Tęsknota jest budująca, jak marzenia

Konfrontacje koszykarzy AZS AGH i MCKiS Jaworzno przynoszą coraz większy ładunek dramaturgii, ale już po raz trzeci lepsi okazali się krakowianie – 66:65, na własnym parkiecie – i tylko jedno zwycięstwo dzieli ich od I ligi.

Jan Długosz, wychowawca wielu adeptów basketu w Wiśle Kraków, mawiał często: „Koszykarze dzielą się na graczy i zawodników. Gracze grają, a zawodnicy zawodzą”. Powszechniejsza jest natomiast lapidarna i bardziej dosadna wersja tej maksymy: „Są gracze i sr…cze”.
Nie wiadomo, co wyrośnie z bardzo młodych, młodych i wciąż nie starych akademików, ale cała dziesiątka, która pojawiła się dzisiaj na parkiecie, będzie mogła się szczycić, że co najmniej raz w karierze byli graczami, bo w bardzo trudnym momencie nie zabrakło im charakteru i samozaparcia. Mózg ich drużyny, najlepszy technik, Miguel Zamora jest studentem w programie Erazmus i musiał polecieć do Madrytu zdawać egzaminy. Zaraz na początku spotkania listę nieobecności powiększył, poważnie kręcąc kostkę, inny z bohaterów ćwierćfinałów, Konrad Mamcarczyk, co jeszcze bardziej ograniczyło możliwość rotacji.
Po drugiej stronie byli jaworznianie, którzy w play off stali się pogromcami faworytów, odprawiając Weegree Politechnikę Opolską oraz Deckę Pelplin. Ta druga zanim wpadła na nich miała zaledwie dwie porażki w 31 meczach, a im uległa w obu spotkaniach. I takiego samego rozpędu nabrali w sobotni wieczór w hali przy Piastowskiej, w ciągu sześciu minut czwartej kwarty notując serię 17:5, obejmując prowadzenie 65:64 na 45 sekund przed końcem, a potem broniąc jeszcze atak gospodarzy, wraz z ponowieniem.
Przeszli z piłką połowę, zostali sfaulowani, wybijali ją z autu. Wówczas jednak skradł ją im Bartosz Czerwonka, z przeciwnikiem na karku przekozłował 2/3 boiska i lay up’em zaświecił na tablicy 66:65 oraz 15,5 sekundy. Rywale rozegrali na krawędź „trumny” do Macieja Maja, ale Wiktor Majka bez lęku ustawił się na pozycji obronnej 30 kilogramów cięższemu centrowi i ten złapał na nim ofensywny faul, już piąty. W ciągu pozostałych trzech sekund przyjezdni nie zdołali odebrać piłki świetnemu w drugiej połowie Rafałowi Zgłobickiemu, który chwiejąc się już na nogach odrzucił ją do Czerwonki, a ten triumfalnie wzniósł ją nad głowę przy akompaniamencie syreny.
Nie zakończyła ona nerwowej atmosfery; jaworznianie mieli ogromne pretensje do sędziów, że Czerwonka faulował przy opisywanym przechwycie. Opiniami na swój temat dzielili się trener AGH, Wojciech Bychawski i jego były podopieczny, Maj.

Wcześniej walka trwała w każdej minucie i w każdym miejscu parkietu. Po obu stronach sporo było prężenia muskułów i zwykłych złośliwości. Trudno się oprzeć wrażeniu, że w pierwszej połowie część fauli przyjezdnych – niepotrzebnych z punktu widzenia sytuacji na placu – służyła pokazaniu „tym smarkaczom z Krakowa”, kto tu rządzi. Oba zespoły były klasycznie przemotywowane, co objawiało się w skuteczności na linii rzutów wolnych. Już w pierwszej odsłonie miejscowi trafili zaledwie 3 z 10, a goście 2 z 9, na koniec ani jedni, ani drudzy nie osiągnęli w tym elemencie 50%.
Paradoksalnie, przy całej tej zażartości, jednostronnie zmieniał się wynik. Już w pierwszej części następowały po sobie runy 7:0, 0:10, 11:1, dalej w drugiej – 11:2 i 4:14, na przełomie trzeciej i czwartej – 13:0, a w czwartej – wspomniany – 5:17.
MCKiS długimi momentami ciągnął były „Agiehowiec”, Przemysław Gworek, Maj nieustępliwie masował się z Bartłomiejem Podworskim, w trzeciej kwarcie 7 z 14 pkt swojej drużyny zdobył Wojciech Zub. Trzy ważne „trójki”, zwłaszcza na 64:65, zaliczył Dawid Grochowski.

W piątek Majka, Maciej Koperski, Damian Dyrda i Michał Pieniążek zdawali pisemną maturę z języka polskiego. Trzej pierwsi następnego dnia wyszli bić się o I ligę. Z tematów do wyboru wszyscy wzięli: „Tęsknota – siła niszcząca czy budująca życie człowieka” na podstawie „Lalki” Bolesława Prusa.
– „W ciemno” wybrałem „Lalkę”; czułem się w niej pewnie, wiedziałem, że nie popełnię żadnej gafy – zwierza się Maciek. – Udowadniałem tezę, że tęsknota jest niszcząca.
– Kiedy usłyszałem, na jaki temat pisaliście, skojarzyło mi się to z waszymi losami jako drużyny w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Wydaje mi się, że tęsknota była jedną z sił napędzających trenerów i zawodników, którzy przeżyli degradację z I ligi. To między innymi ona sprawiła, że dzisiaj jesteście o krok od powrotu. Ale jej pozytywną rolę można chyba uzasadnić nawet na podstawie „Lalki”, nawet w oparciu o losy tego nieszczęsnego Wokulskiego, nawet analizując coś tak skomplikowanego jak miłość.
– Zgadzam się. Uważam, że tęsknota łączy się z marzeniami. Może być siłą budującą, dawać „kopa” w życiu, prowadzić do powrotu do jakiejś osoby, dążenia do jakiegoś sukcesu. Ale w rozprawce przyjąłem odwrotną tezę, bo wydawało mi się, że nakierowują na nią zacytowanym fragmentem. Poza tym łatwiej mi było ją uzasadniać…
W sobotni wieczór na placu podejmował już samodzielne, nonkonformistyczne decyzje, budząc podziw zwłaszcza penetracjami, finalizowanymi lewą ręką.
Opowiada, że mama, która jest lekarzem, wybiła mu z głowy napoje energetyzujące. Kawy z kolei nie lubi, ale wypijał ją duszkiem (żeby było szybciej) i jakoś przetrwał noce, które musiał poświęcić na naukę. Nie odbiły się specjalnie na jego kondycji, bo dzisiaj biegał niemal 32 minuty (przebił go tylko Podworski – 34:05), uzyskując w tym czasie 25 „oczek” – niemal 40% dorobku zespołu!

Pytany, czy trudniejsza i bardziej stresująca jest matura, czy konfrontacja o awans, odpowiada, że meczów już trochę ma na koncie, a do takiego egzaminu przystąpił po raz pierwszy. Za to – inaczej niż wielu uczniów – nie denerwuje się czekającą go w poniedziałek matematyką, bo z tym przedmiotem radzi sobie dobrze.
Co by się nie działo podczas egzaminów i na II-ligowych boiskach, na pewno losy awansu rozstrzygną się zanim kwartet z Piastowskiej dostanie świadectwa dojrzałości. Tyle że do sportowej promocji potrzeba drugiego zwycięstwa z MCKiS, a nie sposób sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało ich czwarte starcie w tym sezonie, skoro ładunek dramaturgii i emocji rośnie od TEGO STANU przez TEN do dzisiejszego. Jako że w hali MCKiS postępuje remont, teraz został zdjęty dach, jaworznianie podejmą AGH najprawdopodobniej w Dąbrowie Górniczej, w przyszłą niedzielę. – Musimy pamiętać to, co powtarza nam trener: „jeszcze nic nie osiągnęliśmy”, ale też powinniśmy czuć się mocni, bo trzy razy ich pokonaliśmy – podsumowuje Maciek Koperski.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – MCKiS Jaworzno 66:65 (20:16, 17:18, 14:14, 15:17)
Sędziowali: Jarosław Szwadowski i Łukasz Łaziński. Widzów: 250.
AGH: Koperski 25 (2×3), Czerwonka 12 (1×3, 10 zb.), Podworski 7 (7 zb., 5 as.), Wasyl 4 (5 zb.), Borówka oraz Zgłobicki 13 (2×3), Majka 3 (4 zb.), Dusiło 1 (10 zb., 3 prz.), Dyrda 1, Mamcarczyk. Trener: Wojciech Bychawski.
MCKiS: Zub 11 (1×3, 5 zb, 4 as., 3 prz.), Podkowiński 11, Grochowski 11 (3×3, 6 zb., 5 as.), Maj 10 (8 zb.), Dąbek 3 oraz Gworek 14 (1×3), Michalski 5, Goldammer (4 zb.), Wróblewski, Weiss, Lemański. Trener: Przemysław Biliński.

Wyniki i terminarz play off II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.