Szlachetne zdrowie… jako smakujesz

Trzy czołowe krakowskie drużyny siatkarskie i najlepsza koszykarzy mają spore problemy z kontuzjami. A w większości czekają je w najbliższą sobotę ważne mecze.

Jak pewnym echem odbiła się kontuzja Krzysztofa Ferka, który pechowo skręcił nogę niejako w drodze AGH 100RK AZS na spotkanie ligowe z Camperem, tak nikt nie zauważył nieobecności Karola Galińskiego, dotkniętego przez podobny niefart. „Królik” zaliczył bardzo dobry występ przeciwko AZS Nysa (opisywaliśmy go TUTAJ), po którym skarżył się na bóle pleców oraz wybitego kciuka. Dolegliwości udało się zaleczyć, jednak na ostatnich zajęciach przed wyjazdem do Wyszkowa dostał potężne uderzenie piłką w ten sam palec. – To jest jak prawo Murphy’ego; bolące miejsce przyciąga kolejne ciosy. Brzmi to jak żart, ale często takie sytuacje widuję w sporcie – mówi Wojciech Dubaj, fizjoterapeuta „Agiehowców”. – Kciuk był tak mocno skręcony, że Karol nie miał szans na grę z Camperem. Teraz już powinien być do dyspozycji.
Póki co Galiński rękę ma mocno oplastrowaną, podaje ją na przywitanie ostrożnie, ale ćwiczy normalnie z kolegami. Nie uczestniczy natomiast w zajęciach Ferek, który w piątek skręcił nogę spadając po bloku. – Pod koniec tygodnia puszczę go już na lekki trening, ale w sobotę na razie nie zagra – twierdzi dr Dubaj.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Akademicy podejmą wówczas (g. 18) Avię Świdnik. Atakującym podczas tej bardzo ważnej próby będzie Michał Dzierwa, natomiast jego zmiennikiem w razie konieczności ma zostać Grzegorz Szumielewicz lub Adam Smolarczyk. – Z pozostałymi zawodnikami jest jak na wojnie; brali już udział w wielu bitwach, więc każdy ma jakieś rany. Ale nie są one na tyle poważne, by nie mogli walczyć dalej – opowiada obrazowo o kontuzjach szkoleniowiec AGH 100RK, Wojciech Kasza.
Trwają starania, by drużyna mogła trenować przedpołudniami w hali ośrodka olimpijskiego „Kolna”, gdzie zagościła już na krótko w grudniu. – Chodzi mi o przedpołudniowe zajęcie w poniedziałek i środę, na razie przez dwa najbliższe tygodnie – wyjaśnia Kasza. – Potem przez miesiąc, ze względu na sesję i ferie, w hali przy Piastowskiej nie będzie WF, więc poćwiczymy przedpołudniami tutaj.

Za ścianą zajęcia mają II-ligowi koszykarze AZS AGH Alstom, którymi również opiekuje się Wojciech Dubaj. Po niedzielnej konfrontacji w Piasecznie jego pacjentem został Kamil Kamecki, któremu doskwiera uraz łydki. Innej niż ta, na której zawsze nosił opaskę. – Ta kontuzja jest „funkel nówka” – mówi z wisielczym humorem. – Zresztą tamta opaska bardziej służyła odciążeniu kostki po kontuzji. W niedzielę przeciwnik nadepnął mi na stopę, gdy się uwalniałem po pick’n’roll-u, szarpnąłem i tak doszło do naciągnięcia mięśnia brzuchatego. To teraz pewnie będę musiał dokupić sobie opaskę na drugą łydkę…
Zrobione dzisiaj USG mięśnia określa „nie ma tragedii, ale szału też nie”. Zarówno Dubaj, jak trener koszykarzy Wojciech Bychawski są dosyć jednomyślni w ocenie zasadności jego najbliższego występu. – Za duże ryzyko – mówi ten drugi. – Wolę go nie mieć w sobotę niż stracić na dłużej.

„Kamyk” w rozmowie też zgadza się, że bardziej przyda się w perspektywie końcówki sezonu zasadniczego i prawie pewnej gry krakowian w play off. Inna rzecz, że ominie go rywalizacja z byłym zespołem – wszak o g. 16 AGH Alstom zmierzy się przy Piastowskiej z UMKS Kielce. – Animozji żadnych nie było; chłopaków, którzy tam zostali lubię do dzisiaj, do klubu też nic nie mam – zastrzega Kamil. – Motywację mam jak przed każdym meczem, bez negatywnych emocji.
Sobotni wynik będzie istotny dla układu II-ligowej tabeli, UMKS zajmuje w niej drugą lokatę, a akademicy czwartą, z jednym tylko punktem straty. – W razie porażki zmniejszą się szanse na pierwsze dwa miejsca, najlepsze przed play off – analizuje Kamecki. – Wierzę jednak w chłopaków; w Piasecznie nie prezentowałem się najlepiej, na początku trzeciej kwarty zszedłem, a oni zrobili swoje, a nawet więcej. Liczę, że będzie tak samo.

„Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz” – ta fraszkę Jana Kochanowskiego najczęściej musi się przypominać w Hutniku Kraków. Jak powtarza prezes i trener Mirosław Janawa, w ubiegłym sezonie kontuzje zdarzały się bardzo rzadko, a teraz sypią jedna za drugą. W tej chwili klub mógłby wystawić silną szóstkę siatkarzy wyłączonych przez względy zdrowotne. Dwóch rozgrywających, Karol Andrzejewski i Tomasz Kubica, z rezerw – Maciej Jedwabny, który operację kolana miał jeszcze jesienią, a także Bartosz Bielenda, który zrezygnował niedawno („Miał uraz barku, więc przyszedł i oddał sprzęt, bo stwierdził, że skoro nie jest w stanie ćwiczyć to wyjeżdża do domu” – opowiada Janawa). Do tego w ubiegłym tygodniu doszły absencje Kamila Maruszczyka (przywodziciel) i Macieja Grota (plecy). – Jest mało prawdopodobne, żeby wyszli na najbliższe spotkanie. Prosiłem Kamila, żeby nie chojrakował, tylko szczerze powiedział jak się czuje. Przyznał, że przy gwałtowniejszych ruchach przyczepy mięśni ciągle go bolą – opowiada Janawa.
W sobotę o g. 19 nowohucka ekipa podejmie na „Suchych Stawach” lidera, Karpaty Krosno. O możliwych rozstrzygnięciach, jakie niesie ze sobą ostatnia kolejka sezonu zasadniczego, pisaliśmy TUTAJ.
Co ciekawe, także z liderem, zmierzą się trzecioligowe rezerwy Hutnika. W piątek o g. 18 do hali na os. Słonecznym 12 przybędzie Kłos Olkusz. Podopieczni Łukasza Przybyły muszą wygrać za trzy punkty, jeśli chcą zakwalifikować się do finałowej czwórki, która zostanie wyłoniona w ten weekend.

Niemałe kłopoty prześladują również Bronowiankę. Już do ostatniej konfrontacji z Pogonią w Proszowicach podstawowa skrzydłowa krakowianek, Marika Janota przystąpiła po chorobie i kuracji antybiotykowej. Z kolei w trzecim secie kontuzję kolana odniosła pierwsza rozgrywająca Aleksandra Stachowicz. Ostateczna diagnoza jeszcze nie zapadła, ale noga ciągle ją boli, więc w najbliższym czasie chyba nie będzie do dyspozycji.
Dublerką „Stachy” jest Magdalena Domagalska, która z racji dobrych warunków fizycznych i szczupłości kadry zespołu z Bronowic bywa wystawiana również na środku. W tej roli zameldowała się w minioną sobotę na boisku od początku trzeciej partii w zastępstwie Karoliny Sowisz. Kiedy Ola została zniesiona z parkietu, zmieniła ją właśnie środkowa Karolina. Magda wystawiała, ale nie w typowych ustawieniach rozgrywającej, co czyniło jej zadanie podwójnie trudnym.
Już w ćwiczonych ustawieniach prawdopodobnie zaprezentuje się przeciwko Developresowi II MKS V LO Rzeszów (hala przy ul. Zarzecze, 18 stycznia, g. 15). A w przyszłą środę, 22.1, czeka krakowianki kolejne spotkanie u siebie – z MKS SAN-Pajda Jarosław (awansem z 25.1).
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.