Szybki reset twardego dysku

Play out w I lidze siatkarzy jest trudniejszy niż sesja egzaminacyjna na Akademii Górniczo-Hutniczej. Na uczelni patronującej AGH 100RK AZS można dany przedmiot zdawać po trzy razy, a krakowianie mają tylko jedną rundę walki o utrzymanie z TKS Nascon Tychy.

Rywalizacja zaczyna w najbliższy weekend przy Piastowskiej, potem przenosi do Tych (15-16.3), a ostatnim jej akcentem będzie ewentualnie środa, 19 marca. Może jednak skończyć się wcześniej, bo uniknie degradacji ten, kto wygra trzykrotnie. Nie będzie odwołania, baraży, możliwości rehabilitacji.
– To będą pełne presji mecze – zgadza się trener akademików, Wojciech Kasza. – Pewnym jej złagodzeniem jest fakt, że nie liczy się wynik tylko zwycięstwo. Można przegrywać 0:2, wygrać 3:2 i nic przez to nie stracić, żadnych punktów. Najważniejsza jest jednak świadomość, że utrzymanie było naszym celem od początku sezonu; ciężko pracowaliśmy, a teraz przystępujemy do jego realizacji. Wielu z tych chłopców chciałoby w przyszłości wyczynowo uprawiać siatkówkę, na wyższym niż teraz poziomie, więc tu mogą udowodnić, że się do tego nadają, pokazać charakter. Jestem dobrej myśli, bo na przykład Kuba Kosiek, do którego wcześniej miałem różne uwagi, świetnie wytrzymał walkę z Kęczaninem.

Obciążenie mentalne wiąże się z jeszcze jedną kwestią, która dotąd nie miała znaczenia. Konfrontacje zaplanowano w rytmie sobota-niedziela, więc nie można dać się zdominować euforii albo rozpaczy wywołanej rezultatem poprzedniego dnia. – Trzeba szybko resetować twardy dysk – mówi obrazowo Kasza. – Nie zakładam jednak jakichś załamań, czy nadmiernych radości. Mecz i koniec. Potem następny. Musimy grać do końca swoje. Mistrza cechuje spokój, długie ruchy i chęć zysku – żartuje.
Przyznaje, że w tym kontekście wartościowa może okazać się zaskakująca porażka z tyszanami poniesiona w lutym w Krakowie. Wtedy zamknęła drogę „Agiehowców” do play off, dzisiaj jest stale obecną przestrogą przed utratą mobilizacji. – Ta lekcja była właściwa; liczę, że wnioski zostały wyciągnięte. Ale jeśli chodzi o brak awansu do ósemki, to jest parę rzeczy, które decydowały. Choćby to, że nie wykorzystaliśmy w Ostrołęce meczboli na 3:1 – przypomina.

Drugi aspekt rywalizacji w play out to – przy wysiłku następującym dzień po dniu – sfera fizyczno-zdrowotna. M.in. dlatego niedzielne spotkanie zaplanowano także na godzinę 18. – Nie ma się do czego spieszyć. Regeneracja będzie dłuższa – mówi szkoleniowiec. – Generalnie jednak cieszę się z takiego układu, bo bardzo ciężko trenujemy. Nasze zajęcia są cięższe niż mecze, więc cechy fizyczne powinny być naszym atutem także w kolejnych dniach.
Pytany o wytrzymałość zdrowotną daje przykład reprezentacyjnego skrzydłowego, Michała Ruciaka. – On zwykle kończy sezon z dziewięćdziesięciostopniowym zgięciem kolana. Ale kończy, bo jest kozakiem – przekonuje. – Nie zastanawiam się w ogóle, czy w moim zespole ktoś pęknie. Wierzę, że nikt.

Ostatnim bojowym sprawdzianem jego podopiecznych był sparing z II-ligowym Hutnikiem Kraków, który opisywaliśmy TUTAJ. Taktyczne przygotowanie pod kątem TKS kontynuowali w tym tygodniu. Wojciech Kasza uważa, że na tym etapie obaj przeciwnicy nie mogą się już niczym zaskoczyć: – Wiemy nawzajem co gramy. Jedyną niespodzianką mógłby być przyjazd jakiegoś Brazylijczyka, naparzającego w ataku, ale to się przecież nie zdarzy. TKS to waleczna drużyna, z walecznym trenerem. Kiedy poczują szansę, to ją wykorzystują, co po raz kolejny pokazali z Cuprum Lubin, z którym przegrali dopiero tie-breaku.
We wspomnianej feralnej konfrontacji przed miesiącem (relacja TUTAJ) krakowianie nie mogli znaleźć recepty na bijących z obu skrzydeł Grzegorza Surmę i Marcina Kozioła, którzy weszli z ławki.
– Teraz musimy być bardzo konsekwentni – podkreśla opiekun AGH 100RK AZS. – To jak w sportach walki, gdzie jeśli jakaś technika przynosi efekty, to należy ją stosować. Tak samo przeciwko Tychom: jeśli konkretne rozwiązania w ataku, bloku czy obronie będą skuteczne, to nie możemy ich odpuścić.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.