Szukając coraz większego G

Koszykarze AZS AGH Alstom przegrali w niedzielę hitowy mecz z liderem II ligi, ale dużo ważniejszy jest dla nich obecny tydzień i dwa następne. Od piątku w Krakowie zaczyna się interesujący turniej juniorów.

Trudno stwierdzić, czy w uczuciach krakowian powinien dominować żal za straconą szansą, czy raczej podziw dla silnego skrzydłowego SKK Siedlce, Łukasza Ratajczaka. Dopiero drugi sezon spędza on w II lidze, kilkanaście zaliczył w ekstraklasie i na jej zapleczu, gdzie zdarzało mu się odgrywać zauważalną rolę. Jak choćby podczas poprzedniego pobytu w SKK, w rozgrywkach 2011/12, kiedy został wicemistrzem rundy zasadniczej. W Krakowie zaliczył 31 punktów, najlepszy swój wynik co najmniej od 2005 roku (dotąd sięgają statystyki strony polskikosz.pl).
– Pełna swoboda; patrzy, prawa, lewa, łokieć, ręka. On, Dębski, Sulima to są gracze. Gracze przez duże G! – z typową dla siebie intonacją podkreśla szkoleniowiec AGH, Wojciech Bychawski. – Tworzą bardzo dobry zespół, prezentujący bardzo mądrą koszykówkę.
Okazało się jednak, że SKK – dysponujące najwyższym w lidze budżetem, szacowanym na nawet na 800 tysięcy złotych, a przy tym bardzo stabilnym, bo w dużej mierze gwarantowanym przez lokalny samorząd – wcale nie jest poza zasięgiem jego podopiecznych. Różnica była nieznaczna (relację można znaleźć TUTAJ). – Nic mi z tego; wcale nie czuję się fajnie, bo przegraliśmy tylko dwoma punktami – wzrusza ramionami trener akademików.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Paradoksalnie jednak, większe znaczenie mają nadchodzące, nieporównanie mniej spektakularne spotkania – w najbliższą sobotę na wyjeździe z Turem Bielsk Podlaski, po tygodniu u siebie z Rosą II Radom i 8 marca w Skierniewicach. Bowiem to od skrzętnego gromadzenia punktów zależy wartość ich dotychczasowego dorobku. „Agiehowcy” do minionej niedzieli zanotowali osiem zwycięstw z rzędu, a łącznie: czternaście. Wspięli się aż na drugie miejsce w tabeli, po ostatniej porażce spadli na trzecie. Ciągle w ich zasięgu jest wicemistrzostwo sezonu zasadniczego, które daje niebagatelne korzyści w play off – atut własnego parkietu w ćwierćfinale i półfinale. A niepowodzenia w pozostałych trzech kolejkach mogą ich zepchnąć nawet poza czwórkę. Kluczowe będzie ustrzeżenie się przez efektem obniżającego się gwałtownie napięcia po poważnym, niespełnionym wyzwaniu.
– Jest to ważny tydzień, choć nie boję się, że z chłopaków „zejdzie powietrze” – zapewnia Bychawski. – Musimy skupić się na Bielsku Podlaskim, w którym wygrana może nam nie dać zbyt dużo, ale porażka może dużo zabrać. Drugie miejsce w tabeli końcowej nie zależy już tylko od nas, ale też od wyników UMKS Kielce. Dlatego musimy pracować i myśleć o o grze w najbliższym meczu, bo założyć nic nie możemy.

AZS AGH Alstom, co podkreślają ludzie otaczający drużynę ma dwie cechy dające spore możliwości rozwoju. Po pierwsze w dużej części składa się z młodych zawodników, którym brakuje rutyny i umiejętności. Po drugie – są chętni do wysiłku na zajęciach, dzięki czemu mają szanse eliminować wady. Jeszcze w perspektywie tego sezonu, ale przede wszystkim następnych mogą stawać się graczami przez stopniowo powiększające się „g”.
Szkoleniowiec przytacza historyjkę, jak Tomasz Zych zwrócił Bartłomiejowi Podworskiemu uwagę, że w pewnej sytuacji boiskowej powinien się zachować inaczej. Ten odparł, że wiedział, iż miał wtedy zrobić to o czym mówi kolega, lecz nie dał rady, nie potrafił sprostać tym wymaganiom. Zych i Bychawski uważają, że to optymistyczna prognoza, bo rozumienia basketu, które Bartek ma, nie da się nauczyć, a przeszkadzające mu w tej chwili braki można zniwelować.

A propos młodości. Świeżo powstała w tym sezonie ekipa juniorów AZS AGH Alstom awansowała do turnieju półfinałowego mistrzostw Polski U-20. W piątek wyjeżdża do Radomia, gdzie zmierzy się kolejno z miejscową Rosą, Pyrą Poznań i AZS Katowice.
Jeszcze ciekawsze zmagania w tej kategorii będzie można oglądać w Krakowie, w hali przy ul. Reymonta. Wisła, która triumfowała w Małopolsce, będzie gospodarzem półfinałów. W piątek o g. 17 podejmie Polonię Warszawa, w sobotę o g. 15 – Trefla Sopot, a w niedzielę o g. 12 – ŁKS Łódź. W piątek i sobotę drugi mecz turnieju odbędzie się po zakończeniu „wiślackiego”, a w niedzielę – na dwie godziny przed nim. Do ośmiozespołowego finału awansuje czołowa dwójka z każdego półfinału.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.