Trener zaprosił Pufcia na wideo

Rawlplug Sokół przez trzy kwarty miał w łańcuckiej hali ciężką przeprawę z AGH Kraków, jednak w czwartej zrobił run 14:0 i wygrał z beniaminkiem I ligi 75:66.

Akademicy pokonali Sokoła w przedsezonowym sparingu we wrześniu, wyśmienicie też spisywali się w dwóch poprzednich meczach ligowych (ostatni opisywaliśmy TUTAJ), ale to wszystko miało raczej świadczyć na ich… niekorzyść. Można było spodziewać się, że lider I ligi na pewno ich nie zlekceważy i zapragnie zrewanżować się za tamten afront. – Chcieliśmy się odgryźć, pokazać naszą grę, której wtedy zabrakło, chcieliśmy im „dopierdzielić” – potwierdza center łańcucian, Filip Pruefer.
Długo pozostawało to w sferze zamiarów. Co objęli prowadzenie 1:0, to na tablicy świeciło się 1:8, bo Michał Sadło urządził sobie strzelnicę na łuku. Co Kamil Zywert włączył tryb „finezja” i hakami podawał (za uchem) bądź kończył, to z 7:8 zapis zmieniał się na 9:14 i 11:17, bo Bartłomiej Podworski kręcił piruety jak baletnica, a trafiał z każdej odległości. W pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów z 20 drużyny i 5 zbiórek z 15.
Nieintencjonalnie natomiast wyeliminował kapitana Sokoła, Macieja Klimę, stając się środkową z kostek domina. Filip Małgorzaciak wbiegł wzdłuż linii końcowej na kosz, w ostatniej fazie poleciał na Bartka, ten przewrócił się do tyłu i uderzył plecami w nogi Klimy. – Pech, przeprost kolana. Na szczęście dostałem w niego z przodu, a nie z boku. Wierzę, że będzie dobrze, ale na razie mam wrażenie jakby mi tam orkiestra grała – zwierza się Maciek, który tego dnia już nie wszedł na parkiet, ale halę opuszczał o własnych siłach, a jutro ma umówioną wizytę u lekarza.

Pierwsza odsłona zamknęła się wynikiem 16:20, a na starcie drugiej wsad Iwana Wasyla i „trójka” Artura Włodarczyka zwiększyły go na 16:25. Gospodarze dotąd oddawali rzuty z dystansu w ilościach homeopatycznych, pudłując je w komplecie. Zmienił to dopiero Bartłomiej Karolak, wybrany później MVP spotkania. Niedługo wyczyn ten skopiował Rafał Kulikowski, za nim Małgorzaciak, akcję 2+1 dołożył Dawid Zaguła i dzięki temu trzypunktowemu rytmowi wyszli na pierwsze po blisko 18 minutach prowadzenie, a w przerwie remisowali 35:35.
Po niej jednak znowu rozhulali się Sadło i Podworski, Tomasz Zych do trzech „oczek” dołożył dwa przechwyty w koźle, a wahadło wychylało się na stronę krakowian – 35:39, 38:41, 41:48.
W pojedynkę usiłował je zatrzymać Małgorzaciak: jedną ręką wcelował za trzy w ostatniej sekundzie dozwolonego czasu akcji, potem przymierzył z dziewięciu metrów, dalej wjechał pod obręcz z rywalem utrzymywanym na barku, wymuszając na nim faul i zapisując sobie 2+1. Przy stanie 46:50 miał na koncie 10 pkt z 11 zespołu w tej części!

W poniedziałek szkoleniowiec Sokoła, Dariusz Kaszowski zaprosił Filipa Pruefera na kameralny seans wideo. Tyle że nie do domu, ale do kantorka obok hali, zamiast plazmy projekcja odbywała się na laptopie, a i film okazał się z tych koszmarnych, które wracają do człowieka we śnie. – Fatalnie zaprezentowałem się w Łowiczu i na filmie były moje błędy: jak się źle ustawiłem, jak nie poszedłem z pomocą, jak dałem się nabrać na zwód – kiwa głową 22-letni zawodnik. – Ale znalazły się tam też dobre akcje, a trener wytykając pomyłki tłumaczył, że mogę się zachowywać lepiej. Podkreślał, że przede wszystkim muszę poprawić obronę, a jeśli dołożę do tego punkty, to już będzie coś ekstra. Wychodząc dzisiaj na boisko powtarzałem sobie, że to będzie mój mecz, że muszę wreszcie zacząć robić swoje.
W trzeciej ćwiartce, gdy nie było Klimy, Kulikowski siedział na ławce z czterema faulami, a krakowscy środkowi poczynali sobie coraz swobodniej, wyhamował ich właśnie Filip, zbierając też piłki, które nie wpadły do „dziury”.
Jest ludzkim wcieleniem wielkiego, przesympatycznego misia z bajki, koledzy nazywają go „Pufcio”, trudno tylko stwierdzić, czy to bardziej żartowniś, czy obiekt żartów. – Jedno i drugie! – przekonuje. – Ta drużyna jest świetna właśnie dlatego, że można z każdym się pośmiać, z każdego się pośmiać i z każdym o wszystkim pogadać.
Kumple doskonale bawią się, kiedy „Pufcio” w autokarze naśladuje spikera radiowego, trochę gorzej, kiedy pod prysznicem leje im się na głowę nieplanowana porcja żelu do kąpieli. Sami kpią z jego powiedzonka o właściwym wyproście łokcia przy rzucie, a kiedy przyuważyli, że kupił sobie krokiety w sklepie – ochrzcili jego staw „łokciem krokiecisty”. Na najwięcej może sobie pozwolić Kamil Zywert, z którym znają się (i uprawiają razem basket) od przedszkola. – Trenerze, miałem rację, kiedy mówiłem, że jeśli szukamy egzekutora, to trzeba brać jego: wprawdzie ciągle jeszcze piłka mu do kosza nie wpada, ale są decyzje rzutowe – perorował „uchachany” przed sierpniowym sparingiem w Dąbrowie Górniczej.
Dzisiaj „Pufcio” przymknął usta hejterom, bo po jego akcji 2+1 zrobiło się 53:50, a po dwóch kolejnych udanych strzałach – 59:56.

Przyjezdni zbliżyli się jeszcze na 59:58, ale potem grała już tylko łańcucka kapela. Zych spadł z placu za pięć fauli, Kulikowski blokami boleśnie dawał przeciwnikom odczuć, że znowu na nim jest, Zywert i Zaguła napędzali kontry, finalizowane przez Wiktora Sewioła (bardzo dobra zmiana dzisiaj) i Karolaka. Ich passę 14:0 przerwał dopiero „trójką” Bartosz Czerwonka, a „trójka” Włodarczyka ustaliła rezultat na 75:66.
Po czterech kolejkach Sokół pozostaje na zapleczu ekstraklasy bez porażki, korespondencyjnie rywalizując ze Śląskiem Wrocław, który właśnie wyprzedził go o osiem „małych” pkt. W niedzielę łańcucianie wyjeżdżają do Wałbrzycha, gdzie o g. 18 zmierzą się z Górnikiem.
Natomiast AGH w sobotę, o g. 19.30, podejmie w Krakowie Polfarmex Kutno.
PAWEŁ FLESZAR

RAWLPLUG SOKÓŁ Łańcut – AZS AGH Kraków 75:66 (16:20, 19:15, 18:17, 22:14)
Sędziowali: Jacek Litawa, Maciej Krupiński i Rafał Zuchowicz. Widzów: 550.
SOKÓŁ: Małgorzaciak 19 (3×3, 6 zb.), Kulikowski 10 (10 zb., 4 bl.), Zywert 10 (8 as., 6 zb.), Karolak 7 (1×3), Klima oraz Sewioł 11 (6 zb.), Pruefer 10 (7 zb.), Zaguła 8 (5 as., 2 prz.), Fiszer. Trener: Dariusz Kaszowski.
AGH: Podworski 20 (1×3, 8 zb.), Sadło 14 (2×3, 8 zb.), Koperski 6 (6 zb., 3 prz.), Wasyl 4, Zych 3 (1×3, 6 as., 2 prz.) oraz Włodarczyk 10 (2×3), Czerwonka 9 (2×3, 3 prz.), Borówka, Mamcarczyk, Jakubek. Trener: Wojciech Bychawski.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.