Uwierzyć w siebie. Do przerwy 0:3

Dzisiaj byłby gwiazdą facebook’a – filmiki, grupy, powiedzonka, obrazki satyryczne zbierałyby miliony „lajków”. Siedem lat temu mógł wydać książkę, zawierającą zmultiplikowaną historię „od zera do bohatera”.

Syn górnika, który już kilkanaście lat temu zarabiał w Liverpoolu blisko 16 tysięcy funtów tygodniowo, a potem jego konto rosło. Chłopak, którego zawodowe perspektywy wypełniały kopalnie i koksownie działające w rodzinnym Knurowie (można przeczytać o tym także TUTAJ), przez cztery sezony był zawodnikiem klubu-legendy – Realu Madryt.
Jest jednym z trzech polskich piłkarzy występujących w podstawowym składzie drużyny zwyciężającej w Lidze Mistrzów/Pucharze Europy. Ale Jerzy Dudek na ten triumf zapracował jak mało kto, broniąc w stambulskim finale 2005 r. rzuty karne w wariackim „Dudek dance” widocznym na nagraniu poniżej.

Liverpool czasów Dudka (2001-2007) to była bardzo ciekawa drużyna… W lutym 2007 r. na zgrupowaniu Portugalii zabawili się z przytupem i świat się dowiedział jak to John Arne Riise nie chciał śpiewać na karaoke, a Craig Bellamy stosował wzbogaconą perswazję, namawiając go za pomocą kija golfowego. Zaraz potem polecieli do Katalonii na 1/8 Ligi Mistrzów. „FC Balanga zagra z FC Barcelona” – zażartował ktoś. Balanga pokonała Barcelonę 2:1, ostatecznie eliminując ją po rewanżu w „Mieście Beatlesów”.
Książka kończy się wcześniej, w 2005 r., ale Dudek przytacza sporo zakulisowych historyjek, anegdotek, żartów. Jak psocił jako dziecko i chuliganił za młodu – już będąc dwudziestolatkiem głową wybił szybę, żeby dostać się do przedziału w pociągu. Za co ochrzaniał go Steven Gerrard i o co kłócili się w reprezentacji Polski. W jaki sposób w Liverpoolu wygrali 50 tysięcy funtów w kasynie. Dlaczego zrezygnował z jedzenia obiadów po szkole. Jak na lotnisku w Nowosybirsku pracownik obsługi szantażował ich, że nie podjedzie ruchomymi schodami, jeśli nie dostanie kilkudziesięciu tysięcy dolarów łapówki. Jak po pierwszej połowie wspomnianego finału z Milanem Djimi Traore dowiedział się, że nie wychodzi na drugą, a niedługo później… że jednak nie zostanie zmieniony, więc reszta przerwy upłynęła mu na szukaniu getrów i innych fragmentów ubioru, które już zdążył zdjąć. Jak…

Będąc dwulatkiem wylał na siebie szklankę ze świeżo zaparzoną kawą. Lekarz na pogotowiu spytał: „Coście mi za trupa przywieźli?„. Małego Jurka udało się odratować, do dzisiaj tułów pokrywają mu blizny. – Sugerowano mi operację plastyczną, ale nie chcę ich usuwać – opowiada w książce. – Przypominają mi, skąd jestem i kim jestem. Kiedy patrzę na nie w lustrze, widzę normalnego człowieka, który ma przyziemne problemy.
Jego osiągnięcia są zgoła innej natury. Dwukrotnie(w 2002 r. z Oliverem Kahnem i Gianluigim Buffonem, a w 2005 – z Petrem Cechem i Buffonem) był nominowany do nagrody UEFA dla najlepszego bramkarza sezonu. Zdobywał „Złotego buta” ligi holenderskiej przed Markiem van Bommelem i Ruudem van Nistelrooyem.
W plebiscycie football.co.uk został laureatem trzeciej najefektowniejszej parady bramkarskiej w dziejach futbolu – za obronę dwóch strzałów (głową po koźle i dobitki nogą) Andrija Szewczenki w ostatniej minucie dogrywki, przy stanie 3:3 (po pierwszej połowie meczu było właśnie tytułowe 3:0 dla Milanu). I od tego zaczyna swoją opowieść.
PAWEŁ FLESZAR

Jerzy Dudek, współpraca Dariusz Kurowski: UWIERZYĆ W SIEBIE. DO PRZERWY 0:3. Wydawnictwo Zysk i S-ka. Poznań 2005

„DUDEK DANCE”

Komentowanie zablokowane.