Trójka mocna jak śliwowica łącka

Koszykarze Wisły Kraków odnieśli cenne zwycięstwo, 80:69, nad bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie w II lidze, Politechniką Częstochowską.

– Obawiałem się tego meczu, trudności ze złapaniem rytmu po trzech tygodniach wolnych od gry – zwierza się prowadzący „Białą Gwiazdę” Piotr Piecuch, którego zespół miał najpierw przerwę terminarzową, a potem wymuszoną przez obowiązki szkoleniowca w reprezentacji Polski U-15. – Poza tym chłopcy dostali w tym czasie na zajęciach w d…, żeby potem w Święta nie dociskać.
Jego lęki spełniły się, tyle że z opóźnieniem. Zrazu gospodarze zdominowali rywali, pięciokrotnie trafili z obwodu (dwa razy Piotr Łucka), Jan Rerak i Michał Chrabota dołożyli penetracje, ten pierwszy zameldował się też w półdystansie, a całość urozmaicały – jak warstwy kwaskowatego powidła w słodkim cieście – bloki rozdawane seryjnie przez Jakuba Żaczka. W szczytowym momencie było 24:8, a przyjezdni pojawili się w hali przy Reymonta jakby nie w komplecie. Do stanu 24:16 punktowali w ich szeregach tylko Mateusz Gazarkiewicz i Tomasz Nogalski (głównie zza łuku).

Wtedy jednak już powoli goście przejmowali inicjatywę. Przed przerwą nową jakość wniósł Patryk Wydra, a w trzeciej kwarcie udanie poczynał sobie Ukrainiec Jarosław Fomiczow. – Przyjechał do nas na studia na Politechnikę Częstochowską, stara się o polskie obywatelstwo, dostał od PZKosz zgodę na występy. To nie jest pierwszy taki przypadek; w Gimbasketsie Wrocław gra na podobnych zasadach chłopak z Białorusi – wyjaśnia trener „Polibudy”, Dariusz Szynkiel, a przywoływany przez niego wrocławski przykład to Luka Małachow, który w sezonie 2015/16 był zgłoszony przez KK Oleśnica.
Po akcjach niskiego skrzydłowego zza wschodniej granicy zrobiło się 40:40, po jeszcze jednej „trójce” Nogalskiego 50:49, a po dwutakcie Wydry zwieńczonym prawym hakiem – 66:63.

W pewnym momencie pierwszej odsłony młodzi wiślacy mieli na obwodzie skuteczność zbliżoną do procentowej zawartości alkoholu w śliwowicy łąckiej. Później wskaźniki rzutów za trzy nieco im spadły (skończyli na 44,4), ale nie straciły mocy tego nielegalnego w teorii, acz dozwolonego w praktyce bimbru. I tak samo jak on wprowadzały przeciwników w oszołomienie. Zarówno zaserwowane przez Dawida Cepuchowicza (28:21) i Wojciecha Gorgonia (34:25), jak przez Macieja Gębalę (45:40), Żaczka (48:42) i Jakuba Wojciechowskiego (58:49), co wreszcie przez Jakuba Natkańca i ponownie „Żaka”. Po jego próbie na tablicy zaświeciło się 74:63; do końca brakowało 2:46 minuty, a z tych 74 punktów aż 36 było owocem strzałów z dystansu.
– W obronie nie umieliśmy sobie poradzić z „trójkami” Wisły, a w ataku zabrakło nam konsekwencji, kiedy odrobiliśmy straty. Byliśmy zbyt chaotyczni, zwłaszcza w pierwszej kwarcie – wylicza Szynkiel, który po ostatnim gwizdku dość długo analizował konfrontację w szatni z podopiecznymi. – Na pewno trzeba się pilnować, żeby nie powiedzieć za dużo – stwierdził pytany, czy wnioski wyciągane na gorąco są najwartościowsze.
Co ciekawe, częstochowianie mieli identyczną skuteczność zza linii 6.75 m, co miejscowi: 44,4 (i obie ekipy równie fatalnie egzekwowały osobiste). Oddali jednak mniej takich rzutów, a w efekcie o cztery mniej trafili, co wyraźnie widać w finalnym wyniku – 80:69.

Krakowska drużyna zrównała się ilością zwycięstw z Politechniką.
W jej składzie nie ma już podkoszowego, Michała Ejiofora. – Zrezygnował z występów u nas, czy raczej: rozwiązaliśmy kontrakt za porozumieniem stron – mówi Piotr Piecuch. – Z tego co wiem, ma przejść do MCKiS Jaworzno. Szukam kogoś na jego miejsce.
Już w najbliższą środę część zawodników „Białej Gwiazdy”, którzy pojawili się dzisiaj na parkiecie, czeka bardzo ciekawe spotkanie mistrzostw Małopolski juniorów U-20 z ekipą Korony AGH Kraków (hala przy ul. Kalwaryjskiej 9-15, g. 20).
W niedzielę, o g. 19.30, w II lidze wiślacy podejmą AZS PWSW MCS Daniel Przemyśl. Zdaniem Piecucha, ten mecz wraz ze styczniowymi, z Pogonią Ruda Śląska (8.1) i Zagłębiem Sosnowiec (11.1), pokaże, na ile efektywnie jego zespół może bić się o utrzymanie.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – POLITECHNIKA Częstochowa 80:69 (24:14, 16:21, 15:14, 25:20)
Sędziowali: Maciej Guzik i Paweł Berdyczko. Widzów: 60.
WISŁA: Żaczek 14 (2×3, 15 zb., 6 bl, 3 prz.), Łucka 14 (2×3), Wojciechowski 12 (2×3, 6 zb.), Gorgoń 10 (2×3, 6 zb., 5 as., 2 prz.), Gębala 3 (1×3, 2 prz.) oraz Chrabota 9 (2 prz.), Rerak 8 (2 bl.), Natkaniec 7 (2×3), Cepuchowicz 3 (1×3), Miszkurka. Trener: Piotr Piecuch.
POLITECHNIKA: Gazarkiewicz 20 (1×3, 7 zb.), Nogalski 16 (4×3, 6 zb., 2 prz.), Orlikowski 6 (2×3, 7 zb.), Łaszewski 4 (11 zb.), Majcherek 2 oraz Fomiczow 11 (1×3), Wydra 10 (5 as.), Mysłek, Szlufik, Szulc. Trener: Dariusz Szynkiel.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.