Trefl to na razie kolor bity

Siatkarze Asseco Resovii coraz wygodniej moszczą się w fotelu lidera Plus Ligi. W pierwszym w tym sezonie meczu odbywającym się w Rzeszowie pokonali Lotos Gdańsk, 3:1.

– Jak skończyłem, tak zaczynam. 3:1 z Gdańskiem – cieszy się Marko Ivović, powracający z Biełgorie Biełgorod serbski przyjmujący gospodarzy, który do języka polskiego podchodzi z taką samą odwagą jak do bloku rywali. Różnica polega na tym, zwycięstwo odniesione w hali Podpromie 28 kwietnia 2015 roku oznaczało mistrzostwo Polski, a obecne – komplet 12 punktów w tabeli.
Goście ruszyli wprawdzie ze sporym animuszem (2:4), ale otrzymujący najczęściej piłkę Damian Schulz zachowywał się zerojedynkowo: albo zaliczał asa czy atak w boisko, albo aut, „czapę”, kiwkę w „sito”. A skończył seta z dwoma punktami i skutecznością uderzeń – 1 z 7. Miejscowi (zwłaszcza John Perrin) nękali Mateusza Mikę serwisem, przez co nie był on sobą również na siatce. W jednym ze ścięć Thibault Rossard przyłożył z całej siły w taśmę, a piłka pofrunęła pionowo do góry i spadła tuż za nią po stronie przyjezdnych, ale inne kontry (łącznie 6 z 7) finalizował już na tradycyjną modłę. 5:4, 10:7, 17:12, 21:14, 25:18.
W drugiej partii gdańszczanie jeszcze przez chwilę gonili (3:0 – 3:2, 5:2 – 5:4), dzięki swoim rutyniarzom uchronili się też przed dłuższym nalotem Ivovicia zza linii końcowej – po dwóch piekielnie ostrych asach i czasie Andrei Anastasiego Serb posłał skróta, którego na palce wziął Wojciech Grzyb, a kiwnął Michał Masny. Bartosz Lemański i Perrin zdjęli jednak buty Mice, a Piotr Nowakowski wyciągnął ze spodenek Bartosza Pietruczuka podaniem w czwarty metr. 16:8, po flocie Lemańskiego – 20:11, 21:14, 23:16, 25:17.

Długo po ostatnim gwizdku jeden z kibiców namiętnie fotografował się z zawodnikami obu drużyn. Ubrany był w dresówkę ze wszelkimi emblematami Asseco Resovii i w niej pozował z miejscowymi. Po zdjęciu bluzy ukazywała się natomiast stara koszulka Lotosu Trefla, która będzie widniała na zdjęciach z przyjezdnymi. Ci zresztą zastosowali podobną sztuczkę po dziesięciominutowej przerwie – przemienili się w resoviaków i zaczęli bombardować drugą stronę serwisem. Kiedy Pietruczuk przełożył Rossardowi ręce na skos, zrobiło się 7:11, a gdy zatrzymał go Dmytro Paszycki – 9:14. Andrzej Kowal brał wówczas już drugi czas, ale tendencji nie zatrzymał – 9:16, 10:19, 12:20, 17:25. Masny podarował kolegom komfort regularnego ataku na pojedynczym bloku, nadto „sprzedał” Nowakowskiemu piłkę, chowając nagle rękę w stylu Pawła Zagumnego oraz kiwnął w sam środek placu.
– Mamy problem z tą przerwą i musimy coś z tym zrobić – przytakuje Ivović na przypomnienie podobnych perturbacji w poprzednich konfrontacjach. – To jest ciężkie dziesięć minut, bo możesz grać nawet najlepszy mecz na świecie, a potem zaczynasz nowy mecz.

Wydawało się, że kłopoty rzeszowian mogą mieć wymierne konsekwencje, bo gdy Pietruczuk jeszcze raz „skasował” i posadził na ławce Rossarda, na tablicy zaświeciło się 3:6. Ale okazało się, że zrobił na złość raczej swojej drużynie, eliminując najsłabsze ogniwo przeciwnika. Zamiast Francuza na boisku pojawił się Jochen Schoeps, który pognębił ją zagrywką. Jeszcze lepszą zmianę dał Marcin Możdżonek. Lukę pomiędzy jego dłońmi było równie trudno znaleźć, jak miejsce na parkingach nad Wisłokiem już pół godziny przed spotkaniem. Błysnął również refleksem, kiedy przechodzącą piłkę wystawił w pierwszym odbiciu do – wybranego dzisiaj MVP – Perrina, który wbił gwoździa równie mocnego, jak dwa nieco wcześniejsze asy. 5:6, 9:8, 12:9, 16:10, 18:11, 19:14, 21:14, 24:15, 25:17. – Rzeszów miał zawsze duży skład. To fajne, że każdego można zmienić. Trzeba grac tak dalej i czekać do końca sezonu – podsumowuje z nieodłącznym uśmiechem Marko Ivović.
Lotos Trefl w niedawnej przeszłości nastręczał Resovii dużych kłopotów, lecz po budżetowej obniżce i personalnych zmianach nie jest już tak groźny. – Można gdybać, ale tamtych chłopaków już nie ma. Są nowi i musimy grać lepiej w takim zestawieniu – uważa Mateusz Mika. Samokrytycznie ocenia, ze ich dwa pierwsze zwycięstwa ligowe były wymęczone, lepiej zaprezentowali się ulegając ZAKSIE, a dzisiaj mogą być zadowoleni tylko z fragmentów. – Nie gramy tego, co pokazujemy na treningach. Stać nas na więcej – przekonuje. – Może niezbyt optymistycznie zaczęliśmy ten sezon, ale mamy zamiar jeszcze bić się o czołową czwórkę.
PAWEŁ FLESZAR

ASSECO RESOVIA – LOTOS TREFL Gdańsk 3:1 (25:18, 25:17, 17:25, 25:17)
Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Szymon Pindral (Kielce). Widzów: 4500.
RESOVIA: Drzyzga 1 pkt, Perrin 13, Lemański 6, Rossard 9, Ivović 13, Nowakowski 5 oraz Wojtaszek (l), Możdżonek 4, Dryja 1, Schoeps 5, Winters 1, Tichacek 1, Depowski. Trener: Andrzej Kowal.
LOTOS: Masny 3, Mika 15, Paszycki 10, Schulz 2, Pietruczuk 6, Grzyb 4 oraz Gacek (l), Romać 10, Stępień, Jakubiszak. Trener: Andrea Anastasi.

Pozostałe wyniki i tabelę Plus Ligi można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.