Trener nie ma konsoli do PlayStation

Piłkarze Cracovii zdobyli pierwsze punkty w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy, a fakt, że było ich trzy rozstrzygnął się w okolicznościach niecodziennych i kontrowersyjnych.
Upływały już cztery doliczone minuty, był remis, a ostatnie usiłowania gospodarzy dosyć anemiczne: choćby strzał Damiana Dąbrowskiego czy dośrodkowanie Denissa Rakelsa – oba z wolnego. Wreszcie do piłki ustawionej przy linii bocznej, trzydzieści metrów od końcowej, podszedł Łukasz Zejdler, wrzucił ją głęboko w pole karne, a tam Marcin Budziński z kilku metrów wepchnął do siatki, pod rzucającym się rozpaczliwie Vytautasem Cerniauskasem.
Arbiter Paweł Gil zaraz potem zakończył konfrontację, ale powtórki pokazały, że wcześniej gwizdek zabrzmiał mu fałszywie, bo „Budzik” był na spalonym. Równie zaskakująca jak rozstrzygnięcie była reakcja trenera Korony Kielce, Ryszarda Tarasiewicza, który w przeszłości szalał w mniej ewidentnych sytuacjach, a sformułowania o „dupce” sędziego należały do łagodniejszych w repertuarze. Dzisiaj był nieporównanie bardziej stonowany.
– Uczulałem bocznych, że wysoko ustawiamy obronę, więc powinni być czujni, ale nic to nie dało i straciliśmy niesłusznie gola – mówił spokojnie.
– Jestem niesamowicie szczęśliwy – uśmiechał się na konferencji szkoleniowiec krakowian, Robert Podoliński. – Cracovia to był zespół, który chciał wygrać i długo miał spotkanie pod kontrolą.

To zdanie nie opisywało jednak w pełni precyzyjnie wydarzeń, podobnie jak twierdzenia Tarasiewicza, że nie należała im się porażka, bo rywale nie mieli żadnych okazji. Choć przez pewien czas to się zgadzało, gdyż miejscowi zrazu próbowali osiągnąć cel centrami w „szesnastkę”, pewnie wybijanymi przez kielczan. Wreszcie, w 38. minucie, Budziński dośrodkował z wolnego, a Boubacar Dialiba półleżąc, wślizgiem trafił obok słupka.
– Niestety, nie jesteśmy w PlayStation, gdzie mógłbym na bieżąco naprawiać pomyłki moich zawodników. Dwa błędy indywidualne znowu zdecydowały o wszystkim – zżymał się opiekun przyjezdnych.

Druga połowa była jeszcze bardziej „bezpłciowa”. Nieco kolorów nadał jej dopiero w 69. minucie Dariusz Zjawiński uciekając sam na sam, ale jego płaski strzał bramkarz z refleksem obronił. Jeszcze bardziej podniósł ciśnienie Gil, dyktując karnego za rękę Sebastiana Stebleckiego (uderzyła go futbolówka podbijana w górę przez siedzącego na murawie Leandro Dos Santosa). „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Przemysław Trytko, a czas do finału upływał wśród zbyt słabych bądź chybionych uderzeń.
– No i wszystkiego najlepszego dla Krzyśka Nykla, ma dzisiaj urodziny – dodawał na konferencji Podoliński.
– Niezły prezent mu pan zrobił, nie zabierając do kadry meczowej – pokpiwał jeden z dziennikarzy.
– No właśnie, dostał więcej czasu w domu, na przygotowania – nie stracił rezonu trener.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – KORONA Kielce 2:1 (1:0)
Bramki: Dialiba 38, Budziński 90 – Trytko 79 k. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Sobolewski, Golański, Petrow, Kiełb. Widzów: 7057.
CRACOVIA: Pilarz – Rymaniak, Żytko, Jaroszyński (58. Steblecki) – Marciniak – Deleu, Budziński, Dąbrowski, Zejdler – Zjawiński (88. Kita), Dialiba (80. Rakels). Trener: Robert Podoliński.
KORONA: Cerniauskas – Golański, Malarczyk, Ouattara, Leandro – Sobolewski (42. Aankour), Petrow (87. Kwiecień), Marković, Kiełb – Janota (60. Kizniczenko) – Trytko. Trener: Ryszard Tarasiewicz.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.