Troszkę nowego, troszkę starego

Po przeprowadzce I-ligowej drużyny do Jastrzębia Boryni, w Pszczynie nie zostanie próżnia – zagrają tu II-ligowe siatkarki PLKS/Dębowianki, a pracował z nimi będzie trener z Krakowa.

UKS Dębowianka Dębowiec w tym roku wreszcie uwieńczyła starania awansem do II ligi, po zwycięskim barażu z rezerwami MKS Dąbrowa Górnicza. – Kilka sezonów żeśmy się tu „stukali” – kiwa głową Włodzimierz Habarta, który od 10 lat szkoli siatkarki w Dębowcu. – Kiedy przygotowywaliśmy się do baraży, mieliśmy sparing z Pszczyną, bo oni też jeszcze nie skończyli rozgrywek. I wtedy działacze PLKS zgłosili się do nas z propozycją połączenia sił. Mają halę, tradycje, kibiców, sporo trenujących dziewczynek, więc chcieli, żeby coś się u nich działo. Z drugiej strony, wiedzieliśmy, że po awansie będą bardzo małe szanse na zgromadzenie budżetu. Byłem świeżo po poszukiwaniu środków na turniej finałowy o awans i trudno mi było sobie wyobrazić, że uda się zebrać zebrać sumę dużo wyższą, która wystarczyłaby na drugą ligę.

Drugoligowa drużyna PLKS Pszczyna/UKS Dębowianka ma odbywać trzy treningi tygodniowo w hali przy Zamenhofa w tym pierwszym mieście, a raz w tygodniu ćwiczyć na siłowni w Dębowcu. Habarta wyjaśnia, że kwestie organizacyjne zapewni PLKS, personalia też są z grubsza znane. W tej chwili dysponuje 10-osobowym trzonem zespołu, trwają rozmowy z czterema zawodniczkami. W tej pierwszej grupie są dwie wychowanki Dębowianki, które później z powodzeniem występowały w PLKS – Barbara Gościńska (Pilch) i Maria Graf (Haratyk) – wiosną pomogły macierzystemu klubowi w awansie, a teraz połączą oba.
– Jest troszkę nowego i troszkę starego – konkluduje Habarta. – Nasza obecna współpraca nie wzięła się znikąd, trwa od dziesięciu lat i nie tylko te dwie siatkarki od nas grały już w PLKS.
Grupa II drugiej ligi jest silna i wyrównana, ale uważa, że solidne przetarcie otrzymali w niższej klasie. – Kiedyś nasz trzecioligowy mecz „na szczycie” z rezerwami Silesii Volley sędziowała para, która niedługo wcześniej prowadziła spotkanie w grupie IV drugiej ligi, w Proszowicach. I ci sędziowie stwierdzili, że poziom tych dwóch meczów prawie się nie różnił – opowiada Włodzimierz Habarta.

On będzie pierwszym trenerem, a drugim – i jednocześnie statystykiem – Michał Flaszowski, znany z pracy w Salosie Kraków. Z Dębowianką kooperował już trochę w minionym sezonie, rozpisując przeciwne zespoły, zwłaszcza w decydującej fazie.
Teraz ciężar zostanie rozłożony zupełnie odwrotnie, ale planuje odwiedzać też stary klub. – Do Pszczyny przenoszę się ze względów prywatnych; będę tu mieszkał, a poza pierwszą drużyną mam dostać też grupę mini-siatkówki – tłumaczy Michał. – Obiecałem jednak, że będę przyjeżdżał do Salosu w wolnych chwilach, czy to na zajęcia, czy na konfrontacje ligowe. Na co dzień zajmie się tym Darek Ogiela, który dotąd był moim asystentem, ja pomogę mu w przygotowaniu planów. Mam też w Krakowie pewne zaległości na studiach, które muszę odrobić. Generalnie, w Salosie sytuacja jest kiepska, w tej chwili nie ma pieniędzy na zabezpieczenie wszystkich kosztów startu w III lidze. Być może część opłat będą musiały pokryć same zawodniczki. Mam do tych dziewczyn sentyment i ogromną sympatię, więc zupełnie ich nie zostawię.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.