W ciągu arytmetycznym brakuje piątki

Hutnik Kraków zapewnił sobie prawo udziału w II-ligowym play off, pokonując na wyjeździe, 3:2, Contimax MOSiR Bochnia, który tym samym stracił szanse na wejście do czwórki.
Na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego, krakowscy siatkarze mieli bowiem 5 punktów przewagi nad gospodarzami, więc ci musieli liczyć na pełną pulę dzisiaj oraz korzystne rezultaty w przyszły weekend.

Początkowo był to mecz Szymona Ściślaka z nowohucką ekipą. Prawoskrzydłowy Contimaksu posłał jeden atak w aut (ale też dostał wystawę za plecy), inny został podbity, ale skończył go w ponowieniu. A resztę finalizował od razu, jak obdarzony złotym dotknięciem, do czego dołożył asa. Przy stanie 7:9 miał 5 „oczek” na koncie, przy 9:10 – 6, 11:13 – 8, 14:14 – 9, 19:20 – 11. Rozgrywający gości, Piotr Adamski bilansował ofensywę bardziej równomiernie, sam też kiwnął, ale kiedy Konrad Stajer obroną dał możliwość skontrowania Romanowi Kąckiemu, a potem zaliczył asa – rywale objęli pierwsze dzisiaj prowadzenie, 21:20.
Jakub Zmarz, zatrzymując w pojedynkę krótką i pipe’a, zapalił na tablicy nawet 24:22, lecz następne akcje środkiem już padły łupem Rafała Sokołowskiego i Leszka Klimczaka (przeciwnicy oddali wtedy „darmo” piłkę po zagrywce Kamila Maruszczyka). Miejscowi mieli jeszcze trzeciego setbola (25:24), jednak bloki Klimczaka i Krzysztofa Ferka (był naprowadzany przez Adamskiego taktycznym podaniem na przyjmującego w linii ataku) oraz krótka Leszka definitywnie przechyliły szalę na korzyść Hutnika. 25:27.
Na starcie drugiego seta „Słoniu” będąc twarzą do siatki i patrząc w oczy blokującym wystawił za plecy na drugą linię do Ferka, który uderzył pewnie. Niedługo później Adamski błysnął serią serwisów (w tym as na 6:11) i ciągle wykorzystywał kolegę w kontrze. Równie szybko jednak bochnianie wyrównali z 8:12 na 12:12 przy zagrywkach Jakuba Habla, bloku Stajera i jego kontrach z Jakubem Czubińskim. Dalej wyszli na 14:13, 16:14, 19:17, 21:18, 22:19, dopuścili przyjezdnych do gry psując dwie piłki (22:21), ale ci oddali je przy 23:23.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Przez miniony tydzień obłożnie chorował Radosław Szymczak, do Bochni pojechał tylko na ubezpieczenie, a zastąpił go awaryjnie Łukasz Przybyła, na co dzień trener rezerw, z pierwszym zespołem ćwiczący nieregularnie, średnio dwa razy w tygodniu. W piątek wieczorem przeżywał huśtawkę, bo w trzecioligowej konfrontacji Hutnik Dobry Wynik ulegał w tie-breaku Gorcom Nowy Targ 10:14, by zwyciężyć 19:17. Podobne namiętności targały nim w sobotnie popołudnie już na parkiecie. Zaliczył sporo interwencji defensywnych, z popisową, gdy najpierw wbiegł za piłką za ławkę rezerwowych, a szkoleniowiec, Jerzy Piwowar pospiesznie usuwał mu z drogi sygnalizator, a zaraz potem nurkowaniem podbijał ją za siatką w czwartej strefie. Z drugiej strony – bywał dla gospodarzy tarczą strzelniczą w przyjęciu. – Nie jestem zadowolony, ale to efekt braków treningowych – zwierzał się. – Dawałem radę póki zagrywali „z góry”; gorzej, gdy zorientowali się, że flot da lepsze efekty.
W trzeciej partii Hutnicy blokiem wypracowali sobie przewagę 4:1 i 8:4, a później, przy dużej skuteczności Mateusza Kowalskiego i środkowych, wyszli na 22:17. I natychmiast wszystko stracili w efekcie kąśliwych podań Ściślaka, kiwki i bloku Kąckiego, dwóch dobitek Rafała Madeja. Odtąd jednak nie mylili się już Kowalski i Ferek, a Adamski z Klimczakiem zamknęli sprawę „czapą”. 22:25.

W tym momencie krakowianie byli pewni kwalifikacji do czwórki, co rozkojarzyło oba zespoły, tyle że… na zmianę. Najpierw gości, dość bezwolnych pod naporem, popełniających banalne błędy (przejście dołem, ustawienie, przejście linii trzeciego metra, dotknięcie taśmy) – 4:2, 7:4, 10:5, 13:6, 14:9, 15:11, 19:11, 21:12, 24:14, 25:17. A potem, dla równowagi, miejscowych, których w tie-breaku wstępnie poturbował Tomasz Obuchowicz (2:4, 4:7), zamroczył dwoma asami Kowalski (7:13), a znokautował blokiem Paweł Golec (9:15).
– W decydujących chwilach pierwszego, a przede wszystkim trzeciego seta podejmowaliśmy złe wybory i to było kluczem do porażki – uważa trener Contimaksu, Robert Banaszak. – Szkoda, mieliśmy nadzieję na play off, ale co roku kończymy na wyższym miejscu. Układa się to w ciąg arytmetyczny: było ósme, siódme, szóste, więc teraz trzeba postarać się o piąte.

Do zajmujących w tej chwilę tę lokatę Błękitnych Ropczyce jego drużynie brakuje jednego punktu, ma też lepszy układ, bo w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego jedzie do Strzyżowa, a Błękitni podejmują lidera, TSV CellFast Sanok.
Natomiast trzeci w tabeli Hutnik ma tyle samo „oczek” (32) co drugi MKS Andrychów i gra z nim za tydzień u siebie. Tyle że do drugiej pozycji nie wystarczy mu minimalne zwycięstwo, bo za plecami (1 pkt straty) czai się MCKiS Jaworzno, który zmierzy się z Płomieniem w Sosnowcu.
PZPS musi też rozstrzygnąć kwestie walki o utrzymanie w grupie VI. W obliczu tragedii jaka spotkała Karpaty Krosno, w tym sezonie nie wezmą już udziału w rozgrywkach, ale też nie zostaną zdegradowane. Zarząd Związku musi zatwierdzić to formalnie, a także ustalić nowy system play out (bądź zrezygnować w ogóle z tej fazy).
Z tego, co udało nam się dowiedzieć nieoficjalnie, play out nie będzie w grupie IV drugiej ligi kobiet (podobnie jak w pozostałych grupach), z której w grudniu wycofał się Poprad Stary Sącz. Wydział Rozgrywek przygotował takie rozwiązanie, musi ono zostać zaakceptowane przez zarząd, co powinno nastąpić na najbliższym posiedzeniu.
PAWEŁ FLESZAR

CONTIMAX MOSiR Bochnia – HUTNIK Kraków 2:3 (25:27, 25:23, 22:25, 25:17, 9:15)
Sędziowali: Bartosz Serwatko i Marcin Lew (Rzeszów). Widzów: 60.
CONTIMAX: Habel, Czubiński, Stajer, Ściślak, Kącki, Zmarz oraz Luks (l), Madej, Grajoszek, Jarzyna. Trener: Robert Banaszak.
HUTNIK: Adamski, Kowalski, Klimczak, Ferek, Golec, Sokołowski oraz Przybyła (l), Maruszczyk, Obuchowicz, Podleśny. Trener: Jerzy Piwowar.

Komentowanie zablokowane.