Szóstka Biłgoraj cofnięta na start

Zespół siatkarek, który przez sześć ostatnich sezonów występował w play off II ligi, z czego czterokrotnie walczył o awans, nie zgłosił się do nadchodzących rozgrywek. Jeden z najbogatszych dawniej klubów w tej klasie dotknął brak pieniędzy.

W dobrych latach Szóstka miała budżety grubo przekraczające 300 tysięcy złotych, co plasowało ją w ścisłej drugoligowej czołówce. Już w minionym sezonie nakłady zostały znacznie zmniejszone, ale pieniędzy wystarczyło na zakontraktowanie kilku dobrych zawodniczek i znanego szkoleniowca, Romana Murdzy. Zanotowali szósty z rzędu awans do play off. Teraz – jak twierdzi prezes biłgorajskiego klubu, Andrzej Miazga – nie mogą sobie pozwolić na zgłoszenie do ligi centralnej. Upadł nawet pomysł, żeby w konkurencji seniorek wystąpiły juniorki i kadetki nie pobierające pensji. – Przeliczałem to na różne sposoby. Trzeba by ponieść koszty transportu, posiłków na wyjazdach, sędziów, trenera, jakieś inne drobniejsze wydatki i uzbiera się suma, na którą nas nie stać – uważa prezes. – Dostajemy dotację od miasta, Chyba będziemy mogli liczyć na wsparcie firmy Model, ale gdybyśmy przeznaczyli to na II ligę – nie wystarczy na grupy młodzieżowe. A ćwiczy u nas około osiemdziesięciu dziewcząt w różnym wieku. Wszystko zachwiało się, kiedy wycofała się ze sponsorowania Grupa Black Red White.
Według Miazgi, potentat na rynku meblarskim pokrywał co najmniej 3/4 budżetu klubu. – Już rok temu prezes Grupy, Tomasz Ostrowicki uprzedzał mnie o rezygnacji z finansowania Szóstki – opowiada. – W tym roku zapadły ostateczne decyzje, że ze względu na kryzys na rynku meblowym muszą ograniczyć wydatki, między innymi na sport.

Andrzej Miazga przekonuje, że na te posunięcia nie miała wpływu zmiana w jego pozycji względem BRW. Wcześniej zarządzał dużą firmą MAT, produkującą meble kuchenne, należącą do holdingu Black Red White (pracował w niej również wieloletni kierownik drużyny, Ziemowit Kuliński). Dzisiaj żadnego z nich w niej nie ma.
Ciągle jestem związany z Grupą BRW. Zajmuję się zdobywaniem dla niej dużych odbiorców na umowie prowizyjnej – zaznacza Miazga. – Mój wspólnik, Józef Kiszka też jest fanem siatkówki. Czasem planujemy, że jeśli za rok-dwa uda nam się zrobić poważne pieniądze, to będziemy sponsorować Szóstkę.

Wspomina jak w 2000 roku zakładali klub i w umowie z podmiotami, które miały go wspierać zapisali cel: „Od zera do I ligi”. Początkowo trzonem zespołu były biłgorajanki – wychowanki Krzysztofa Mazurka – i dziewczęta ściągnięte z Zamościa, Lublina, Ostrowca Św. – Non stop mieliśmy progres, uczestniczyliśmy w turniejach różnych stopni mistrzostw Polski młodziczek, kadetek, w juniorkach zdobyliśmy brązowy medal. I nie wiem, czy komukolwiek udało się awansować do II ligi tak młodą drużyną, jak nam – zastanawia się prezes.
Potem przyszły większe pieniądze, transfery, zespół prowadzony przez Pawła Wrzeszcza walczył o awans. W 2010 i 2011 roku był dosłownie o włos. Brakło szczęścia? Czegoś jeszcze? Andrzej Miazga pytany, czy nie chcieli wzorem wielu klubów przeskoczyć tego progu i kupić miejsce na zapleczu ekstraklasy, zwierza się, że rozmawiali o tym.
– Właściwie nikt z nas, łącznie ze sponsorami, nie był przekonany, że to dobry pomysł. Wydawało nam się, że przez to będziemy gorzej odbierani na zewnątrz – tłumaczy. Dodaje, że jednym z problemów był brak w Biłgoraju ciekawej oferty dla studentek. – Są tylko dwa kierunki na filii UMCS. Często więc ściągaliśmy praktycznie zawodowe siatkarki, które utrzymywały się z kontraktów – opisuje.

Toczyli pamiętne boje z krakowskimi drużynami, Wisłą i Eliteskami. Do I ligi nie doszli, ale nie wrócą też do zera, od którego zaczynali trzynaście lat temu. W Szóstce jest choćby niezła drużyna, która pod wodzą Zbigniewa Różańskiego awansowała w minionym sezonie do półfinału mistrzostw Polski kadetek. – Za dwa-trzy tygodnie chcę zwołać posiedzenie zarządu klubu, na którym zastanowimy się, jak będziemy funkcjonować w przyszłości, jakie grupy młodzieżowe zgłosimy do rozgrywek – kończy Andrzej Miazga.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.