Szarża lekkiej brygady

Siatkarki MKS MOS Wieliczka już po raz drugi z rzędu znalazły się w czołowej szóstce mistrzostw Polski juniorek. Dzisiejszy awans dało im efektowne zwycięstwo z PTPS Piła, 3:0.

Kluczem do zrozumienia sukcesu (a było nim już przedostanie się do turnieju finałowego w Kętrzynie) ekipy nie imponującej warunkami fizycznymi może być wywiad, jakiego internetowej telewizji pilka-siatkowa.com udzieliły po spotkaniu Magdalena Jaszkowska („Zawsze trzeba się napracować. Dzisiaj wreszcie pokazałyśmy co potrafimy”) i Weronika Olipra („Nie mogę się doczekać jutrzejszego meczu. Lubię jak drużyny mocno uderzają, bo można jakąś ładną piłkę wyciągnąć„). Wcześniej jedna przestawiała się jak za pstryknięciem przełącznika z ataku na rozegranie i na odwrót (pełniły te role rotacyjnie z Alicją Grabką), druga dwoiła się i troiła w polu.
Ich koleżanki nie musiały zdawać egzaminu przed mikrofonem, ale na parkiecie wszystkie były rezolutne, radziły sobie z nieoczekiwanymi sytuacjami, nie przejmowały się potknięciami. Aż po szarżę w trzecim secie i po nim: „Mamy jeszcze taką dobrą środkową, Olę Stanecką, którą chciałyśmy pochwalić za ten turniej. Jak ona stanie na bloku, to jej nawet Majka nie pokona!„.

Właśnie Aleksandra Stanecka pociągnęła koleżanki w pierwszej partii, która nie zawsze układała się po ich myśli; od 3:1, 6:3, 7:5 i 9:7, przez 9:10, 12:11, 12:14, 15:17 do 16:19. Sporo krwi napsuła im Oliwia Grzelczak, parę piłek zepsuły same, jednak Ola skończyła wszystkie cztery zbicia, a skuteczność w tym elemencie była jednym z głównych atutów zespołu – zanotowały 61%, w tym Paulina Tkaczyk miała 3 udane próby z 4, a najbardziej obciążona Olga Klocek – 6 z 11. Przy stanie 18:20 Grabka mądrze ominęła blok, Stanecka poszła za linię końcową i kąsała stamtąd aż do 24:20, a przy siatce świetnie zastąpiła ją Olga Stasiak, w asyście Klocek i Grabki.
Tamta odsłona skończyła się 25:21, ale w drugiej znowu losy się wahały – 2:0, 2:2, 3:2, 3:4, 6:6, 6:8, 8:10, 14:12, 14:15, 17:16, 18:18. Stanecka sfinalizowała swój atak i zatrzymała cudzy, zaświecając na tablicy 21:18, lecz pilanki odpowiedziały blokiem i dwiema kontrami Katarzyny Lewandowskiej. 21:21, 22:22 i mordercza seria: ścięcie Grabki, as Tkaczyk, wspólna „czapa” Ali i Oli. 25:22.

Niemal dokładnie rok temu krakowianka (zresztą jedna z pięciu) Paulina Tkaczyk dopiero odnajdywała się w juniorskim teamie z „Miasta Soli”. Długo trwało załatwianie jej karty zawodniczej, jeszcze dłużej aplikowała do składu. Na finały mistrzostw Polski do Jarosławia pojechała jako trzynasta, do dwunastki wskoczyła po kontuzji Olgi Klocek w trakcie turnieju. Spotkanie z Sandecją Nowy Sącz zaczęła jako podstawowa i jak na taką nowicjuszkę zaprezentowała się świetnie, pomagając w awansie do czołowej szóstki (opisywaliśmy to TUTAJ). Dzisiaj to zawodniczka pełną gębą, a trzecią część konfrontacji z PTPS zainaugurowały jej ostre podania. As, parę błędów rywalek i 6:0, a w powietrzu unosiła się odrobinę niesamowita aura empatii, wszak mniej więcej w tym samym czasie w Warszawie jej siostra Katarzyna, w barwach Sparty Kraków, zwyciężała Olimp Bartoszyce w półfinałach MP młodziczek.
MKS MOS nie poddawał się nastrojom, tłukąc niemiłosiernie pilanki. Grabka, która później odebrała nagrodę dla MVP meczu, dwoma atakami i trzema serwisami, a także Jaszkowska i Stanecka, tak zdołowały przeciwniczki, że te nawet gdy miały okazję skonstruowania czegoś sensownego, to ją marnowały. 11:2, 14:4, 16:6 po akcji meczu: Olipra broni bezpośredni strzał, a Klocek kończy kontrę z pipe’a. Zaraz Jaszkowska znowu uruchamia ją z szóstej strefy, po podaniach Staneckiej (w tym as) jest aż 23:9 i wtedy wieliczanki mentalnie opuszczają parkiet (23:12, 24:15), a wracają nań w ślad za Klocek, zamykającą sprawę kolejnym zbiciem z II linii.

– Bardzo się cieszę! Choć jak patrzę na tamtą grupę to zastanawiam się, jak by się to potoczyło, gdybyśmy trafili do niej. Do czołowej czwórki awansował przecież Orzeł Malbork, którego niemal pokonaliśmy w jego hali w półfinale – uśmiecha się trener MKS MOS, Jerzy Janeczek.
Ich grupa A była zdecydowanie silniejsza, o czym świadczy także wyraźna wygrana Silesii Volley Mysłowice z MKS Świdnica. Ślązaczki w Kętrzynie czują ogromny niedosyt, bo miały szansę na ponowne zdobycie medalu (rok temu miały srebrne), jednak poniosły dwie porażki w tie-breakach – z MOS Wola Warszawa i Gedanią.
I to właśnie z Silesią, ze wspomnianą na wstępie Majką Szczepańską, zmierzą się o piąte miejsce podopieczne Janeczka. W grupie uległy im 0:3, teraz spotkanie odbędzie się w innej hali – z MOSiR Ketrzynie przenoszą się do gimnazjum w Karolewie. – Rozkręcamy się z meczu na mecz, więc liczę, że tym razem podejmiemy bardziej wyrównaną walkę – podsumowuje szkoleniowiec.
PAWEŁ FLESZAR

1/2 finału o miejsca 5-8 MP juniorek:
MKS MOS Wieliczka – PTPS Piła 3:0 (25:21, 25:22, 25:15)
Sędziowali: Piotr Skowroński (Gdańsk) i Mirosław Beń (Białystok). Widzów: 100.
MKS MOS: Jaszkowska 6 pkt, Klocek 17, Stanecka 12, Grabka 13, Tkaczyk 7, Stasiak 3 oraz Olipra (l), Palonek. Trener: Jerzy Janeczek.
PTPS: Konieczna 5, Grzelczak 13, Tomczyk 2, Zając 8, Janowicz 5, Stencel 8 oraz Barabasz (l), Błoch (l), Nowicka, Groblewska, Lewandowska 3, Zaczkowska. Trener: Andrzej Zapaśnik.

Silesia Volley Mysłowice – MKS Świdnica 3:0 (25:19, 25:23, 25:20)

Pozostałe wyniki mistrzostw Polski juniorek w Kętrzynie można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.