Trzy odsłony pornografii

Po dwóch niezłych występach piłkarze Cracovii zaliczyli poważną wpadkę, przegrywając u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała, 1:3.

Trener zwycięzców, Leszek Ojrzyński przekonywał później, że w grze „Pasów” widać pomysł, pracę nad ustawieniem i taktyką, których efekty powinny nadejść. Poród nowego stylu postępuje jednak w bólach, wśród spazmów. Bo tak tylko można nazwać nieliczne akcje gospodarzy w pierwszej połowie, finalizowane strzałami bądź zbyt lekkimi (Marcin Budziński i dwukrotnie Luis Deleu), bądź niecelnymi (Boubacar Dialiba).
Tymczasem w 16. minucie po wrzutce Macieja Iwańskiego z wolnego, Krzysztof Pilarz łapał piłkę, jakby była rozgrzana do czerwoności, dopadł jej Maciej Korzym i z woleja wpakował do siatki, pomiędzy gęsto stojącymi na przedpolu zawodnikami.
Szkoleniowiec bielszczan zwierzał się później, że stadion przy ul. Kałuży jest dla niego szczęśliwy, a dzisiejsze powodzenie wymodlił u kanonizowanego wiosną Jana Pawła II, sympatyzującego za życia z Cracovią.

Paradoksalnie, jego drużyna utraciła kontrolę nad przebiegiem zdarzeń, po tym jak podwyższyła prowadzenie i wydawało się, że ma rywala w parterze. W 56. minucie Sylwester Patejuk wypuścił Korzyma lewą stroną, a ten wyłożył futbolówkę na „patelni” Damianowi Chmielowi (po przerwie z pomocy przesunął się do ataku), który kopnął ją do pustej bramki.
0:2 wyraźnie otrzeźwiło niemrawych miejscowych, już po minucie zdobyli gola, nieuznanego ze względu na faul na golkiperze Podbeskidzia. Po kolejnych trzech minutach nie było już odwołania: dynamiczne wejście Dialiby lewą flanką, miękkie dośrodkowanie, a zamykający je z drugiej strony Deleu główkuje celnie, kozłem.
Krakowianie parli do wyrównania; Miroslav Covilo, który wcześniej poruszał się pomiędzy obroną i pomocą, a przy ataku przeciwników uzupełniał defensywę, teraz operował jak cofnięty napastnik. Zarówno on jednak, jak Dariusz Zjawiński (główka po kolejnej centrze Dialiby) strzelali niecelnie, przy innej próbie udanie interweniowali przyjezdni.

Poza tym wysyłali sygnały ostrzegawcze – główka Patejuka w poprzeczkę, a potem jego lob nad Pilarzem i minimalnie nad bramką – że nie pozwolą się zbyt długo i bezkarnie tłamsić. Aż Chmiel, który ma za sobą tylko dwa sezony i siedem goli w najwyższej lidze, w tym zdobył już czwartego. W 79. minucie dostał prostopadłe podanie, przepchnął Deleu i uderzył skutecznie. – Jest bardzo mocna konkurencja na treningach, Damian wyprzedza pozostałych o pół głowy – tłumaczył świetną passę 27-latka jego opiekun.
Jeszcze Frank Adu mógł ostatecznie pognębić „Craxę”, bo długo biegł sam na sam. Ostatecznie spatałaszył, lecz nie zmieniło to oceny Roberta Podolińskiego: – Przeszliśmy obok gry, na boisku zameldowali się tylko Deleu i Miro Covilo. Kontry Podbeskidzia były prezentami od nas, efektem fatalnych błędów i nieporozumień. Tak tracić bramki w ekstraklasie to jest pornografia!
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – PODBEKIDZIE 1:3 (0:1)
Bramki: Deleu 60 – Chmiel 56, 79, Korzym 16. Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Żółte kartki: Dąbrowski, Dialiba – Iwański. Widzów: 6143.
CRACOVIA: Pilarz – Rymaniak, Żytko, Marciniak (46. Jaroszyński) – Covilo – Deleu, Dąbrowski, Dialiba – Budziński, Rakels (55. Zjawiński) – Nowak (71. Kita). Trener: Robert Podoliński.
PODBESKIDZIE: Pesković – Górkiewicz, Pietrasiak, Konieczny, Pazio – Sokołowski, Sloboda, Iwański, Chmiel (82. Adu) – Demjan (46. Patejuk), Korzym (58. Chrapek). Trener: Leszek Ojrzyński.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.