Termopile 2k19

Na trzy dni przed czekającym ich w Słupsku meczem rundy w I lidze koszykarze Rawlplug Sokoła Łańcut ponieśli we własnej hali sensacyjną porażkę, 89:103, z osłabionym GKS Tychy.

Mama rozgrywającego gości, Kacpra Majki, prowadzi w Przemyślu pizzerię, której flagowym produktem są nieduże, pulchne, drożdżowe placki. Kiedy jeszcze przemyscy koszykarze występowali w II lidze, zawsze stołowały się tam aktualne drużyny jej syna: Wisła Kraków i Mickiewicz Katowice. Sam Kacper dzisiaj od początku prezentował witalność i przygotowanie atletyczne sportowca wykarmionego najsmaczniejszymi węglowodanami. Penetracjami tak rozbujał ofensywę tyszan, że z 1:0 zrobiło się 1:9, a potem 6:14 i 14:23.
Nie pomogły strzały z obwodu Piotra Wielocha (dwukrotnie) i Bartłomieja Karolaka, bo rywale ciągle znajdowali drogę pod kosz za pomocą zagrywek backdoorowych, a na dystansie udanie spisywał się Michał Jankowski.
Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 21:25, a na starcie drugiej Majka posłał długie podanie do byłego zawodnika Sokoła, Przemysława Wrony, który zapakował wprost z powietrza. Wkrótce gospodarze zbliżyli się na 26:27, lecz „trójką” i lay-up’em po przekozłowaniu 3/4 boiska odpowiedział 19-letni Marcin Woroniecki. Natomiast gdy po trafieniu za trzy Wielocha zrobiło się 39:39, szybkie 4 punkty zdobył Piotr Karpacz (razem z Woronieckim zaliczyli w tej części 11 „oczek”). Potem Majka wybrał piłkę w koźle Bartoszowi Czerwonce i samotnie popędził na kosz, rezultat pierwszej połowy zaś ustalił na 41:47 Jankowski, a czas prowadzenia przyjezdnych wynosił wtedy już 18:26 minuty.


Kryminał autora tej relacji można kupić TUTAJ, a TUTAJ znajdują się informacje o spotkaniu z nim, które odbędzie się 8 grudnia

Ze względów zdrowotnych w składzie GKS zabrakło dzisiaj trzech ważnych zawodników, w tym dwóch podstawowych, Pawła Zmarlaka i Damiana Szymczaka. Najlepsze pojęcie o tym, jaka drużyna wyszła na plac daje fakt, że poza Jankowskim wszyscy byli w ubiegłym sezonie rezerwowymi i zaliczali średnio od 4 do 18 minut, natomiast Karpacz to dotychczasowy drugoligowiec. Bili się zażarcie od pierwszego gwizdka, ale wydawało się, że podzielą los wszystkich walecznych Spartan – ulegną przeważającej sile wroga; pognębią ich problemy z faulami (w przerwie czterech miało po 3) i zmęczeniem.
W trzeciej odsłonie Mariusz Konopatzki na „dzień dobry” wyciął po piłkarsku Maksyma Kulona, jednak swój zespół poderwał nie tylko agresją w defensywie, ale i skutecznością w ataku. Dobitką dał mu pierwsze od 24 minut prowadzenie, 56:55. Wprawdzie Jankowski i Majka wyprodukowali nową przewagę (56:60, 58:65, 61:70 – po „trójce” Patryka Kędela), lecz miejscowi (zwłaszcza Maciej Klima i Szymon Pawlak) starali się dużo grać jeden na jeden, żeby wymuszać przewinienia. Gdy upłynęło pół godziny gry do bazy na stałe zjechał Kulon, na tablicy świeciło się 72:74 i wszystko wskazywało na to, że czwarta kwarta będzie Termopilami tyszan.

Niedawno na treningu Bartosz Ciechociński wpakował piłkę do „dziury” razem z dorównującym mu wzrostem obrońcą, z taką siłą, że Dariusz Kaszowski przeżywał to jeszcze po zajęciach.
– Chyba nie widziałem dotąd takiego wsada – chwalił Bartka w obecności wszystkich kolegów.
– Ja widziałem, trenerze! Ja widziałem! W NBA 2k19 – rozśmieszył zgromadzonych Konopatzki.
Dzisiaj Ciechociński ponownie rzucił wyzwanie symulatorom w najnowszej edycji popularnej gry, bo niosąc w dwutakcie piłkę na prawej ręce władował ją z rozmachem nad Karpaczem. Nie wiedział jeszcze wtedy, że jego team poniesie jednak pierwszą porażkę w sezonie, a on sam opuści boisko przed końcem, wypełniając limit przewinień, z czego ostatnie będzie techniczne (gospodarze mieli w środowy wieczór sporo pretensji do sędziów).
Od 80:82 Majka i Jankowski przypuścili szturm nie do odparcia, Woroniecki zaś pokazał wjazd z zamarkowaniem podania do skrzydła. Wszyscy pewnie egzekwowali osobiste, zrobiło się 81:97, a kiedy Kędel kołysał się na obręczy po wsadzie w kontrze, wiadomo było, że zapisu 85:101 łańcucianie już nie odwrócą.
Jeszcze w środę po południu wydawało się, że sobotnia konfrontacja w Słupsku będzie dla nich najtrudniejszą próbą w listopadzie; wydarzeniem rundy, w którym zmierzą się lider I ligi i niepokonaną ekipą. Wieczorem okazało się jeszcze raz, że gdy patrzy się za daleko, można przewrócić się na mniejszej, bliskiej przeszkodzie, boleśnie się potłuc, a nawet wybić sobie zęby. Co ciekawe, swoje spotkanie – z WKK we Wrocławiu – przegrali również Czarni…
PAWEŁ FLESZAR

RAWLPLUG SOKÓŁ Łańcut – GKS Tychy 89:103 (21:25, 20:22, 31:27, 17:29)
Sędziowali: Jacek Litawa, Michał Pietrakiewicz i Mateusz Kryśko. Widzów: 450.
SOKÓŁ: Wieloch 16 (4×3), Pawlak 13 (4 zb.), Karolak 10 (2×3), Kulikowski 8 (5 zb.), Ciechociński 5 (3 prz.) oraz Konopatzki 16 (1×3, 5 as., 4 zb., 3 prz.), Klima 14 (1×3, 5 zb., 4 as., 3 prz.), Czerwonka 4 (4 zb.), Szymański 3 (1×3), Zaguła. Trener: Dariusz Kaszowski.
GKS: Jankowski 28 (4×3, 10 zb., 2 prz.), Majka 23 (4×3, 5 as.), Kedel 14 (1×3), Wrona 9, Kulon 4 (4 zb.) oraz Karpacz 12 (4 zb.), Woroniecki 11 (2×3, 4 zb.), Piotrowski 2, Zawadzki, Ziaja. Trener: Tomasz Jagiełka.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.