Tablice były twarde, a nie miękkie

Koszykarze AZS AGH Alstom Kraków rozbili MKS Skierniewice 92:62 i wyrównali stan play off. Aby jednak awansować do półfinału muszą z tym przeciwnikiem, choćby minimalnie, wygrać w najbliższą środę na wyjeździe.

Dzisiejsza porażka skazywałaby akademików na przedwczesne zakończenie sezonu, więc z werwą zabrali się za jego odraczanie. Zaczął Kamil Kamecki, któremu dzisiaj nadzwyczajnie posłuszna była piłka: wpadała do kosza, nawet gdy w powietrzu był wytrącony z równowagi lub nie za dobrze złożył się do rzutu, a do tego aż osiemnaście razy przylatywała do jego rąk przy zbiórkach. Sekundował mu Tomasz Orlicki, zaczynając od finezyjnego zagrania kozłem do wbiegającego Tomasza Zycha, a potem często korzystając z podań kolegów. Po drugiej stronie rywale nie donieśli kilku piłek po udanych penetracjach. – Oni właśnie mieli penetrować; takie było założenie, że wpuszczamy ich do linii, za to staramy się uniemożliwić strzały z dystansu – tłumaczył później szkoleniowiec gospodarzy, Wojciech Bychawski.
Wtedy jeszcze niekiedy rachuby się nie sprawdzały, tamci zaliczyli akcje za 3 i za 2, doganiając z 11:6 na 11:11 i po chwili na 13:13, lecz był to już ostatni remis. Swoje robili Grzegorz Dudzik i Kamecki, a „Orlik” po zwodzie rzutowym, zrobił ruch do minięcia biegnącego ku niemu przeciwnika, widząc zaś, że ten wyskakuje – wskoczył mu pod brzuch i klatkę piersiową, odbił się i jeszcze wyrzucił piłkę przed upadnięciem plecami na parkiet, czym zarobił dwa osobiste, które zamienił na punkty.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Mariusz Łapiński jeszcze dwukrotnie przypomniał o sobie na obwodzie, stagnację próbowali przerwać najbardziej doświadczeni Jacek Zieliński i Mariusz Wójcik, ale chyba stopniowo tracili kondycję, a wyraźnych i stałych efektów ich wysiłków brakowało – 30:20, 30:26, 36:26, 40:38. – To niekoniecznie problemy z kondycją, raczej spadło im morale, kiedy widzieli, że nie są w stanie nic nam zrobić – uważa Kamil.
Na ogół wytrawnie kierujący poczynaniami krakowian Zych, w sobotnie popołudnie więcej czasu spędzał na ławce, licząc własne faule, ale bardzo dobrą zmianę dał Łukasz Warmuz – aktywny przede wszystkim w defensywie i po przechwytach uruchamiający kontry. Orlicki do katalogu ekwilibrystycznych wyczynów dopisał kolejną pozycję: trafił lay-up’em lecąc równolegle do do podłoża, twarzą do dołu. A na 7,2 sekundy przed syreną przekozłował większość boiska, obsłużył Damiana Kalinowskiego, który ustalił wynik połowy na 48:31.
– Spokojnie, podobnie było cztery dni temu w Skierniewicach i oni od trzeciej kwarty odrobili 14 punktów, plus sporo dołożyli – tonował w przerwie nastroje Jan Domański, pełniący dzisiaj funkcję II trenera AZS AGH. – Nie można im dać kawałka wolnego miejsca.
Ta część również w sobotę była słabszą dla jego podopiecznych, jednak Kamecki i Zych, zdobywając osiem punktów, powstrzymali obsuwę, a wraz z kolegami wybronili się na 17 „oczek” straty. 60:48.

Trójki „Dudzia” i Orlickiego w czwartej odsłonie pozbawiły przyjezdnych złudzeń o dalszym niwelowaniu różnicy – 67:52, 72:54 – udanie wiodło się też Kalinowskiemu, który w ostatnim okresie zaliczył kilka słabszych występów.
80:60 i Bychawski wpuścił na parkiet młodzież, która urządziła sobie dożynki. Zrazu konto wzbogacił Piotr Stępak, król strzelców niedawnych mistrzostw Polski juniorów U-20, potem Tomasz Józefiak, odzyskujący dyspozycję po chorobie, a efektowne zwycięstwo godnie zwieńczył Bartłomiej Podworski. Zaliczył wsad oburącz, a po chwili wyrwał przeciwnikowi piłkę w jego strefie, płynnie wszedł w siłowy dwutakt i wpakował ją do kosza wyciągniętą z daleka prawą ręką.
– Ma fantastyczną motorykę; mierzy 208 centymetrów, a to był przykład motoryki niskiego gościa – ekscytuje się szkoleniowiec. Obaj z Kameckim opowiadają o nietypowych, bardzo miękkich tablicach w skierniewickiej hali, amortyzujących często oddawane o „deskę” rzuty miejscowych. – Dzisiaj tablice miały normalną twardość, nam wpadało, a im nie. Liczę, że we środę też nie pozwolimy im na zbyt dużą skuteczność, nawet przy tamtych „deskach” –  podsumowuje „Kamyk”.
PAWEŁ FLESZAR

WTekst zapowiadający ten niezwykle ważny mecz oraz opowiadający o ujawnionych właśnie zaletach i wadach „agiehowskiej” młodzieży można przeczytać TUTAJ.

AZS AGH ALSTOM Kraków – MKS Skierniewice 92:62 (21:17, 27:14, 12:17, 32:14)
Sędziowali: Michał Szybisty i Rafał Bogdan. Widzów: 180.
AGH: Kamecki 21 (18 zb., 3 as.), Orlicki 21 (2×3, 4 as., 3 prz.), Dudzik 10 (2×3, 5 zb.), Zych 8 (9 as., 4 prz.), Podworski 8 (4 zb., 3 prz.) oraz Kalinowski 12 (4 zb.), Józefiak 5, Stępak 4, Warmuz 2 (2 prz.), Urban 1, Borówka. Trener: Wojciech Bychawski.
MKS: Łapiński 24 (3×3, 6 zb.), Krajewski 12 (4 zb, 3 prz.), Wójcik 10 (1×3), Zieliński 6 (6 zb.), Nowicki 5 (1×3) oraz Muś 3 (1×3), Mąkolski 2 (7 zb.), Owczarek, Gontarek, Żelisławski. Trener: Łukasz Mąkolski.

Komentowanie zablokowane.