W kameralnym gronie

Siatkarki Bronowianki Kraków pokonały w Jarosławiu MKS SAN-Pajda, 3:0 i – także dzięki innym wynikom w grupie IV drugiej ligi – umocniły się na pierwszym miejscu w tabeli.

Dzisiejsza kolejka odbyła się po przerwie, ale obie drużyny nie wypadły z rytmu meczowego: Bronowianka końcem października zaliczyła sparing z I-ligową Wisłą Kraków (uległa jej we własnej hali 2:3), a większość jarosławianek uczestniczyła w rozgrywkach juniorskich.
Młode gospodynie zaczęły żywiołowo w ataku i obronie, ale przyjezdne studziły je serwisami. Po dwóch asach (Aleksandry Stachowicz i Magdaleny Wiatrowskiej) zrobiło się 3:6, potem 5:8, a gdy Stachowicz znowu poszła za linię końcową, zmieniła zapis na 6:12.
Rywalki zbliżyły się na 10:13, ale przerwała im z lewego skrzydła Marika Janota, po chwili odbierając wszelką nadzieję. Uderzała ze swojej pozycji, potem z szóstej strefy, zagrywała, broniła – przyłożyła rękę do większości punktów swojej drużyny, a na tablicy świeciło się 11:18 (tu as Wiatrowskiej), 12:21, 13:23.
Kiedy miejscowe odrobiły kilka oczek po uderzeniach Pauliny Chmielarczyk i Jagody Materni (z II linii) – 17:23 – Magdalena Domagalska zafundowała im długą kiwkę po prostej i zaraz podanie, po którym Joanna Rzepka mogła strącić nad taśmą przechodzącą piłkę.

Druga partia uciekała błyskawicznie; Stachowicz urozmaicała wystawy, wypuszczając środek (zwłaszcza Aleksandrę Król), po asie Wiatrowskiej było 3:8, po dwóch Janoty – 4:11, dalej 6:14, 8:18, 9:20, 10:21. Odrobinę piasku w tryby wrzuciła im – dwoma ścięciami i dobitką – rodowita jarosławianka Katarzyna Saj, najjaśniejsza postać MKS. Przez całe spotkanie wchodziła środkiem śmiało i bez kompleksów, przeciwniczkom udało się ją raz zablokować dopiero w trzecim secie, sama kilkakrotnie rewanżowała się im tym samym. Po asie Karoliny Kupczak i „czapie” Materni rezultat brzmiał nawet 15:22, lecz reszta należała do Doroty Szymskiej, punktującej z lewej flanki i zza linii końcowej. 16:25.

Konfrontacja miała wyjątkowo nieliczną obsadę; oba zespoły wystawiły po dziesięć zawodniczek, lecz w sumie znalazło się tylko 14 dziewczyn nominalnie występujących w polu i jednocześnie zdrowych.
Bronowianka od początku sezonu ma dziesięcioosobowy skład, w tym dwie rozgrywające i dwie libero, na dodatek Karolina Sowisz mocno skręciła nogę i dzisiaj tylko asystowała koleżankom, a weszła na moment przez omyłkowy wpis jej numeru na karteczce z ustawieniem.
Z MKS SAN-Pajda kontuzje i jedna rezygnacja wykluczyły pięć osób, w efekcie Paulina Dyrek – pozyskana z Sandecji końcem września i trenująca w Nowym Sączu, a do Jarosławia przyjeżdżająca tylko na mecze – która miała być opcją awaryjną, występuje w podstawowej szóstce. Dzisiaj w protokole znalazły się u gospodyń trzy libero, z czego jedna z konieczności (Magdalena Trojnar, oszczędzająca kontuzjowane kolano), a jedna w „zwykłej” koszulce (Aleksandra Bar).
W dwóch pierwszych setach na środku grała Emilia Pisarczyk, a na prawym skrzydle zastąpiła ją 16-letnia Maternia. W trzecim Emilia wróciła na swoją starą pozycję, a Jagoda zameldowała się na lewym.

Reszta jednak biegła po staremu, Stachowicz przywitała się dwoma asami, a jej drużynie wychodziły najtrudniejsze sztuki. Aleksandra Guzikiewicz w swoim stylu zanurkowała pod ściennymi drabinkami, a nadbiegająca Janota obronioną przez nią piłkę posłała „dyszlem” na drugą stronę tak, że ta ślizgając się po taśmie spadła w 3. metr pola. Trener gospodyń Piotr Pajda wziął przerwy przy stanach 0:3 oraz 1:6 i był tak zdenerwowany, że po chwili dziwił się, iż wykorzystał już obie. Po postoju Wiatrowskiej w polu serwisowym było 5:13, a po ścięciu i asie Janoty – 6:15.
Młodziutka drużyna nie poddała się; najpierw poderwała ją Saj (krótka i as) – 5:7, a później Maternia (as i zbicie z 6. strefy) i Kupczak (blok wraz z Saj i as) – 12:16. Kilka razy „trzepnęła” lewą ręką Pisarczyk, przewaga zmalała nawet do 14:17, potem od 14:21 do 18:22, ale na więcej krakowianki nie pozwoliły. Skończyło się blokiem Król i autem miejscowych.

Jako „przedmecz” odbyła się trzecioligowa rywalizacja rezerw MKS SAN-Pajda z AZS Uniwersytet Rzeszowski. Po jednej stronie stanęły dziewczęta z roczników 1996-97, po drugiej – grupa II-ligowych wyjadaczek. I właśnie rutyna i opanowanie stworzyły tutaj różnicę; gdyby nastolatki spudłowały w każdej partii o 1/3 ataków mniej, to one triumfowałyby 3:0, a tak – padło odwrotne rozstrzygnięcie.
Gospodynie prowadził Paweł Pajda, w zastępstwie swojego taty, Piotra, któremu w tym spotkaniu upływało zawieszenie nałożone przez okręgowy związek siatkówki za krytykowanie decyzji sędziowskich podczas obfitującej w kontrowersje juniorskiej konfrontacji w Krośnie.
Natomiast szkoleniowiec akademickiej ekipy, Tadeusz Olszowy nie ukrywa, że jego celem jest awans do II ligi. – Udało się pozbierać dziewczyny z Rzeszowa i okolic, które dotąd jeździły po różnych klubach. Kłopot w tym, że większość pracuje zawodowo i rzadko mam wszystkie na zajęciach – opowiada.
PAWEŁ FLESZAR

II liga:
MKS SAN-PAJDA Jarosław – BRONOWIANKA Kraków 0:3 (17:25, 16:25, 18:25)
Sędziowali: Artur Janczarek (Lublin) i Paweł Romanek (Nałęczów). Widzów: 80.
MKS: Kupczak 3 pkt., Chmielarczyk 7, Saj 11, Maternia 6, Dyrek 2, Pisarczyk 5 oraz Trojnar (l), Pyrć (l), Niedbała 1, Bar. Trener: Piotr Pajda.
BRONOWIANKA: Stachowicz 5, Szymska 10, Rzepka 3, Wiatrowska 13, Janota 16, Król 8 oraz Guzikiewicz (l), Domagalska 1, Sowisz. Trener: Marek Kępa.

III liga podkarpacka:
MKS SAN-PAJDA II Jarosław – AZS Rzeszów 0:3 (22:25, 22:25, 23:25)
Sędziowali: Grzegorz Babiarz i Tomasz Napieralski (Rakszawa). Widzów: 50.
MKS II: Sosnowska, Brzezińska, Słowik, Magierowska, Pajda, Rój oraz Ziemljanska (l), Bar (l), Dynarowicz, Ochab, Mikulska. Trener: Paweł Pajda.
AZS: Sas, Nobis, Hajduk, Matejek, Świątek, Bator oraz Szubart (l), Kutyła, Baran, Marszałek, Tracz. Trener: Tadeusz Olszowy.

Komentowanie zablokowane.