Stuknięcie o dno dało nie tylko echo

Piłkarze Wisły Kraków ponieśli czwartą porażkę z rzędu w Lotto Ekstraklasie, tym razem na własnym stadionie, ulegając Ruchowi Chorzów, 1:2.

Mecz w pierwszej połowie był bardzo żywy, momentami wręcz efektowny, a o jego atrakcyjność zadbali gospodarze. Na bramkę mającego elementarne problemy z chwytem Kamila Lecha sunęła akcja za akcją. Pierwsze uderzenie, Krzysztofa Mączyńskiego z dystansu w 3. minucie, golkiper gości jeszcze złapał, ale pozostałe odbijał przed siebie, albo piłka „przeciekała” mu przez ręce. Wisła mogła zdobyć dzięki temu co najmniej dwa gole; każdorazowo z kilku metrów główkował Krzysztof Drzazga, ale raz trafił w słupek, a raz minimalnie obok.
Wiślacy skonstruowali parę kilkuosobowych kombinacji. Po jednej z nich zdobyli prowadzenie: wrzutka z głębi pola, przedłużona przez Drzazgę, Rafał Boguski przyjął i krótkim, prostopadłym podaniem wypuścił Mateusza Zacharę na czystą pozycję, a ten kopnął celnie w długi róg. W konkursie urody i pomysłowości mogli ich przebić Rafał Pietrzak i Jakub Bartosz. Pierwszy dośrodkował miękko i technicznie, omijając obrońców Ruchu, a drugi nabiegł w tempo i uderzył bez przyjęcia, chybiając o centymetry.

Przyjezdni w 16. minucie dali sygnał, że mimo dobrej dyspozycji krakowian, nie będą w tej części tylko statystami. Patryk Lipski przymierzył z wolnego w słupek, a niedługo później mógł powiedzieć rywalom: „Ostrzegałem was”. Zacentrował z prawej flanki, a z interwencją nie zdążyli Arkadiusz Głowacki i Michał Miśkiewicz, dzięki czemu Mariusz Stępiński mógł ładnie złożyć się z półobrotu, futbolówka zaś znalazła się w siatce.
Jeszcze Piotr Ćwielong miał szansę po składnej, trzypodaniowej kontrze. Dryblingiem minął przeciwnika, lecz nieznacznie spudłował z 17 metrów.

W drugiej połowie zabrakło tego tempa, dużo mniej było też dogodnych okazji. Choć i tu zdarzył się słupek, który ostemplował Martin Konczkowski, główkując po wrzutce głową Rafała Grodzickiego. Ruch zagęścił środek pola, wskutek czego miejscowi już nie konstruowali akcji z taką swobodą, a w ich defensywie wciąż uwidaczniały się dziury. I tak po rzucie rożnym przed Miśkiewiczem znaleźli się Konczkowski, Michał Koj i Paweł Oleksy. Michał zatrzymał instynktownie główki dwóch pierwszych, ale przy dobitce tego trzeciego z bliska był bezradny. Oleksy stał wówczas na spalonym, ale nie usprawiedliwia to bierności gospodarzy przy tak długim zagrożeniu.
– Czekaliśmy na to zwycięstwo od pierwszej kolejki – podkreśla trener chorzowian, Waldemar Fornalik. – Cieszę się tym bardziej, bo powinno nam dać wiarę w to co robimy. Można dużo i mądrze mówić, jak należy grać, ale to wynik daje bodziec do pracy.

„Biała Gwiazda” stuknęła o dno – po czwartej porażce z rzędu co najmniej najbliższy tydzień spędzi na ostatnim miejscu Lotto Ekstraklasy. Ale poza echami uderzenia o podłoże słychać jeszcze inne nieprzyjemne odgłosy. Co rusz pojawiają się sensacyjnie wieści o kłopotach prawem nowego właściciela klubu, Jakuba Meresińskiego. Wśród nich ma jeden prawomocny wyrok za posługiwanie się sfałszowanym świadectwem maturalnym.
– Chcemy się koncentrować tylko na czysto sportowej stronie rzeczywistości, ale przecież nie odetnę zawodników od informacji – szkoleniowiec krakowian, Dariusz Wdowczyk odpowiada na pytanie, czy sytuacja odbija się negatywnie na drużynie. – Trudno coś sensownego powiedzieć po tym meczu, bo w drugiej połowie zupełnie oddaliśmy pole Ruchowi, który swobodnie rozgrywał piłkę. Nie mogę pogodzić się z naszą postawą, bo solidnie pracujemy na treningach, a potem nie widać tego na boisku.
Z depresją sportową i organizacyjną komponuje się rozziew pomiędzy fanami Wisły. Połowę sektora C zajęli dzisiaj chorzowianie, którzy kibicowali wspólnie z wiślakami, a brakło części zwykłych jego bywalców. A kiedy na sektorze C podnosiły się okrzyki na cześć łódzkiego Widzewa, z trybuny głównej witały je gwizdy…
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – RUCH Chorzów 1:2 (1:1)
Bramki: Zachara 5 – Stępiński 25, Oleksy 55. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Sadlok, Mójta, Mączyński – Grodzicki. Widzów: 12 703.
WISŁA: Miśkiewicz – Bartosz, Głowacki, Sadlok, Pietrzak – Boguski, Mączyński, Popović (66. Brlek), Małecki (58. Mójta) – Drzazga (46. Ondraszek), Zachara. Trener: Dariusz Wdowczyk.
RUCH: Lech – Oleksy, Koj, Grodzicki, Konczkowski – Urbańczyk, Surma – Mazek (69. Moneta), Lipski, Ćwielong – Stępiński (90. Arak). Trener: Waldemar Fornalik.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.