Volleyball wart jest mszy

Po publikacji terminarza I ligi siatkarek wydawało się, że 18.10 w Wieliczce zaplanowano hit rundy. Przeciętny start Solnej obniżył rangę meczu, ale gospodynie sprostały pierwotnym oczekiwaniom, po fantastycznej walce pokonując w tie-breaku faworyzowaną Wisłę Warszawa.

Wieliczanki typowano latem na kandydata numer dwa do triumfu na zapleczu ekstraklasy i jeszcze w czwarty weekend września potwierdzały te rachuby, zwyciężając w turnieju organizowanym w „Solnym Mieście”, przed trzema zespołami z Ligi Siatkówki Kobiet. Gdyby ktoś niezorientowany oglądał pierwszego dnia ich konfrontację z MKS Dąbrowa Górnicza, powiedziałby, że w ekstraklasie nie występuje team z Zagłębia, ale właśnie Solna, rozjeżdżająca go imponującymi regularnością i konsekwencją akcjami środkiem. Tyle że kreująca taką grę Iwona Urbanik wypadła ze składu tuż przed pierwszą kolejką. – „Iwcia” ma problemy zdrowotne. Daliśmy jej czas na dojście do siebie, wierzymy, że to się uda. Chcemy jej pomóc, a nie ściągać od razu następczynię – przekonuje prezes Solnej, Mariusz Tyrański. – Tym większa chwała dla jej dotychczasowej zmienniczki, Oli Wieczorek, która radzi sobie bardzo dobrze, a nie ma nawet możliwości wytchnienia.
W pierwszym secie również koleżanki Aleksandry Wieczorek nie mogły złapać powietrza. Prowadziły jeszcze 9:8, kiedy doszło do najdłuższej wymiany wieczoru, z kilkunastoma łącznie ponowieniami, przerwanej ciosem przez Mirjanę Bergendorff. Od tamtego momentu zdobyła pięć z sześciu kolejnych punktów swojego zespołu, a kiedy asem przypomniała, że w 2003 roku wybrano ją najlepszą serwującą mistrzostw Europy kadetek – na tablicy zaświeciło się 13:18. Po chwili 13:20, 14:23 i 15:25.
Wydawało się, że była reprezentantka Serbii w kategoriach młodzieżowych będzie rozstrzeliwać miejscowe podobnie jak kilka dni wcześniej zawodniczki Jokera Świecie i spotkanie nie potrwa już nawet godziny. – A ja spodziewałam się, że wtedy się podniesiemy – uśmiecha się przekornie wielicka środkowa, Sylwia Pelc. – Na jakiej podstawie? Dotychczasowych dwóch meczów. Historia się powtarza: wychodzimy zmobilizowane, ale jakoś nic nam nie wychodzi, potem zaczyna się gra i doprowadzamy do tie-breaka. Teraz też zaczęłyśmy lepiej serwować i kończyć ataki.

Z tradycyjnie żywiołowych i niestrudzonych trybun już wcześniej zabrzmiało zaadaptowane, legijne: „Nie poddawaj się, Solna kochanaaa!”. Śmielej poczynały sobie skrzydłowe, Angelika Szostok, Patrycja Ząbek i Magdalena Grabka, a ich drużyna utrzymywała trzy „oczka” przewagi. Kiedy przyjezdne wyrównywały na 13:13 i 19:19, wózek ciągnęła Sylwia, to asem, to dwoma blokami. Przy 21:21 tamte same podstawiły sobie nogę; po ich aucie i podwójnym odbiciu zrobiło się 24:22, a Grabka zamknęła sprawę, piorąc po rękach.
W trzeciej partii to jednak wieliczanki musiały gonić – z 0:4 na 3:4 i 8:8, z 8:13 na 11:13 i 14:15, a z 17:21 na 21:22. Wtedy jednak Marta Wellna zdobyła jeden ze swoich siedmiu punktów w tej odsłonie, Katarzyna Mróz zameldowała się w suwie nad dłońmi miejscowych, a jej wspólna z Moniką Kutyłą „czapa” ustaliła rezultat na 21:25.
– Ta libero zachowuje się, jakby została kilkakrotnie sklonowana, jest wszędzie! – patrząc na Magdalenę Saad westchnęła z podziwem Aneta Stanisz, w chwilach wolnych od siatkarskiej pasji (obsługuje m.in. tablicę świetlną podczas meczów) pełniąca funkcje nauczyciela matematyki i dyrektora Zespołu Szkół w Gdowie. A Magda przed każdym setem odbywała ciekawy i nieco zabawny rytuał, bo poza zwyczajowym klepnięciem w dłonie, każdą z koleżanek obejmowała i mocno ściskała, do czego nierzadko musiała wspinać się na palce. Jeszcze więcej otuchy dostarczała im w trakcie gry. W jednej sytuacji, stojąc do przyjęcia na 7. metrze, sunąc na brzuchu zdążyła do piłki, która zaczepiła się na taśmie i spadała niedaleko za nią.

Sylwię Pelc wypatrzył w łańcuckim kościele miejscowy trener siatkówki, Bogdan Dudek. Zwróciły jego uwagę warunki fizyczne nie tylko jej, ale i taty, pozwalające sądzić, iż córka jeszcze urośnie. Dziewczyna wspomina, że przyjechał potem za nimi na rowerze do jej rodzinnej Krzemienicy. – Namawiał mnie, żebym niedługo, w lecie pojechała z nimi na obóz. Patrzyłam na niego i nie rozumiałam, o czym on w ogóle do mnie mówi. Na obóz oczywiście nie pojechałam – opowiada z humorem. – Zaczęłam wprawdzie chodzić na zajęcia jesienią, ale nie spodobały mi się i szybko zrezygnowałam.
Uparty z natury Dudek po kilku latach jeszcze raz pojawił się w domu Pelców, mówiąc: „Teraz albo już nigdy”.
Dzisiaj 27-latka z ośmiosezonowym stażem w ekstraklasie i dwoma występami w reprezentacji Polski może powiedzieć, że warto było ostatecznie ulec, warto było tamtej niedzieli uczestniczyć we mszy akurat w łańcuckiej Farze (bo chodzili z tatą nie tylko do niej). W środowy wieczór skorzystała na tym również Solna, bo w czwartej odsłonie Pelc rządziła na środku siatki. A że dobre zmiany dały Magda Jagodzińska i Judyta Gawlak (już w poprzedniej partii), skuteczności nie traciła wybrana później MVP Grabka, to ich team odwrócił zapis z 12:13 na 17:13, 23:16 i 25:18.

Typowa akcja tie-breaka (na 3:2) wyglądała następująco: zbiciu najlepszej w ofensywie warszawianki, Karoliny Ciaszkiewicz-Lach staje na drodze Daria Bąkowska, przeciwniczki podbijają kontrę Grabki z 6. strefy, ale muszą oddać piłkę „darmo”, Szostok ścina po prostej, lecz jej impet wyhamowują blok i obrona, kontra Ciaszkiewicz zaś ląduje w siatce.
Nazwiska i okoliczności się zmieniały, ale na ogół było długo i emocjonująco, zwykle też przewijała się w opisie Bąkowska, długimi okresami dorównująca bardziej doświadczonej i utytułowanej Saad. Tak zwany „set prawdy” najlepiej pokazał, że dzisiejsza konfrontacja rozstrzygnęła się przede wszystkim w sferze wolicjonalnej. Wieliczanki nie poddały się na początku, nie poddały się także teraz, mimo że dwukrotnie straciły dwupunktową przewagę (5:3, 7:5 – 7:8; 13:11 – 13:13), potem nie wykorzystały trzech meczboli, aż wreszcie stanęły przed wynikiem 16:17 i piłką w górze na zwycięstwo stołecznych. Zablokowała ją jednak Gawlak, a dwie następne spudłowały Mróz i Bergendorff. 19:17.
Solna terminarz ma bardzo ciężki, w czwartej kolejce, w najbliższą sobotę zmierzy się w Świeciu z Jokerem. Natomiast w „Solnym Mieście” zagra ponownie 28 października o g. 18, podejmując SMS Szczyrk, czyli praktycznie reprezentację kraju U-19.
PAWEŁ FLESZAR

7R SOLNA Wieliczka – WISŁA Warszawa 3:2 (15:25, 25:23, 21:25, 25:18, 19:17)
Sędziowali: Marcin Rek (Jędrzejów) i Marek Orlef (Kielce). Widzów: 350.
SOLNA: Wieczorek 3 pkt, Grabka 19, Sowisz 3, Ząbek 11, Szostok 11, Pelc 13 oraz Bąkowska (l), Stojek, Gawlak 6, Jagodzińska 3. Trener: Ryszard Litwin.
WISŁA: Nowgorodczenko, Sobczak 4, Mróz 10, Bergendorff 14, Ciaszkiewicz-Lach 19, Połeć 14 oraz Saad (l), Wellna 19, Nadziałek, Kutyła 2, Jurczyk, Marcyniuk. Trener: Dominik Stanisławczyk.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.