widzów. Teren za linią trzypunktową to raczej przedmieścia.
Nieco światła na ten językowy wygibas rzucił w felietonie dla ESPN fan basketu, sławny dziennikarz i pisarz, Hunter S. Thompson – twórca „Lęku i odrazy w Las Vegas”, stylu gonzo (literackiego dziennikarstwa) i bon motu: „Nie znalazłem jeszcze narkotyku, który dawałby takiego kopa jak pisanie”. Według niego zwrot „from dowtown” jako pierwszy stosował w latach 60. ubiegłego wieku spiker Boston Celtics, Johnny Most. Hala Boston Garden mieściła się w centrum, więc rzut z dystansu był jakby spoza areny, z serca miasta. Zwrot wypromował natomiast, niespełna dwie dekady później, komentator CBS, Brent Musburger i – jak stwierdził w felietonie Thompson – za wprowadzenie tego szalonego bełkotu do leksykonu komentatorów ma z nim zadawnione porachunki, podobnie jak z „Lyle Lovettem, prawnikami, obcokrajowcami, pitbullami, rosyjskimi alfonsami i całym wydziałem policji w Los Angeles”.
Tym niemniej określenie żyje już ponad pół wieku, a dzisiaj zabawę w śródmieściu urządzili sobie studenci Akademii Górniczo-Hutniczej, co pozwoliło im odwrócić losy spotkania. Bartosz Wróbel strzelił celnie „from dowtown” już w piętnastej sekundzie po pierwszym gwizdku arbitra, a Smarzy dokonał tego na finiszu pierwszej kwarty, poprawiając wynik na 23:27, jednak rządzić zaczęli po krótkiej pauzie. Najpierw Wróbel odpowiedział na przechwyt przechwytem i trafił po dwóch sekundach piastowania piłki w rękach. Dalej Smarzy i Damian Dyrda ukłuli z tego samego miejsca, w okolicach ławki rezerwowych AGH. Wkrótce Dyrda, który dał w piątkowy wieczór bardzo dobrą zmianę, wnosząc do zespołu potężny ładunek energii, przymierzył z osi boiska, a potem goście zostawili Wróbla kompletnie osamotnionego na prawym półskrzydle, a on skorygował zapis z 42:39 na 45:39.
Na koniec pierwszej połowy na tablicy świeciło się 47:41, a kiedy po przerwie na łuku zameldował się Zych – 50:41. Do skuteczności z dystansu miejscowi dołożyli w tamtym okresie twardą obronę, dzięki czemu zminimalizowali koszty strat i przytrzymali bytomian w drugiej odsłonie na 14 „oczkach”.

W trzeciej kwarcie akademicy ciągle nieźle spisywali się w defensywie, bardziej szanowali piłkę (2 straty), a wypróbowanego egzekutora mieli w rok starszym od Salamonika Pawle Zmarlaku, który wskakiwał pod obręcz strząsając z siebie rywali jak dojrzałe gruszki z drzewa, a kiedy rolował ich na plecach – zostawali w tyle. Podobnie było z rezultatem po upływie trzydziestu minut, a przewaga 75:62 wydawała się bezpieczna dla AGH.
Na ostatnim etapie działy się jednak rzeczy nie zawsze zrozumiałe. Gospodarze grali dziwnie asekurancko, a ich bardzo długie akcje sporadycznie kończyły się powodzeniem. Szkoleniowiec przyjezdnych, Mariusz Bacik przyspawał do ławki swojego najlepszego snajpera, Łuckę, który miał już na koncie 21 punktów. Mimo to, dzięki usiłowaniom Pawła Mola, Podkowińskiego i Krzysztofa Kurdubskiego, różnica topniała, a najładniejszym zagraniem popisał się Salamonik – kozłując i spychając obrońcę po lewej stronie obrócił się przez prawe ramię i trafił z odchylenia. Kiedy jednak goście zbliżyli się na 83:77 i mieli krakowian na widelcu, popełnili trzy banalne błędy. Podkowiński wyizolowany ze stojącym przed nim Wróblem, czekając na podanie lobem – odepchnął niższego przeciwnika i zarobił faul, niedługo Leszczyńskiemu piłka uciekła za linię, a zaraz Emil zamiast koledze podał ją Zmarlakowi.
Wprawdzie Podkowiński wyegzekwował dwa osobiste na 83:79, ale gdy w następnej akcji sędziowie podjęli niepomyślną dla niego decyzję, protestował tak głośno, że został ukarany przewinieniem technicznym. Odtąd tylko Wróbel wykorzystywał rzuty wolne.
Akademicy już w najbliższą niedzielę, o g. 18, będą mieli okazję poprawić bilans 9-0, gdyż czeka ich zaległa wyjazdowa konfrontacja z Ragorem Tarnowskie Góry.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – POLONIA Bytom 86:79 (23:27, 24:14, 28:21, 11:17)
Sędziowali: Michał Cieśla i Mateusz Wawrzyński.
AGH: Wróbel 27 (4×3, 2 prz.), Zmarlak 19 (10 zb., 4 as., 3 prz.), Smarzy 12 (2×3, 9 zb.), Zych 5 (1×3, 4 as.), Wydra 4 oraz Dyrda 9 (2×3, 6 as.), Mamcarczyk 8, Medes 2, Nowak. Trener: Wojciech Bychawski.
POLONIA: Łucka 21 (3×3), Podkowiński 19 (3 prz.), Salamonik 10 (1×3, 9 as., 7 zb., 3 prz.), Leszczyński 10 (9 zb., 8 as.), Serwański 5 (1×3, 4 as., 2 prz.) oraz Kujon 5, Kurdubski 5, Mol 4 (1×3), Czyżewski, Pyplok. Trener: Mariusz Bacik.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.