Szukaj mnie na pomalowanym

Po walce, która z zaciętej przechodziła we wściekłą, koszykarze AGH Kraków pokonali Kotwicę Kołobrzeg 85:78, dzięki czemu osiągnęli z nią korzystniejszy bilans sezonowy.

Oba zespoły mają duże problemy personalne; na rozgrzewkę wyszło po dziesięciu zawodników, z czego trener gości, Paweł Blechacz wpuścił na plac ośmiu, a Wojciech Bychawski dziewięciu. Dziesiątym był… jego asystent Andrzej Urban, po raz pierwszy powołany na ławkę w dodatkowej roli. Długotrwała rehabilitacja Tomasza Zycha, odniesiona w tym tygodniu kontuzja stopy Artura Włodarczyka, choroba, po której wstał w piątek Marek Szumełda-Krzycki i zaangażowanie Iwana Wasyla w ćwierćfinały mistrzostw Polski juniorów U-20 (w ramach wspólnego teamu Korony Kraków i AGH) dopełniają opłakanego obrazu kadrowego akademików.
Tyle że wraz z pierwszym gwizdkiem zupełnie stracił on znaczenie, bo stanęli do bitki, jakby byli zdrowi i wypoczęci. Samowładnie rządził Jakub Krawczyk, który przy stanie 11:11 miał na koncie „trójkę”, wjazd i trzy asysty (pierwszą – wyborną, niesygnalizowaną, pod samą „dziurę”). Przyjezdni jednak równiej dzielili się zdobyczami, po pierwszej połowie siedmiu z nich miało 5-7 pkt. Dlatego zrazu świecili na tablicy 2:5, 8:11, 11:15, 13:17, 15:20 (na koniec kwarty zrobiło się 18:20 dzięki trafieniu z obwodu Krzyckiego), a w drugiej części byli na ogół od 1 do 3 „oczek” z przodu.

Dwie dynamiczne akcje (w tym potężny wsad) pokazał Daniel Grujić, całością zawiadywał Adrian Suliński. W 25. minucie szarżował na koźle, od połowy boiska ścigał go Michał Borówka, a gdy już wyskoczył, aby przyczapować do „deski” – ten podał za uchem do wbiegającego z tyłu Piotra Pawłowskiego i zrobiło się 22:28.
Po meczu Adrian ściskał się z miejscowymi widzami w różnym wieku, najmłodszego nosił na barana. – Kumpluję się z Markiem Krzyckim i Kubą Krawczykiem, lubię się z ich bliskimi. To taki drugi dom – wyjaśniał pytany, czy ma w Krakowie rodzinę. Kiedyś poświęcił Markowi sentymentalny wpis na facebook’u, wspominając wspólne występy w Zniczu Pruszków. Wynikało z tego, że to raczej Krzycki „tresował” o dwa lata starszego kolegę, a nie odwrotnie („Podaję ci gałę po to, żebyś rzucał, a nie się jej pozbywał”). – Jego wiedza o baskecie jest większa, niż wskazywałby na to wiek. Dużo mnie nauczył – przekonuje Suliński. – Kibicuję jego karierze; mam nadzieję, że teraz zdrowie już będzie mu dopisywało, ma żonę koło siebie, wszystko poukładane, więc powinien znowu się rozwinąć.

Kołobrzeżanie od początku wywierali olbrzymią presję na Bartosza Wróbla, nie pozwalając mu rzucać z dystansu lub maksymalnie utrudniając to zadanie. Po kilkunastu minutach zaczął więc penetrować strefę podkoszową, w żargonie zwaną „pomalowane”, jako że zwykle jest innego koloru niż reszta boiska (choć akurat w hali przy Piastowskiej po położeniu parkietu wydzielono ją tylko białymi liniami). Trafiając stamtąd lub z osobistych za faule tam sprowokowane zaksięgował 12 pkt z rzędu i utrzymywał rezultat do 36:37. – Nie szło mi za trzy, trzeba było znaleźć inny sposób. Potrzebowałem też trochę czasu, żeby zaadaptować się do defensywy przeciwników, przekonać, jak mnie kryją – tłumaczy Bartek. – Jaki styl swojej gry w ataku wolę? Taki, po którym mój zespół zwycięża… A generalnie, staram się nie być jednostronny.
Połowę zamknęła wymiana „trójek” Kamila Hanke i Macieja Maja. 41:42.
W drugiej świetnie pokazał się bezbarwny wcześniej Damian Kalinowski, który skompletował double-double. Kiedy przymierzył z obwodu, a zaraz potem wbiegł podając do Bartłomieja Podworskiego i ten trafił po zafundowaniu „pompki” obrońcy, Krzycki zaś wprawdzie spudłował w kontrze, lecz wyrwał przeciwnikowi piłkę i dobił – zapis brzmiał 58:51.
Hanke „młotkowany” przez Maja zaliczył 3+1, ale wkrótce Borówka – w ograniczonym stopniu posługując się opatrzoną prawą ręką, gdyż w ferworze walki zerwał część paznokcia z kciuka – odpowiedział z daleka i z bliska (po pick’n’rollu z Krawczykiem).

65:59 na koniec trzeciej odsłony, Krzycki zaczyna czwartą od „trójki” – 68:59. Gdy finalizuje podręcznikową kombinację „podaj i idź”, a dalej wraz z Kalinowskim oszukują rywali ruchem do wewnątrz i na zewnątrz – jest 73:64. Tamci nie wiedzą już czy mają szukać Wróbla na „pomalowanym”, czy poza nim. Wykorzystuje on następne wolne (dzisiaj miał w tym elemencie 100% – 8/8), a po krótkim koźle i zasłonie celuje z pięciu metrów z maksymalnego wyskoku i robi się aż 77:64.
Po parkiecie przewalają się ciała, nurkujący Krawczyk i Krzycki odzyskują piłkę, przy czym ten pierwszy ląduje za linią boczną. Limit przewinień wypełniają kolejno podkoszowi AGH, zostaje tylko Maj. Za to w jednej z akcji aktywnego dotąd Łukasza Bodycha nie wpuszcza pod obręcz sporo niższy i szczuplejszy, 19-letni Wasyl.
Suliński strzela za trzy, podkreślając to gestem strzału z łuku w kierunku ławki gospodarzy. 77:67, a po wjeździe Pawła Dzierżaka na niespełna 52 sekundy przed końcem – 77:71. Odtąd stałą metodą Kotwicy są faule taktyczne, lecz gospodarze egzekwują dzisiaj wolne z całkiem niezłą, blisko 80-procentową skutecznością. Wróbel zapisuje sobie dwa, Krawczyk dwa i jednego, Maj dwukrotnie po jednym i jednego Rafał Zgłobicki.
Takie mecze się zdarzają – rozkłada ręce Suliński nagabywany, czemu zgubili inicjatywę po przerwie. – Oby jednak każdy był ubrany w takie emocje i taki doping, jaki zrobili dzisiaj miejscowi fani.

Dzięki 85:78 krakowianie z nawiązką odrobili straty z konfrontacji w Kołobrzegu, gdzie w październiku ulegli 2 „oczkami”. Jeśli zrównają się z Kotwicą punktami, to wyprzedzą ją w tabeli. Można ją znaleźć w linku pod spodem, lecz całą prawdę powie dopiero po odrobieniu zaległości (22.2: AGH – Noteć Inowrocław). W nadchodzącym miesiącu akademików czeka sześć spotkań, z czego aż pięć we własnej hali. Najbliższe już we środę, 1 lutego, o g. 18.30, z liderem I ligi, Sokołem Łańcut.
– Ile zwycięstw w tych sześciu meczach byłoby dobrym osiągnięciem? Tyle, żeby dały nam miejsce powyżej strefy play out – z uśmiechem ucieka od odpowiedzi Bartek Wróbel. – Na razie nie kalkuluję, nie analizuję, ile punktów jest potrzebnych do utrzymania. Może zacznę właśnie po zakończeniu lutego. Na razie chciałbym, abyśmy pociągnęli dalej to, co dzisiaj nam się udało.
PAWEŁ FLESZAR

AGH Kraków – KOTWICA Kołobrzeg 85:78 (18:20, 23:22, 24:17, 20:19)
Sędziowali: Janusz Kiełbiński, Michał Kuzia i Filip Marek. Widzów: 250.
AGH: Wróbel 20 (3 prz.), Krawczyk 15 (1×3, 8 as., 5 zb., 3 prz.), Kalinowski 13 (1×3, 10 zb., 4 as.), Maj 9 (8 zb., 2 bl.), Wasyl 4 oraz Szumełda-Krzycki 14 (2×3), Borówka 5 (2 prz.), Podworski 4 (6 zb.), Zgłobicki 1. Trener: Wojciech Bychawski.
KOTWICA: Suliński 15 (2×3, 4 as., 4 zb., 3 prz.), Dzierżak 15 (4 as.), Bodych 14 (13 zb.), Przyborowski 8 (9 zb.), Pawłowski 7 oraz Hanke 10 (2×3), Gruić 9 (6 zb., 2 prz.), Neumann (2 prz.). Trener: Paweł Blechacz.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.