Twarda rzeczywistość przy Kamiennej

Po dziewięciu latach przestała istnieć kolejna wyczynowa drużyna, która mocno zaznaczyła się w krakowskiej siatkówce – AZS Politechniki.

Wiosną przedstawiciele trzech ligowych zespołów – koszykarek, które właśnie awansowały na zaplecze ekstraklasy, trzecioligowych koszykarzy i trzecioligowych siatkarzy – usłyszeli, że w następnym sezonie uczelnia zapewni im halę i transport na mecze, natomiast resztę budżetu muszą zabezpieczyć sobie same. Ekipa koszykarek, powstała na podstawie fuzji z Koroną, obraca się w zupełnie innej rzeczywistości, ma m.in. umowę szkoleniową z Wisłą Can-Pack, przez co w pewnej mierze będzie pełnić rolę jej rezerw (zawodniczki „Białej Gwiazdy” będą mogły występować AZS Politechnice Koronie). Do koszykarzy przyszedł z Wisły nowy trener, Marcin Kękuś, który ściągnął za sobą sponsorów.
Natomiast u siatkarzy o pieniądze było znacznie trudniej, starał się o nie w pojedynkę trener Mateusz Śrutowski. – Na sezon potrzebowaliśmy 12 tysięcy złotych, udało mi się namówić dwie firmy, które obiecywały połowę tej kwoty – opowiada. – To było jednak ciągle za mało, a na więcej nie mieliśmy szans, musieliśmy więc zrezygnować ze zgłoszenia do ligi. Szkoda, naprawdę szkoda.
Przestała więc istnieć drużyna, która plasowała się w czołówce III ligi, prezentowała niezłą siatkówkę i mimo obniżenia lotów trzy lata temu – ciągle miała wierne grono sympatyków. AZS PK wystartuje oczywiście w małopolskich rozgrywkach akademickich, natomiast nie wiadomo, co się stanie z ligowym składem. Śrytowski wyjaśnia, że pochodzący z Gorlic: Kamil Dygoń, Bartosz Szpyrka i reprezentujący rok wcześniej „Polibudę” Gniewomir Krupczak – prawdopodobnie zasilą tamtejszy GKPS.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Historia zatoczyła więc koło i po ponad dziewięciu latach wróciła do punktu zero, podobnie jak stało się to z żeńską ekipą AZS UEK, której losy opisywaliśmy TUTAJ. U schyłku zimy 2005 roku działacz KU AZS, Dariusz Pyko i dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji PK, zmarły cztery lata później, Zbigniew Kucia wymyślili, żeby stworzyć przy uczelni zespół siatkarzy przez połączenie sił z jakimś klubem. – Próbowaliśmy z Okocimskim, bo dyrektor był z Brzeska, ale okazało się, ze oni chętnie był u nas trenowali, ale grać chcą u siebie – wspomina Pyko. – Któregoś dnia spotkałem Mariusza Kiecia, doktoranta i młodego pracownika naukowego Politechniki, który grał w trzecioligowej Wandzie. W rozmowie podsunął, żeby to z nimi się związać.
I tak drużyna z Wandy przeniosła się na Politechnikę, przez rok w szyldzie była nazwa Cracovia, a pewne środki płynęły z tamtejszej Sportowej Spółki Akcyjnej (podobnie jak na koszykarzy PK). Przez dwa sezony „Polibuda” walczyła o awans do II ligi. Bez szczęścia, a czasem wręcz pechowo: kiedyś na turniej finałowy nie pojechał najlepszy zawodnik, potem przed barażami nogę skręcił jedyny rozgrywający, Krystian Bławat.
W 2007 roku kupili miejsce w II lidze od MKS Andrychów, po czterech sezonach je sprzedali do Contimaksu MOSiR Bochnia.

Ile znaczyła tamta drugoligowa Politechnika najlepiej świadczą nazwiska i przykładowe późniejsze dzieje niektórych siatkarzy, którzy w niej występowali: Piotr Adamski (Effector Kielce, Młoda Plus Liga), Mateusz Błasiak (Kęczanin Kęty, I liga), Michał Dzierwa (Wanda i AGH 100RK AZS Kraków, I liga), Karol Galiński (AGH 100RK AZS, I liga), Kamil Gutkowski (Czarni Radom, Plus Liga), Marcin Kapuśniak (Keczanin, I liga, VC Bitterfeld-Volfen, 2. Bundesliga), Patryk Łaba (Energetyk Jaworzno i AGH 100RK AZS, I liga), Szymon Piórkowski (Cuprum Lubin), Radosław Szymczak (Chemes Humenne, mistrzostwo Słowacji). Dla wielu był to element promocji i sportowego progresu. Nie udało im się przedostać w barwach PK na zaplecze ekstraklasy, ale też w ówczesnej II lidze konkurencja była dużo większa.
Trzej nasi zawodnicy, Piórkowski, Paweł Golec i Maciek Grot, byli powoływani do reprezentacji młodzieżowych – przypomina Pyko, którego najbliższym współpracownikiem był wówczas Marek Szlachta. – Chwilę był u nas również młodziutki Jasiek Fornal, który teraz skończył SMS w Spale i poszedł do I-ligowego KPS Siedlce. Nawet gdzieś mam zachowaną relację, jak wszedł na zagrywkę i zrobił dwa asy.
Trenerów przewinęło się tylko czterech, za to z łatwo rozpoznawalnymi pod Wawelem nazwiskami: Adam Fik, Jerzy Piwowar, Marek Fornal, Mateusz Śrutowski. – W tym sezonie nas nie będzie, ale nie jest powiedziane, że kiedyś w przyszłości nie uda się zebrać budżetu i nie spróbujemy znowu w lidze – kończy z nadzieją ten ostatni, który w sezonach 2007-09 występował również w barwach AZS Politechniki na parkiecie.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.