Światełko mrugało z tunelu

Niezłą zaliczkę w ćwierćfinale Pucharu Polski zapewnili sobie dzisiaj piłkarze Wisły Kraków. Pokonali na własnym stadionie Jagiellonię, 2:0, i mogą z odrobiną optymizmu czekać na rewanż, 12 marca w Białymstoku.

Oba zespoły miały fragmenty przyzwoitej gry, lecz zaczęły od trzydziestoparominutowej beznadziejnej szarpaniny. Gospodarzom wychodził pressing, ale z konstrukcją mieli kłopoty; wrzutki w pole karne „Jagi” zwykle nie docierały do adresatów, z jednym wyjątkiem – Arkadiuszem Głowackim, który w 22.minucie, po dośrodkowaniu Kamila Kosowskiego, główkował w światło bramki, jednak poradził z tym sobie Jakub Słowik. Jedno groźne – choć też lekkie, z wolnego, z 18 metrów – uderzenie zanotował po stronie gości Dani Quintana, a Siergiej Pareiko złapał.
Obfitsza była lista piłkarskich kuriozów: strzał zawodnika Jagiellonii, kiedy piłka trafiła za linię boczną, wykop Pareiki z „piątki” w miejsce – na jego połowie – gdzie stoi jego trener, Tomasz Kulawik, kontra Ivicy Ilieva, który mógł zrobić z futbolówką różne rzeczy sam, bądź podać do Kosowskiego, a oddał ją po prostu przeciwnikom.

Nieporównanie sensowniejsze – choć niepozbawione elementu przypadku – były akcje z 39. i 45. minuty. Pierwsza zaczęła się od przechwytu Cezarego Wilka i wejścia drugiego defensywnego pomocnika Radosława Sobolewskiego. Wybijał mu piłkę Michał Pazdan, lecz tak niefortunnie, że trafiła do Patryka Małeckiego (dzięki temu, że dostał podanie od rywala, nie był na spalonym), który po ziemi posłał ją w centrum pola karnego, a tam Rafał Boguski ledwie ją trącił, ale wystarczająco, by wtoczyła się przy słupku do bramki.
W drugim przypadku Kosowski główkował, futbolówkę zatrzymali przyjezdni, próbował ją wybijać Tomasz Bandrowski, a „Kosa” tak zmyślnie nastawił stopę, że po odbiciu od niej poleciała na ósmy metr, gdzie znowu dopadł jej Boguski i wpakował do siatki. Wyśmienicie wypełnił  rzadką dla niego rolę wysuniętego napastnika. – Zastanawiałem się, kogo wystawić z przodu, pomiędzy nim a Patrykiem Małeckim. Padło na Rafała, ale plus przede wszystkim dla niego, za to co zrobił – komentował Kulawik.

– Dla obu drużyn to był mecz o zobaczenie światełka w tunelu, bo obu nie układało się wcześniej i wejście do półfinału byłoby dużym osiągnięciem – obrazowo opisywał szkoleniowiec Jagiellonii, Tomasz Hajto.
Wiślacy zobaczyli to światełko dzięki Boguskiemu, ale mogło się ono okazać światłami czołowymi nadjeżdżającego pociągu. Przez kwadrans po przerwie nie bardzo byli w stanie przeciwstawić się nacierającym białostoczanom, którzy mieli dobre okazje. W 50. minucie nawet idealną, gdy Min Kyun Kim przewrócił się uderzony biodrem wpadającego na niego z boku Sobolewskiego i sędzia podyktował rzut karny. Tomasz Kupisz kopnął w lewy róg, ale Pareiko z refleksem i sprawnością obronił. Kilka minut później Kupisz strzelał lżej z 4 metrów, ale estońskiego golkipera wyręczył Boguski. A kolejnym krakowianinem, równie wydajnym w defensywie, co w ataku, okazał się Kosowski – w 58. minucie, po wolnym, Adam Dźwigała główkując wcelował w słupek, a dobitkę Ugochukwu Ukaha zablokował właśnie Kamil.

Miejscowi – dzisiaj lepiej prezentujący się, niż w opisywanej TUTAJ inauguracji rundy – opanowali wreszcie sytuację; Małecki, który po zejściu Ilieva przeniósł ze skrzydła na szpicę (a „Boguś” cofnął się za jego plecy) zakręcił w 68. minucie dwoma obrońcami, lecz lewą nogą kopnął nad poprzeczką. Podobnie postąpił stojąc na wprost bramki, kilkanaście metrów od niej, Michał Chrapek, jednak podający do niego Wilk mógł też sam uderzać w długi róg. Gdyby któryś z nich podwyższył na 3:0, Hajto pewnie nie mógłby powiedzieć po spotkaniu: – Ciągle oceniam szanse na awans, jak 50 do 50; w rewanżu wyjdziemy z inną jakością i innymi zawodnikami z przodu.
Wcześniej, bo już 4 marca, o godz. 18.30 Wisła zmierzy się przy Reymonta z Podbeskidziem Bielsko-Biała, w T-Mobile Ekstraklasie. Trener „Białej Gwiazdy”stwierdził, że na to spotkanie przygotowywany jest leczący kontuzję Łukasz Garguła. Z kolei bliższe dane o stanie zdrowia narzekającego na plecy Cwetana Genkowa mają być znane jutro.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – JAGIELLONIA Białystok 2:0 (2:0)
Bramki: Boguski 39, 45. Sędziował: Jarosław Rynkiewicz (Gorzów Wlkp.). Żółte kartki: Chavez, Iliev, Kosowski, Głowacki, Stolarski – Pazdan, Plizga, Ukah. Widzów: 9833.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Głowacki, Chavez, Jaliens – Sobolewski, Wilk – Małecki, Iliev (64. Stolarski), Kosowski (90. Sikorski) – Boguski (69. Chrapek). Trener: Tomasz Kulawik.
JAGIELLONIA: Słowik – Norambuena, Dźwigała, Ukah, Hanzel – Pazdan, Bandrowski – Quintana, Kim (73. Frankowski), Kupisz – Plizga (85. Smolarek). Trener: Tomasz Hajto.

Komentowanie zablokowane.