Trzeba umieć wstać spod stołu

Koszykarze AGH Oknoplast prowadzili z AZS Częstochowa przez 39 minut i 13 sekund, ale goście ambitnie gonili i o rozmiarach zwycięstwa krakowian, 95:61, przesądziła czwarta kwarta.

Niedługo po tym, jak Kamil Jewuła w 47. sekundzie rozpoczął na obwodzie odliczanie, odbyła się dwójkowa akcja rozciągnięta na 26 metrach. Tomasz Deja pod własną „deską” wyrwał piłkę przeciwnikowi, ale tańczyła mu na rękach i zaczęła wypadać, więc poszedł mu w sukurs Sebastian Bożenko. „Dejson” wystartował do sprintu przez całe boisko, a „Bożena” w tym samym kierunku wyjechał na koźle. Wreszcie zza połowy podał do niego bezpośrednio na dwutakt, a Tomek wykończył go lay-upem.
Po chwili Tomasz Zych przymierzył z dystansu, a zanim widzowie przestali się dziwić (była to dopiero jego ósma „trójka” w sezonie) – trafił znowu. Do tego dołożył dwa przechwyty i asystę, a na tablicy świeciło się 17:3.
Nikodem Kowalski, który dostał „dacha” za komentarze po własnym faulu, wylądował na ławce i kompulsywnie powracał do tematu sędziowskiego. „Musimy wrócić… musimy wrócić… Musimy wrócić do gry… Musimy wrócić do gry…” – cierpliwie tłumaczył mu trener Dariusz Szynkiel, wciskając krótkie frazy w potoki jego wymowy. A jego podopieczni tego właśnie dokonali. Już przed pauzą zmniejszyli różnicę do 17:9 i 20:11, w drugiej odsłonie zaś Marcin Majcherek dał sygnał do konkretnej pogoni. Wcelował dwukrotnie, poszli za nim koledzy, a kiedy dołożył zza łuku – wynik brzmiał 25:24.

Spotkanie z autorem tej relacji i kryminału „Powódź”, Pawłem Fleszarem odbędzie się w czwartek, 30 stycznia, a jego książkę można kupić TUTAJ

Tak samo odpowiedział jednak Bożenko, Konrad Mamcarczyk przerolował obrońcę na plecach i wskoczył pod kosz, za moment dopisał dwa osobiste. Potem wymusili na przyjezdnych przekroczenie limitu czasu przy wyprowadzaniu akcji z własnej połowy, natomiast Sebastian wychodząc z półprzysiadu na dziewiątym metrze, wyprostował się, zamknął nadgarstek i przeczesał idealnie siatkę.
„Mamcar” do spółki z Damianem Dyrdą odebrali rywalowi piłkę, wrzucając go pod stół sędziowski, tak że wystawały mu tylko łydki i stopy, a wkrótce Deja podwyższył do 37:24.
Tamten częstochowianin wygrzebał się spod mebla, spomiędzy nóg arbitrów, a wstawanie spod stołu (na przykład skatowanego alkoholem biesiadnika, który ma jednak dość fasonu, żeby podnieść się i bawić dalej) było dzisiaj niezłą metaforą zachowania teamu AGH, po wyraźnej i bolesnej środowej porażce z Wisłą (opisywaliśmy ją TUTAJ), jej kapitana Tomasza Zycha, który ostatni występ miał słaby, a część wcześniejszych przeciętnych oraz – ekipy gości.
Teraz Kowalski zmienił rezultat na 39:32 i wprawdzie Zych z Jewułą odzyskali inicjatywę za pomocą „trójek” (47:35 do przerwy), lecz w trzeciej kwarcie przeciwnicy znowu przycisnęli. Dwukrotnie Dawid Józefowski, Kowalski, Majcherek i 50:43. Mamcarczyk wmieszał się w to rzutem za trzy, ale w ciągu dziesięciu sekund złapał trzecie i czwarte przewinienie, więc przez pewien okres, z pozycji siedzącej na krzesełku, nie mógł przeszkodzić nikomu.

W drugiej połowie panowie z gwizdkiem z niecodzienną wrażliwością podchodzili do częstochowian, bo aż pięć ich fauli zakwalifikowali jako niesportowe. Piotr Łucka w ciągu dwudziestu sekund zaliczył dwa i musiał zejść do szatni.
Po trzydziestu minutach jeszcze jakoś się trzymali (62:48), jednak później Zych przykładał pieczątkę do każdego zagrania gospodarzy. Wdarł się lewym skrzydłem i trafił z półdystansu, dwukrotnie podawał do Mamcarczyka (w tym w kontrze – w starym stylu: za siebie, przez ucho), a Dyrdę zauważył na otwartej pozycji na obwodzie. Na odpoczynek udał się cztery minuty przed syreną, przy stanie 75:54, u progu triple-double, z evalem 35, 85-procentową skutecznością z gry i wspomnieniem nieustępliwej postawy w defensywie.

Jego koledzy dobili zmęczony i osłabiony personalnie AZS, w którym Przemysław Łaszewski złapał pięć przewinień, a Kowalski zarobił gadaniem „dacha” dla ławki i trener też już nie wpuścił go na plac.
W najciekawszej akcji końcówki piłka po rzucie Michała Medesa odbijała się na obręczy, a ten – spodziewając się, że nie wpadnie – bił się o pozycję do zbiórki. Tymczasem „gała” wtoczyła się do „dziury”, Michał zaś został ukarany faulem, skutkującym dwoma osobistymi dla częstochowian.
Niepewny własnego losu jest też Iwan Wasyl. Nawet nie wie dokładnie, w którym momencie derbowej konfrontacji z Wisłą złapał kontuzję stopy, bo ból odezwał się dopiero po pewnym czasie. Na razie nie udało się też postawić dokładnej diagnozy.
– Czekamy na wyniki prześwietlenia, ale skoro może chodzić, to powinno być dobrze – klepał go pocieszająco po plecach Wojciech Bychawski, szkoleniowiec AGH.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH OKNOPLAST Kraków – AZS Częstochowa 95:61 (20:11, 27:24, 15:13, 33:13)
Sędziowali: Paweł Berdyczko i Rafał Bogdan. Widzów: 120.
AGH: Mamcarczyk 17 (1×3, 5 zb., 2 prz.), Zych 16 (3×3, 12 zb., 7 as., 4 prz.), Bożenko 11 (2×3, 5 zb., 4 as., 2 prz.), Jewuła 7 (2×3), Deja 4 (8 zb., 2 bl.) oraz Dyrda 12 (2×3, 5 zb., 4 as., 2 prz.), Czyż 8 (6 zb.), Medes 8, Wójciak 5 (1×3), Nowak 5 (4 zb.), Pieniążek 2, Jakubek. Trener: Wojciech Bychawski.
AZS: Józefowski 16 (2 prz.), Kowalski 9 (1×3, 5 zb., 3 prz., 2 bl.), Łaszewski 2, Łucka 1, Koćma oraz Majcherek 13 (1×3, 6 zb.), Nogalski 8 (1×3, 6 zb., 5 prz., 4 as.), Mynarczyk 8, Płaczek 4, Pyrzyna. Trener: Dariusz Szynkiel.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.