Szczelny dach nad Błękitnymi

Siatkarze Wandy Kraków, po słabej grze, ulegli drużynie z Ropczyc 0:3 i zajmują przedostatnie miejsce w tabeli grupy IV drugiej ligi.
Gospodarze dosyć miękko serwowali, przez co rywale wiele piłek mogli odbierać palcami, a grający (na libero) trener Błękitnych, Michał Betleja dość szybko przestał zmieniać się z Kamilem Właszczukiem i pozwolił 17-latkowi pełnić swoją rolę we wszystkich ustawieniach. – Na treningach, czy meczach juniorów, wyprawia czasami cuda, ma papiery na grę w wyższej lidze, ale trzeba go powoli do tego wdrażać. Pewniej się czuje, kiedy wie, że go ubezpieczam – tłumaczył Betleja.
W pierwszej partii jego partnerzy-podopieczni od początku mieli inicjatywę – 2:4, 4:6, 7:7, 7:0, 9:9 – po asie Wojciecha Gajosza niemal w linię końcową prowadzili 13:9. Plas Marcina Typela i blok Rafała Poprawy na podwójnej krótkiej przeciwników nieco zmniejszył straty, ale szybko zaczęły znów rosnąć: kiedy Tomasz Kotyla zaserwował w to samo miejsce co Gajosz – było 15:20, po „czapie” na Typelu – 17:23, a na Poprawie – 19:25.

W drugiej partii w miarę regularnie w zbiciach ze skrzydła spisywał się Maciej Ignatowski, jednak wynik krótko był korzystny dla miejscowych – 1:0, 3:2, 3:4, 6:4, 6:6, 8:7, 8:10, 9:12, 14:15 – bo gdy Paweł Rusin „złapał” go w pojedynkę, a potem krakowski atakujący uderzył w aut, goście odskoczyli na 19:15. Utrzymywali przewagę – przy świetnej postawie wszędobylskiego Rusina – aż do 24:18. Wówczas Piotr Rutkowski zrehabilitował się dwukrotnie za wcześniejsze nieudane ścięcia, Wanda przytrzymała rywali na obu skrzydłach i zredukowała straty do 22:24. Wówczas jednak przebił się na lewej flance Kotyla.

W trzeciej odsłonie przyjezdni od razu ruszyli z kopyta (1:3, 3:6, 6:7, 7:11, 9:13, 10:16, 15:19, 15:21); ciągle skuteczny był Rusin, sekundował mu Marcin Dobrzyński – obdarzony może niezbyt wygórowanym jak na atakującego wzrostem (192 cm), ale dynamiczny i wysoko łapiący piłki. Krakowianom prześlizgiwały się one przez blok, a nawet przez palce w obronie. W polu w miarę nieźle spisywał się tylko Krzysztof Kołodziej.
Po bloku i zbiciu Dobrzyńskiego było już 17:24, a ostatni punkt to aut Poprawy. Znowu i jak na ironię, bo popularny „Jaś Fasola” stanowił dzisiaj jedyną pewną opcję ataku ekipy z „Suchych Stawów”, kończąc 8 z 10 krótkich.

– Wierzyłem dzisiaj w zwycięstwo, ale spodziewałem się większego oporu przeciwników – opowiadał Betleja, chwaląc jednocześnie swojego rozgrywającego, Mateusza Srokę. – Cieszę się z kompletu punktów, bo dotąd nam one uciekały, przegraliśmy przecież pięć tie-breaków. Z czego dwa przez własną halę.
I przypomina operetkową niemal historię, jak przeciekający dach zmusił do przerwania spotkania z Contimaksem Bochnia, kiedy prowadzili w czwartym secie i mogli skończyć je 3:1, a fragment konfrontacji z STS Skarżysko-Kamienna z tych samych powodów został przeniesiony do odległego o 10 kilometrów Sędziszowa Młp…
Teraz jednak, na zakończenie I rundy, zepchnęli Wandę na przedostatnie miejsce w tabeli grupy IV i wyprzedzili ją o 3 „oczka”.
PAWEŁ FLESZAR

WANDA Kraków – BŁĘKITNI Ropczyce 0:3 (19:25, 22:25, 17:25)
Sędziowali: Bogusław Bober (Zabrze) i Monika Wulczyńska (Sosnowiec). Widzów: 60.
WANDA: Szablewski, Typel, Poprawa, Ignatowski, Rutkowski, Blachura oraz Kołodziej (l), Bławat, Bielenda, Laskowski. Trener: Grzegorz Silczuk.
BŁĘKITNI: Sroka, Rusin, Kwiecień, Dobrzyński, Kotyla, Gajosz oraz Betleja (l), Waszczuk (l). Trener: Michał Betleja.

Komentowanie zablokowane.