Trzeci człowiek z ulicy Reymonta

W niezłym, jak na polską Lotto Ekstraklasę, meczu mógł paść wynik 4:1 albo 2:3, a ostatecznie krakowska Wisła pokonała Miedź Legnica 2:1.

Łatwiej schudnąć niż nauczyć się grać w piłkę. Jednym z przykładów jest Petteri Forsell, „odpalony” przed rokiem z Cracovii za nadwagę, a już wcześniej – kiedy czarował w I lidze w sezonie 2016/17 – nazywany „Kuleczką”. Teraz kształty ma nieco mniej opływowe (a może to tylko krój koszulki?), ale wraz z kilogramami nie stracił umiejętności. Dał Miedzi zwycięstwo w ekstraklasowym debiucie przed tygodniem, a dzisiaj jak strzała wybiegł do świetnego, mijającego całą obronę gospodarzy, podania Omara Santany. Znalazł się sam przed Michałem Buchalikiem, który jednak był górą w tym pojedynku. Czym zrehabilitował się za wcześniejszą interwencję po uderzeniu z dystansu Henrika Ojamy, kiedy przepuścił piłkę pod brzuchem, a ta przetoczyła się tuż obok słupka.
Na ogół jednak przewagę w pierwszej połowie mieli krakowianie, tyle że brakowało im precyzji bądź zgrania w czasie, a podanie Zdenka Ondraszka po jego własnej dynamicznej akcji przecięli w ostatniej chwili rywale.
Zdarzyło się też parę chwil, gdy wygrani byli kibice na trybunie głównej, bo zamiast niemrawych poczynań na murawie mogli oglądać zaćmienie księżyca, jak na ironię zachodzące na kierunku wykreślanym przez linię łączącą stadiony Wisły i Cracovii.

W słynnym filmie „Trzeci człowiek” bohater grany przez Orsona Wellesa mówi: „We Włoszech pod rządami Borgiów nie było dnia bez wojny, rozlewu krwi i kłębowiska intryg, a wyprodukowali wówczas renesans, Leonarda i Michała Anioła. A Szwajcaria? Przez 500 lat pokoju, braterskiej miłości, dobrobytu i demokracji wynaleźli zegar z kukułką”.
Odkąd z Wisły zrezygnował Bogusław Cupiał nie było tygodnia bez afer i konfliktów rozmaitego kalibru oraz rozpaczliwej walki o utrzymanie się na powierzchni, przejawiającej się sprzedawaniem najlepszych zawodników (najwyraźniej było to widać latem ubiegłego roku). Wśród kandydatów na nowych, prywatnych właścicieli trafili się kolejno: modelowy hochsztapler, typowy humbug i coś na kształt „znikającego punktu”, a trenerów zwalniano wśród kontrowersji, awantur i z finansowymi reperkusjami.
W tym czasie drużyna dwukrotnie zakwalifikowała się do grupy mistrzowskiej, za drugim razem do ostatniej kolejki walczyła o europejskie puchary, a grupa wypromowanych wtedy zawodników sięga kilkunastu. Nie chodzi tu tylko o wytransferowanych za pieniądze, ale takich, którzy odchodzili z renomą znacznie wyższą niż mieli latem 2016, czy przychodząc tutaj później.
W ciągu minionych dwóch miesięcy wyrzucono następnego trenera, ale i dyrektora sportowego, który był architektem udanej polityki transferowej, a w dzień inauguracji ligi zrezygnował wiceprezes. Nasilił się exodus zawodników, spowodowany brakiem środków na przedłużenie z nimi kontraktów. Przede wszystkim jednak klub otarł się o klasyczny problem bezdomności; istniało realne zagrożenie, że po raz pierwszy od niemal wieku nie będzie mógł występować na swym tradycyjnym terenie.
Tymczasem zespół znowu wystartował w dobrym stylu, na niemal półtorej godziny „zamrażając” świeżo upieczonego zdobywcę Superpucharu, Arkę Gdynia („Gdybyśmy mieli mniej szczęścia, mogliśmy stąd wyjeżdżać z workiem bramek” – stwierdził jej szkoleniowiec, Zbigniew Smółka).

Dzisiaj już wiślacy, inaczej niż sześć dni temu, potrafili zdobywać gole. Tuż przed przerwą Rafał Pietrzak precyzyjnie dośrodkował z rogu, a Marcin Wasilewski – któremu trener Maciej Stolarczyk dziękował publicznie, że zdecydował się zagrać mimo kontuzji – główkował lecąc szczupakiem. Łukasz Sapela odbił piłkę, Ondraszek zaś zapakował ją do siatki.
Niedługo po pauzie Patryk Małecki na lewym skrzydle minął przeciwników jak rowerzysta mija konne furmanki i zacentrował w pole karne. Frank Adu Kwame chyba to zlekceważył, a Ojamaa zastanawiał się, czy ma wybijać podanie, czy blokować nadciągającego Dawida Korta. Ten rozstrzygnął jego dylematy, wyprzedził go i z bliska zdobył bramkę nr 3400 w historii występów „Białej Gwiazdy” w piłkarskiej ekstraklasie.
Dwukrotnie miejscowi mogli przesądzić o wyniku spotkania przed czasem. Najpierw zaraz po drugiej bramce, kiedy po kolejnym rajdzie Małeckiego Ondraszek kopnął w słupek, a Jesus Imaz wbiegł trochę zbyt prędko i minął się z futbolówką. Potem w 82. minucie, gdy Sapela „wypluł” uderzenie Małeckiego, a Rafałowi Boguskiemu zabrakło szybkości, by zdążyć z dobitką i sprytu, by przewrócić się na rękach golkipera, a nie przed nimi.
Wówczas jednak rezultat brzmiał już 2:1, legniczanie mieli inicjatywę, a gospodarze – kłopoty kondycyjne. Przewaga Miedzi skutkowała strzałami niecelnymi lub zbyt słabymi oraz rzutem karnym za zahaczenie bez piłki Fabiana Piaseckiego przez Macieja Sadloka. W 69. minucie pewnie wyegzekwował go Marquitos i wydawało się, że goście mogą wkrótce wyrównać.

Ceniony jako czarny kryminał „Trzeci człowiek” powstał na podstawie powieści Grahama Greene’a, a scenariusz stworzył sam pisarz. Jednak wspomniany cytat wymyślił i zaimprowizował na planie Orson Welles.
Taką improwizacją wbrew regułom i zwyczajom było zachowanie Buchalika w doliczonym czasie. Piasecki dostał prezent od Martina Kosztala, przyłożył z pięciu metrów, mocno (ze szpica), dość daleko od bramkarza. Ten jednak skoczył jak kot i sparował uderzenie.
– Mieliśmy sporo ciekawych momentów w tym spotkaniu, lecz zwycięstwo nie przyszło łatwo, uratowała je interwencja Michała – podkreśla Stolarczyk.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – MIEDŹ Legnica 2:1 (1:0)
Bramki: Ondraszek 43, Kort 50 – Marquitos 69 k. Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Żółte kartki: Bartkowski, Basha, Imaz, Sadlok – Santana, Augustyniak, Marquitos. Widzów: 9517.
WISŁA: Buchalik – Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak – Basha – Boguski (82. Kosztal), Imaz (73. Plewka), Kort (88. Wojtkowski), Małecki – Ondraszek. Trener: Maciej Stolarczyk.
MIEDŹ: Sapela – Bartczak, de Amo, Bozić, Adu Kwame – Augustyniak (59. Marquitos) – Łobodziński, Santana, Forsell (59. Garguła), Ojamaa (64. Piasecki) – Piątkowski. Trener: Dominik Nowak.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.