Twarze, które stały się sobie bliskie

Utworzona dziewięć miesięcy temu drużyna juniorek Budowlanych Łódź zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski, pokonując siatkarki klubu z olbrzymimi młodzieżowymi tradycjami – Gedani.

Wczesny czwartkowy wieczór w Kampusie Wielickim, trwał mecz Pałac Bydgoszcz – MKS Dąbrowa Górnicza, który miał zapewnić awans do czwórki zarówno tej pierwszej ekipie, jak i Budowlanym. Bartłomiej Dąbrowski, II trener łodzianek, marzycielsko rzucił do pierwszego, Jacka Pasińskiego: – A może to my zagramy w finale?…
– To wtedy ja w czasie meczu będę siedział i płakał – odparł żartem.
Stworzył się dość surrealistyczny obraz, bo bardziej niż do głębokich wzruszeń ten drągal wydaje się skłonny do zgrabnego szyderstwa. Jak choćby charakterystyka pewnego rozgrywającego: – Ma tak kiepskie odbicie, że gdy biegnie do sytuacyjnej piłki, wszyscy krzyczą „Aaaa!!”, żeby nie było słychać, że robi podwójną.
Upłynęło parę dni, Budowlane otarły się o awans do finału, w niedzielę zdobyły brązowe medale. A ich szkoleniowiec sam nie wiedział, czy fakt, że on też ma oczy na mokrym miejscu maskować wybuchami śmiechu, czy kaszlu, czy zwyczajnie sobie pofolgować.
– Pewnie ostatni raz płakałeś, gdy ci się dziecko urodziło?
– Dokładnie. To co zrobiły te dziewczyny, to nie medal mistrzostw Polski juniorek, to nie mistrzostwo świata, to dla mnie wymiar galacticos! Jeszcze nie zawsze głowa wytrzymuje to, co chciałoby się zagrać, ale osiągnęły naprawdę wielki sukces.
– A poza Asią Pacak i Zuzą Berkowską reszta podstawowego składu w przyszłym sezonie pozostanie w kategorii juniorek.
– Będziemy chcieli utrzymać ten zespół, trochę go wzmocnić, bo przecież i tak występujemy w Młodej Lidze. No i wystartujemy znowu w mistrzostwach Polski, ale już wszystko będzie inaczej, bo będziemy ubiegłorocznymi medalistami. Budowlani stracili dziewictwo, bo zdobyli pierwszy medal w historii sekcji siatkówki. Juniorski, bo juniorski, ale zawsze. Pierwszy!

Jego podopieczne kilkakrotnie w tym turnieju budziły pytanie o granice możliwości wolicjonalnych i fizycznych, wszak nie dysponując zbyt dobrymi warunkami w każdym spotkaniu dawały z siebie wszystko. Na każde kolejne wychodziły jednak tak samo, a przeraźliwe piski i euforyczne szaleństwa po „małym finale” pokazały, że gdyby było trzeba, to pewnie w poniedziałek stać je byłoby na kolejną konfrontację.
Z tą właśnie energią rzuciły się w niedzielny ranek na Gedanię i odskoczyły na 16:10. Serwisy Dominiki Mras i bloki Julii Piotrowskiej przyniosły jednak wyrównanie, a po chwili ten duet podsumował dobry okres czterometrowym suwem. Powtarzane także później takie akcje Dominiki ze środkowymi, zwłaszcza z Julką, były ozdobą tego spotkania.
16:16, 19:19, ale Zuzanna Berkowska ścięła po prostej i „zaczapowała”, a jej koleżanki z kwadratu zaśpiewały złośliwie rywalkom: „Nie przez Himalaje!„. Co jest tyleż sympatyczne, ile zabawne, wszak skrzydłowa mierzy 171 cm i ma w CV występy jako libero. Zuzia dołożyła wyblok umożliwiający kontrę Agacie Gwardeckiej (22:19), gdańszczanki zepsuły dwie piłki, a wynik ustaliła Joanna Pacak. 25:20.
Drugą partię zaczęła dwiema krótkimi tradycyjnie skuteczna Julia Brzezińska, pałeczkę przejęła Gwardecka, potem Magdalena Woźniczka i Berkowska (9:3), a po dwóch asach Gwardeckiej – wybranej później MVP spotkania – było aż 16:5. 18:9, 23:11, 23:13, 25:13.

Brązowy medal łodzianek jest jednocześnie substytutem nieistniejącej nagrody dla najbardziej ekscytującego teamu mistrzostw. Należała im się ona choćby za wszystkie pogonie. Również tę w trzeciej odsłonie, gdy Piotrowska pociągnęła zespół najpierw serwisem (8:3), potem akcjami na siatce (20:15), ale one się nie poddawały i pod kierunkiem rezerwowej rozgrywającej Joanny Gruszki wyrównały na 22:22, potem obroniły setbola przy 24:23, ale ostatecznie popełniły dwa błędy.
Wspomniana nagroda należała się im także za te wszystkie… stracone przewagi, kiedy dostarczały nieoczekiwanych emocji sobie i kibicom. Jak choćby w czwartej części, kiedy miały na tablicy 17:11 i mogły zacząć przymierzać uśmiechy na ceremonię dekoracji, ale znienacka różnica zmalała do 19:18, a gdańszczanki bardzo się wzajemnie mobilizowały, wietrząc szansę. Wtedy jednak Maria Woźniczka, jak przez cały turniej, kiedy tylko mogła wypuszczała środek (w tym wypadku Pacak), wykazała się też przytomnym blokiem, a Berkowska zasilała je z tyłu ostrymi podaniami. 24:18, Marysia wystawia do bliźniaczki i jest 25:19.

Tak skończył się rozdział rozpoczęty w środku lata ubiegłego roku, gdy w szatni Budowlanych spotkała się grupa bez więzów. – Znałam właściwie tylko swoją siostrę, a resztę dziewczyn jako twarze z jakichś meczów – opowiada Magdalena. – Pierwszy miesiąc był trudny, ale potem niesamowicie się zbliżyłyśmy się dzięki tym wszystkim treningom, meczom, przeżyciom.
Poza reprezentantką kraju Pacak i w mniejszym stopniu Brzezińską, która dwa lata temu spędziła sezon w szkole Mistrzostwa Sportowego, nie były wcześniej zbyt znane, ale w tegorocznym cyklu MP, począwszy od ćwierćfinałów, wykreowały się bardzo mocno (także tamta dwójka). Do tego Kinga Wysokińska otrzymała zasłużoną nagrodę dla najlepszej libero turnieju finałowego, a Magda Woźniczka została powołana do kadry juniorskiej. Pobeczała się, gdy w czwartek jej to zakomunikowano. – Podobno większość ludzi już wiedziała, ale trzymali to przede mną w tajemnicy i powiedzieli mi dopiero po meczu – opowiada. – Od tamtej pory ta kadra siedzi we mnie cały czas.
PAWEŁ FLESZAR

Galerię z meczu można obejrzeć TUTAJ, a z ceremonii dekoracji – TUTAJ.

o 3. miejsce:
BUDOWLANI Łódź – ENERGA GEDANIA Gdańsk 3:1 (25:20, 25:13, 24:26, 25:19)
Sędziowali: Waldemar Niemczura (Węgierska Górka) i Bartłomiej Adamczyk (Kielce). Widzów: 110.
BUDOWLANI: Maria Woźniczka 5 pkt, Magdalena Woźniczka 16, Brzezińska 15, Gwardecka 12, Berkowska 10, Pacak 14 oraz Wysokińska (l), Hałas, Gruszka 1. Trener: Jacek Pasiński.
GEDANIA: Mras 2, Łukasik 10, Piotrowska 13, Tucholska 11, Chyła 2, Urbanowicz 10 oraz Królak (l), Grzmocińska, Przepiórka, Nowak. Trener: Patryk Michna.

Komentowanie zablokowane.