Szron na głowie, a w sercu ciągle maj

Wisła napędzana przez żwawych trzydziestoparolatków rozbiła w Krakowie Łódzki KS, strzelając w każdej połowie po dwa gole, a w drugiej prezentując też pełną polotu grę.

Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski wyśpiewali te strofy grubo ponad pół wieku temu, ale doskonale charakteryzują Pawła Brożka Anno Domini 2019:
„I znaleźliśmy się w wieku, trudna rada,
Że się człowiek przestał dobrze zapowiadać;
Ale za to, z drugiej strony, cieszy się,
Że się również przestał zapowiadać źle

„Brozio” ma już za sobą perspektywy wielkiego talentu, seryjnie wypracowywane i niewiele rzadziej marnowane znakomite sytuacje, świetne mecze w Wiśle i czasem w reprezentacji, siedem mistrzostw Polski i brak powołania na Euro 2008, niezbyt udany wyjazd zagraniczny, koniec kariery i jej wznowienie.
W tym sezonie trudno powstrzymać się od żarcików, że „bardzo ostatnio dojrzał jako piłkarz”, czy: „zyskał wiele, dzięki wprowadzeniu wymogu gry młodzieżowca”. W poprzednim spotkaniu przy Reymonta, z Górnikiem Zabrze, zanotował asystę, gdy zwycięskiego gola uzyskał Chuca, a mógł mieć nawet trzy, bo to on prostopadle podawał do Krzysztofa Drzazgi, gdy ten trafiał w słupek i pudłował sam na sam.
Dzisiaj przy wrzutce Savicevicia wsadził głowę przed obrońcę, uderzył szybko, ostro, kozłem i nie dał szans golkiperowi. Było 1:0.

I ta trwoga, i ta trwoga, trudna rada,
Że się nie wie, czy się człowiek dla dam nada;
Ale z drugiej strony chwili takiej wdzięk,
Gdy rozwieje dana dama taki lęk

To już czwarta z rzędu konfrontacja, kiedy urodzony w 1983 roku Paweł biega całe 90 minut w zmiennym tempie, z „depnięciem”, skacze i przepycha się z przeciwnikami. Dzisiaj w doliczonym czasie z prawej flanki zacentrował szukający formy 34-letni rekonwalescent, Jakub Błaszczykowski, a Brożek przyłożył głową stempel na sukcesie drużyny. 4:0.
Wigoru nie brakowało innym „starszym panom”. W drugiej połowie lukę po kontuzjowanym Lukasie Klemenzie wprawnie załatał 39-letni Marcin Wasilewski. To po prawej, to po lewej, to w środku szarpał 35-letni Rafał Boguski. Raz trafił w słupek, a w 68. minucie, Błaszczykowski zaserwował mu piłkę jak drinka: płasko po ziemi, pod sam nos. „Boguś” jednak nie wypił, tylko wylał za kołnierz – z siedmiu metrów kopnął w bramkarza.

„Trudna rada, jeśli chodzi o karierę;
To nie będzie, już nie będzie się premierem;
Ale z drugiej strony weźmy, co tu kryć,
Jak to długo tym premierem trzeba być

Są jednak w krakowskiej ekipie dwaj piłkarze, którzy jeszcze mogą zostać premierami jej liderami i czołowymi pomocnikami Lotto Ekstraklasy. Powołany właśnie do reprezentacji Czarnogóry, Vukan Savicević był prawdopodobnie najlepszym, a na pewno najrówniejszym zawodnikiem na boisku. W 61. minucie dopadł do piłki dośrodkowywanej przez Błaszczykowskiego, a wybijanej przez Jana Sobocińskiego i z 18 metrów, tuż przy słupku, zapakował ją do siatki. U korzeni drugiego trafienia Brożka znalazł się natomiast jego odbiór i podanie piętą do Kuby.
W drugiej połowie rządzili wspólnie z Jeanem Carlosem; sprawili, że nieodczuwalny był brak kontuzjowanego Vullneta Bashy i rozbujali ofensywę miejscowych. Pohuśtał się na niej nawet 16-letni Aleksander Buksa, który lewą nogą z niemal 20 metrów przyłożył w słupek.
Efektownych ataków gospodarzy być może nie byłoby, gdyby spokoju nie dali im: pod koniec pierwszej połowy Dawid Niepsuj (celna główka przy dalszym słupku po centrze z rogu Macieja Sadloka), a na początku drugiej – Michał Buchalik (z refleksem złapał strzał Dani Ramireza z bliska).

„Za granicę raczej nikt nas już nie wyśle.
Zostaniemy, trudna rada, my przy Wiśle;
Ale z drugiej strony też się cieszy człek
Z geografii znając gorszych parę rzek

Nie ma już tego niefrasobliwego nastolatka, który świeżo po zdobyciu mistrzostwa Europy juniorów, odpytywany m.in. na okoliczność wspólnego gospodarstwa z bratem-bliźniakiem Piotrem („A kolacje robicie sobie sami?„), wyrwał się:
„Czasem robimy, a czasem chodzimy do McDonalda… Tylko nie pisz tego, bo przecież Smuda nas zabije!„.
Nie ma też tego junaka, który niemal dokładnie 14 lat temu, strzelając Panathinaikosowi Ateny pierwszego gola w eliminacjach Ligi Mistrzów, podbiegł do butelki z wodą rzuconej przez kibiców na murawę, podniósł ją i… napił się.
Na pewno nie przeszedł przez wszystkie drzwi, które – jak się wydawało – stały przed nim otworem, za to dzisiaj może patrzeć bez zadzierania głowy na szczyty, których zdobycia nikt mu nie prorokował. W tabeli strzelców wszech czasów polskiej ekstraklasy ma 143 bramki i dziesięciu brakuje mu do legendy „Białej Gwiazdy”, Kazimierza Kmiecika, a dwunastu – do legendy polskiego futbolu, piątego w zestawieniu, Włodzimierza Lubańskiego. I kto wie, co się jeszcze może zdarzyć. Wszak Paweł liczy sobie dopiero 36 lat…
Reszta jest piosenką – refrenem „Kupletów Starszych Panów”:
„Starsi panowie, Starsi panowie,
Starsi panowie dwaj,
Już szron na głowie i nie to zdrowie,
A w sercu ciągle maj
„.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – ŁKS Łódź 4:0 (2:0)
Bramki:
Brożek 23, 90, Niepsuj 44, Savicević 61. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Niepsuj, Buksa. Widzów: 17 045.
WISŁA: Buchalik – Niepsuj, Klemenz (46. Wasilewski), Janicki, Sadlok – Jean Carlos, Wojtkowski (77. Buksa), Savicević – Boguski, Chuca (60. Błaszczykowski) – Brożek. Trener: Maciej Stolarczyk.
ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Bogusz – Ramirez, Kalinkowski, Guima, Wolski (71. Piątek), Pirulo (63. Bryła) – Sekulski (83. Kujawa). Trener: Kaziemierz Moskal.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.