Suche Stawy pełne emocji

Wanda Instal wygrała pierwszy mecz I-ligowy od 10 grudnia ubiegłego roku. Sukces w konfrontacji z MKS MOS Będzin – 3:2 (19:25, 25:19, 23:25, 25:22, 15:9) – zapewniło jej kilka elementów. Z czego najbardziej spektakularnym były asy serwisowe Michała Dzierwy, zaś najsolidniejszym i najbardziej regularnym – blok.Nawet jeśli liczba bezpośrednio zdobytych w ten sposób punktów nie wygląda imponująco, to mieliśmy dzisiaj mnóstwo wybloków, po których mogliśmy wyprowadzić kontry lub przeciwnicy musieli ponawiać akcje – analizuje Mateusz Mielnik, pełniący funkcje II trenera i statystyka krakowskiego zespołu.

W pojedynkach nad siatką najefektywniejszy był Jarosław Tepling, zaliczający bodaj najlepszy występ w sezonie. – Miło, że pan tak uważa, ale nie zastanawiam się nad tym i nie ma to większego znaczenia – zastrzega środkowy Wandy Instal. – Liczy się tylko to, że wreszcie wygraliśmy; nie ma co szukać ojców sukcesu, bo było ich wielu. A najważniejsze, że potrafiliśmy – po raz pierwszy od dawna – zachować luz i spokój. Jak nam się to udało? Po niepowodzeniu w Gorzowie, gdzie jechaliśmy strasznie naładowani, ręce nam opadły. Jesteśmy w takim dole, więc doszliśmy do wniosku, że gorzej już być nie może i dzięki temu dzisiaj tak się nie spinaliśmy…

Spotkanie miało kilka zapierających dech zwrotów. Przy remisie w setach 1-1, w trzecim gospodarze prowadzili 23:20 i księgowali już pierwszy punkt po serii pięciu porażek poniesionych „na czysto”. Tymczasem przyjezdni zrobili przejście (Grzegorz Łapuszyński i 23:21), Marcin Kantor upolował serwisem Bartłomieja Sorokę (23:22), następnie ten drugi zaatakował w siatkę (23:23), nie pomylił się z kolei Łapuszyński (23:24), a Kantor przyłożył kolejnego asa i w euforii z zaciśniętymi pięściami przebiegł wszerz parkietu.

No i w czwartej partii miejscowi zachowywali się jak bokser po nokaucie… Chwiali na nogach (4:10, 8:13, 11:17, 15:19), a najniższy na boisku Dariusz Syguła grał im na nosie, dwukrotnie sprytnie pokonując ich nad taśmą i nękając podaniami zza linii końcowej.
Wtedy jednak przy zagrywce z wyskoku Adama Łukasika los zaczął się odmieniać. W jednej z akcji goście stracili dwa punkty, bo tak impulsywnie reklamowali blok przeciwników, że zobaczyli żółtą kartkę (o tę sytuację awanturowali się z sędziami jeszcze po meczu). Wyrównanie (19:19) przyniósł as Łukasika, a prowadzenie wyśmienita kontra, po obronie Mariusza Syguły (udanie uzupełniał się dzisiaj z Łukaszem Szablewskim), dokładnej wystawie palcami w wykonaniu libero Mateusza Mrozowskiego i uderzeniu Krzysztofa Ferka. Przy rezultacie 21:21 wszedł na boisko Dzierwa i w pierwszym dzisiaj kontakcie z piłką zdobył punkt serwisem, a następnym – ustawił dogodną kontrę. Dzięki skuteczności w końcówce Ferka, który był dzisiaj pierwszą i najpewniejszą opcją ataku Wandy, doszło do tie-breaka.
A w nim znowu Dzierwa w najbardziej odpowiednim momencie (10:7) zaaplikował rywalom 2 asy (12:7). Zwycięstwa dopilnowali Soroka (zbicie ze skrzydła) i Damian Domonik (blok i krótka). – Może to głupio zabrzmi, lecz takie dobre końcówki setów do nas nie pasują – komentował pół-żartem, pół-serio Tepling. – Ale to naprawdę bardzo cieszy; czuję, że teraz będą zdarzać się częściej.

Pierwsza połowa spotkania w hali na Suchych Stawach przebiegała najpierw pod dyktando Kantora, Michała Potery („Przyjmuje i broni jak Harry Potter” – pokpiwał z uznaniem jeden z kibiców) i spółki, którzy w pierwszym secie prowadzili10:6, 12:7, 14:10, 15:14, 19:18, 22:18. Potem role się odwróciły, a krakowianie potrafili wygrać zarówno akcję pełną obustronnych kiksów (na 8:4 w II secie), jak i piękną, z kilkoma blokami, paradami w polu i kontrami (na 9:4). Później przeważali jeszcze 12:6, 14:8, 16:9, 20:12, 23:16, a w kolejnej odsłonie – 12:9, 15:13, 18:16. Wtedy jednak częściej był remis, aż doszło do wspomnianego 23:20.
Gramy strasznie „falowo” – przyznaje Jarek. – To zwycięstwo jednak może sporo zmienić. Może nie w tabeli, bo raczej czeka nas walka w fazie play out, ale powinniśmy zyskać dzięki niemu pewność siebie, która przyda się w przyszłości.
PAWEŁ FLESZAR

KA WANDA INSTAL Kraków – MKS MOS INTERPROMEX Będzin 3:2 (19:25, 25:19, 23:25, 25:22, 15:9)
Sędziowali: Zbigniew Kułak (Wołomin) i Marcin Myszkowski (Warszawa). Widzów: 300.
WANDA: Szablewski, Pić, Tepling, Ferek, Soroka, Domonik oraz Mrozowski (l), Łukasik, M. Syguła, Dzierwa. Trener: Grzegorz Silczuk.
MKS MOS: D. Syguła, Kantor, Szczygieł, Zarańkiewicz, Wójtowicz, Dzierżanowski oraz Potera (l), Łapuszyński, Miller, Michalak. Trener: Rafał Legień.

Przebieg meczu – I set: 0:1, 2:1, 3:3, 6:6, 6:10, 7:12, 10:12, 10:14, 12:14, 14:15, 16:17, 18:19, 18:22, 19:22; II set: 2:1, 3:2, 3:3, 5:3, 5:4, 10:4, 10:6, 12:6, 12:8, 14:8, 16:9, 17:10, 17:12, 20:12, 20:15, 21:16, 23:16, 23:19; III set: 1:0, 1:2, 3:4, 5:6, 7:8, 9:8, 9:9, 12:9, 12:12, 13:13, 15:13, 15:15, 17:15, 18:16, 18:18, 20:18, 21:19, 21:20, 23:20; IV set: 1:0, 1:2, 3:2, 3:6, 4:6, 4:10, 5:11, 8:11, 8:13, 10:15, 11:15, 11:17, 13:17, 13:18, 15:18, 15:19, 20:19, 20:21, 23:21, 23:22; V set: 2:0, 2:2, 5:2, 5:3, 7:3, 8:3, 8:6, 9:6, 9:7, 12:7, 12:8, 14:8, 14:9.

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*