Szybki Lopez to za mało na Bonanzę

Wisła Kraków gorzej spisuje się broniąc wyniku niż go goniąc, więc dzisiaj po czterdziestu minutach straciła prowadzenie i zremisowała u siebie z Lechią Gdańsk, 1:1.

– Ten zespół musi wymyślić się na nowo – i przed meczem, i po nim mówił trener gospodarzy, Kiko Ramirez, odnosząc się do definitywnej straty filaru linii pomocy, Petara Brleka i urazów wykluczających czasowo kolejnych zawodników.
Zrazu praca koncepcyjna powiodła się całkiem nieźle. Jako pierwszy, po upływie kwadransa, ruszył do przedstawiania wniosków debiutujący w Lotto Ekstraklasie Martin Kosztal – szarpnął w poprzek boiska, znalazł po lewej stronie pola karnego Patryka Małeckiego, który huknął natychmiast, ale odbił to Duszan Kuciak. Poradził sobie również z próbą Zorana Arsenicia, a plastyczny wolej Tomasza Cywki minął spojenie.
Przede wszystkim jednak ten okres był pokazem latynoskiego drygu do tanga Carlitosa. Najpierw zatańczył z dwójką obrońców na prawej flance, przewiózł ich do linii końcowej i z powrotem, po czym odwrócił się tyłem do nich, robiąc kółko i dośrodkowując. Dalej przymierzył w długi róg po przechwycie i podaniu Pola Lloncha (znów Kuciak na posterunku), aż wreszcie okazało się, że Carlos Lopez bywa też Szybkim Lopezem. Za wyjątkiem jednej konfrontacji trafiał dotąd w końcówkach, a dzisiaj zrobił to już w 39. minucie – Maciej Sadlok wycelował podanie o sile strzału, hiszpański napastnik przyjął i obrócił się płynnie jak w tangu, a Mateusz Lewandowski na leżąco obserwował jak piłka wpada do siatki, bo przewrócił się, usiłując za nim nadążyć.

Pierwsze celne, acz lekkie, uderzenie Lechia oddała w 49. minucie (zrobił to głową Błażej Augustyn), a jej niemoc w ciągu wstępnej godziny idealnie obrazuje postawa Marco Paixao. Kopnął na bramkę Wisły już po gwizdku, ale z 7 metrów, po nodze Michała Buchalika, ostemplował poprzeczkę. Futbolówka wróciła do niego, więc z tej samej odległości dobił, posyłając ją trzy metry nad leżącym golkiperem.
Jego drużyna jednak miała coraz wyraźniejszą, stałą inicjatywę, z obu skrzydeł mierzyli Lewandowski (z wolnego) i Sławomir Peszko (po ładnej akcji kolegów), lecz na drodze stanął im Buchalik. W 79. minucie pokonał go wreszcie Joao Oliveira, którego główką obsłużył M. Paixao, podczas gdy wiślacy stali i czekali na gwizdek. Ten jednak nie mógł zabrzmieć, bo linię spalonego złamał Cywka.
– Pierwszą połowę zagraliśmy tak jak poprzednio, fatalnie, i to się musi zmienić. W drugiej okazało się, że moi zawodnicy mogą zaprezentować poziom, jakiego od nich oczekujemy: wyjść wysoko na pressing, stwarzać sobie sytuacje w ataku, zdobyć gola, walczyć jeszcze o zwycięstwo i wytrzymać to wszystko świetnie fizycznie – analizuje szkoleniowiec gości, Piotr Nowak, przywołując na koniec amerykański serial westernowy sprzed ponad pół wieku. – Ten punkt jest dobrym momentem, by przypomnieć sobie wartości, które nas dawniej cechowały. Nazywali to Bonanzą: padało dużo „trupów”; wiele traciliśmy, ale jeszcze więcej trafialiśmy.

W ośmiu dotychczasowych spotkaniach mistrzowskich, w lidze i pucharze, ekipa „Białej Gwiazdy” tylko raz, w inauguracyjnej kolejce, zwyciężyła obejmując prowadzenie w pierwszej połowie. Znakomicie udawały się jej finisze, natomiast dzisiejszy korzystny wynik zaowocował niemrawymi poczynaniami po przerwie. Jeszcze Lopez starał się trzykrotnie przełamać impas w ostatnich minutach, ale dwa razy bronił Kuciak, a raz zablokował go obrońca.
– Piłkarze dali z siebie wszystko, nawet ci, którzy mieli problemy fizyczne. Straciliśmy dwa punkty, ale na murawie czuć było ducha walki – przekonuje Ramirez. Na stadionie pogasły jupitery, wskutek czego ciemniej zrobiło się w sali konferencyjnej, ale on jeszcze długo musiał odpowiadać na pytania: o dziurę po Brleku, kontuzje, plany na przerwę reprezentacyjną, indywidualne występy podopiecznych, ogólne podsumowanie dotychczasowego etapu rozgrywek. W pewnym momencie stwierdził, że w ciągu niespełna tygodnia pozostałego do zamknięcia okienka transferowego powinni ściągnąć środkowego/defensywnego pomocnika.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – LECHIA Gdańsk 1:1 (1:0)
Bramki: Carlitos 39 – Oliveira 79. Sędziował: Mariusz Złotek (Gorzyce). Żółte kartki: Małecki, Kosztal, Velez, Ze Manuel – Augustyn, Łukasik, M. Paixao, Matras. Widzów: 9131.
WISŁA: Buchalik – Cywka, Arsenić, Gonzalez, Sadlok – Llonch, Velez (74. Brożek) – Kosztal (66. Halilović), Ze Manuel, Małecki (59. Bartosz) – Carlitos. Trener: Kiko Ramirez.
LECHIA: Kuciak – Stolarski, Augustyn, Vitoria, Lewandowski – Łukasik (56. Oliveira) – F. Paixao, Krasić (71. Schikowski), Lipski (29. Matras) – M. Paixao. Trener: Piotr Nowak.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.