Tańcowały dwa Michały, jeden duży…

Trzy nudne kwarty i jedna pasjonująca, sześć przewinień technicznych, trzy dyskwalifikujące, czterech koszykarzy wyrzuconych do szatni – oto bilans III-ligowej inauguracji, w której AZS Politechnika Krakowska pokonała we własnej hali Unię MUKS 1811 Tarnów, 82:51.

Do przerwy zapowiadało się, że będzie to stracone niedzielne popołudnie. Najbardziej widowiskowy zawodnik, Jakub Dwernicki siedział na ławce w koszulce i dżinsach, bo nie zdążył zrobić badań lekarskich, a ci co wyszli na parkiet niczym nie rekompensowali uroków jesieni – specjalizowali się raczej w pudłach z bliska, podaniach przez ręce rywali, bądź w ścianę, gubieniu piłki w kontrze. Kilka udanych zagrań Dawida Szewczyka dało gościom prowadzenie, którego nie zdołali zrównoważyć Bartosz Woźniak i Jakub Boczarski. 2:4, 7:6, 7:11 i 10:14.
W drugiej kwarcie dopingowany z lekkim szyderstwem („pierwszy raz widziałem go leżącego na parkiecie„) przez kolegów z trybun „Boczek” trzema ładnymi, inteligentnymi akcjami wyrównał na 16:16, za trzy trafili Bartosz Szczytyński i Łukasz Durbas, który dodatkowo świetnym podaniem obsłużył Tomasza Stawarza. 26:19, 28:21 i 28:23, a „Inżynierowie” w tej części również dobrze bronili, m.in. dwukrotnie przytrzymując przeciwników na ich połowie.

Po przerwie szybko jednak zrobiło się 28:28 (Daniel Stawarski z obwodu), ale wtedy przyszła pora na show Michała Dudziewicza. Zaliczył dwie kolejne „trójki”, złapał tarnowianina na faul ofensywny, dołożył osobistego i tak się rozochocił, że odpalił kolejny strzał z dystansu, z prawego skrzydła, z niepewnej pozycji. Następne trzy punkty, a w sumie dziesięć w niewiele ponad minutę. – O przepraszam, wszystkie moje rzuty były po podaniach, w przygotowanych akcjach – korygował później ze śmiechem.
Po chwili dołożył jeszcze jedną trójkę i trzy wolne; wywindował przewagę swojego zespołu na 48:32, a w przerwach machał do nawołującego go, biegającego po trybunach synka. – Urodził się tego samego dnia co ja, 23 sierpnia, 25 lat po mnie, tak jak i ja ma na imię Michał – opowiadał potem tata, trzymając trzylatka na ramieniu. – Przychodzi na mecze i kiedy ja krzyczę na boisku, on też krzyczy.

Duży Michał rozpalił ogień wśród kolegów. Przemysław Stecko nurkując między tarnowianami, „kelnerskim” wrzucił piłkę z drugiej strony kosza. Na tym jednak skończył się basket, a niedługo wybuchł pożar negatywnych emocji.
Przyjezdni po tej straconej serii starali się kryć agresywnie, Durbas uderzył pięścią Jakuba Wojciechowskiego, ten go odepchnął, na parkiet wbiegli z ławki Szewczyk i szkoleniowiec Unii, Ryszard Żmuda. Trójka koszykarzy wyleciała z boiska do szatni. – Niezależnie od tego, że jeden bił pięścią, a drugi odpychał, jest to karane obustronną dyskwalifikacją. Podobnie karane jest, z automatu, opuszczenie strefy ławki, które stwarza zagrożenie bójką – tłumaczy Arkadiusz Wojna, odpowiedzialny za szkolenie wiceprzewodniczący Wydziału Sędziów KOZKosz, znajdujący się w obsadzie tego spotkania. – Trener Żmuda nie został wyrzucony, gdyż zrobił wszystko, aby nie dopuścić do dalszych rozruchów.
Na własną rękę adrenalinę podnieśli sobie też kibice obu drużyn, kłócąc się między sobą i namawiając do lektury przepisów koszykówki.

Trzecia odsłona została zamknięta rezultatem 56:39, czwarta przebiegała leniwie (tylko nie dla głośnego w słowach i plastycznego w gestykulacji Żmudy), a gospodarze nie mieli problemu z powiększaniem przewagi nad osłabioną Unią.
– Przeciwnikowi może wpaść parę rzutów, nie ma co z tego robić tragedii, ale na nas podziałało to jak strzał w kolano – komentował później jej opiekun. – Zabrakło też trochę agresywności, ale przede wszystkim staliśmy się gadającą drużyną. Jest ważna zasada: trzeba grać w kosza, a nie sędziować, nawet jeśli sędziowanie jest słabe.
Przed finałem plac musiał opuścić jeszcze jeden jego podopieczny, Jacek Sulowski, który protestował twierdząc, że był faulowany, za co dostał drugiego dzisiaj „dacha”.
– Mam za sobą wiele meczów z Unią, kiedyś w Wiśle, także w kategoriach młodzieżowych, teraz w Politechnice, i z nimi prawie zawsze bardzo ciężko szło – skonkludował Michał Dudziewicz.
PAWEŁ FLESZAR

O planach i składzie Politechniki na rozpoczęty sezon można przeczytać TUTAJ.

AZS POLITECHNIKA KRAKOWSKA – UNIA MUKS 1811 Tarnów 82:51 (10:14, 18:9, 28:16, 28:12)
Sędziowali: Michał Pogon i Łukasz Kapera. Widzów: 40.
PK: Dudziewicz 25 (4×3), Stecko 10, Woźniak 8 (1×3), T. Stawarz 4, Durbas 3 (1×3) oraz Boczarski 18, Szczytyński 9 (1×3), Sypniewski, Kamyk. Trener: Marcin Kękuś.
UNIA: Sulowski 12, Stawarski 10 (2×3), Szewczyk 7, Niemczura 6, Wojciechowski 3 oraz Kryczyk 6 (1×3), Uriasz 3, Skowron 2, Michał Stawarz 2, Miłosz Stawarz, Siedlik. Trener: Ryszard Żmuda.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.