Utonęli pośrodku Kotliny Kłodzkiej

Koszykarze AZS AGH Alstom ponieśli dotkliwą wyjazdową porażkę z Doralem Zetkamą Nysą, 57:91. Druga część barażowego dwumeczu odbędzie się w najbliższą sobotę w Krakowie, ale to przeciwnicy są znacznie bliżej I ligi.

Kilkanaście sekund po rozpoczęciu Tomasz Orlicki trafił za trzy, jego koledzy z radości zerwali się z ławki, jeden z kłodzkich kibiców krzyknął wściekle „siadać tam!” i zanosiło się na pasjonujące widowisko. Takie, owszem, było, ale dla miejscowych, bo odtąd sprawy rzadko toczyły się po myśli krakowian. Pudłowali z dystansu, w efekcie nie mieli żadnej recepty na rywali stojących ciasną strefą i blokujących dostęp do swojego kosza. Przeciwległy bez większych problemów dziurawili Szymon Kucia, Marcin Kowalski, Jarosław Bartkowiak, czy Mateusz Płatek. A drogę doń torowali sobie w zmiennym rytmie: rozrzucenie i podanie pod tablicę, wjazd z rzutem o nią, półdystans bądź próba z daleka. 8:3, 8:5 (Jakub Krawczyk sprokurował sobie asystę odbijając piłkę o odwróconego obrońcę i wskakując pod „deskę”), 10:7, 13:7, 15:9, 22:9, 26:11.
Goście, nawet gdy w pierwszej kwarcie mieli okazję do swych ulubionych kontr, to dwukrotnie zgubili piłkę przy ich wyprowadzaniu, a raz – tuż po zbiórce. – Nie udźwignęliśmy psychicznie ciężaru tego spotkania – skwitował ich trener, Wojciech Bychawski.

Już w drugiej części jego podopieczni mogli zostać „dobici:, bo przez blisko pięć minut nie uzyskali punktu. Tyle że gospodarze w tym samym czasie też ociągali się z ich zdobywaniem i podwyższyli wynik do 32:11. Na plac wszedł Bartłomiej Podworski, wrócił „Orlik”, a wszyscy razem bili się twardziej i efektywniej. Ten drugi zaliczył „trójkę” i akcję 2+1, na obwodzie sekundowali mu Grzegorz Dudzik (dwukrotnie) i Krawczyk, a różnica malała – 32:14, 34:17, 36:21, 43:30. Do tego Kucia wskoczył Orlickiemu na plecy, dzięki czemu krakowianie zaksięgowali cztery „oczka” (2 plus 2 osobiste), a Szymon, kiedy zsunął się Tomkowi po grzbiecie powędrował na ławkę przeliczyć swoje cztery faule.
46:35 przed drugą połową dawało akademikom nową nadzieję – może nie na odrobienie wszystkich strat, ale na zminimalizowanie ich do rozmiarów akceptowalnych przed rewanżem.
Wszystkie nadzieje rozwiali Lipiński (dwa razy za trzy), a przede wszystkim Maciej Lepczyński, który już wcześniej zabierał głos, a teraz zaprezentował monolog – trafień z różnych pozycji. 64:39, 67:46. – Mieliśmy dzisiaj przygotowaną odpowiedź na każdy atut AGH. Mogli nas zaskoczyć tylko czymś czego nie pokazali we wcześniejszych rundach. Ale przyznam, że nie spodziewałem się aż tak wysokiego zwycięstwa – zwierzał się po konfrontacji, zerkając jeszcze na tablicę świetlną, szkoleniowiec Doralu, Marcin Radomski.

Burmistrz, przewodniczący Rady Miejskiej, tutejsza posłanka na Sejm, pół tysiąca innych kibiców. Paru tak fanatycznych, że w trakcie pauz podchodzili z dwoma bębnami i piszczałkami tuż za ławkę przyjezdnych i hałasując starali się utrudnić im komunikację. Przestali dopiero na prośbę admirowanego przez miejscowych kapitana zespołu, Czesława Radwańskiego.
W pewnym momencie, na cztery minuty przed końcem, spiker poderwał widzów do stojącej owacji, gdy Lepczyński i Kowalski zaczęli strzelać jak w transie – nawet z ośmiu metrów i przez wyciągnięte dwie ręce przeciwnika. Po serii 15:0 wyszli wtedy na 82:46.
Wprawdzie Płatek, który ma na koncie dwa awanse z wrocławskimi drużynami, Śląskiem i WKK, znalazł w Michale Borówce konkurenta do przepychanek w parterze i na pierwszym piętrze, wprawdzie Tomasz Zych wymuszając przewinienia dorzucił kilka osobistych, lecz ostateczny rezultat brzmiał 91:57. Kłodzka orkiestra nie dość, że chwilami koncertowała w natchnieniu, to miała perfekcyjnego dyrygenta. Marcin Kowalski zanotował 16 pkt (przy 80-procentowej skuteczności z pola i 100-procentowej z wolnych), 15 asyst, ale przede wszystkim przez 31 minut pobytu na parkiecie nie dopuścił się żadnej straty!

Rewanż odbędzie się w sobotę, 9 maja, o g. 18, w hali przy ul. Piastowskiej w Krakowie. Decyduje bilans. – Pozostaje nam zagrać jak najlepiej i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Wszelkie kalkulowanie i zastanawianie się nie ma już sensu – mówi Wojciech Bychawski.
Opiekun Doralu przekonuje, że dopiero wtedy stanie się pewne, czy w przyszłym sezonie do Kotliny Kłodzkiej będą przyjeżdżać pierwszoligowe teamy. – W tej dyscyplinie nie takie przewagi już się trwoniło. W hali AGH zaczynamy od zero-zero i to przez najbliższy tydzień będę wbijał do głowy chłopakom – mówi. Nie uważa, żeby dobrą taktyką na rewanż było „mrożenie” gry, zwalnianie akcji. – Zawodnicy muszą czuć, że prezentują się dobrze, że im się układa – wyjaśnia.
PAWEŁ FLESZAR

DORAL ZETKAMA NYSA Kłodzko – AZS AGH ALSTOM Kraków 91:57 (26:11, 20:24, 21:11, 24:11)
Sędziowali: Marcin Gandor i Wojciech Majcherowicz. Widzów: 500.
DORAL: Kowalski 16 (2×3, 15 as., 5 zb., 3 prz.), Kucia 15 (1×3), Płatek 14 (8 zb.), Lipiński 8 (2×3, 6 as., 4 zb., 2 prz.), Bartkowiak 8 oraz Lepczyński 26 (6×3), Wojciechowski 2 (6 zb., 5 as.), Weiss 2 (2 prz.), Radwański. Trener: Marcin Radomski.
AGH: Zych 17 (4 zb., 4 as., 2 prz.), Krawczyk 12 (2×3), Orlicki 11 (2×3, 2 prz.), Maj 4 (6 zb.), Urban oraz Dudzik 9 (2×3), Borówka 3, Podworski 1, Kalinowski, Kolka. Trener: Wojciech Bychawski.

Komentowanie zablokowane.