W kwadracie dyspozycja rośnie

Po konfrontacji nierównej, ale obfitującej w ciekawe akcje, ucieczki i pogonie, siatkarze Hutnika Kraków pokonali Płomień Sosnowiec, 3:0, awansując na pozycję wicelidera. W tam samym stosunku ich młodsi koledzy zwyciężyli rezerwy Kęczanina w trzecioligowym „przedmeczu”.

W grupie szóstej II ligi spotkały się dwie marki, które pisały kiedyś historię polskiej siatkówki. Obecne kluby są nowymi podmiotami, dziedziczącymi nazwę i tradycje, za to obecnego Hutnika prowadzi Jerzy Piwowar, który siedział na jego ławce także m.in. w 1979 roku, walcząc z Płomieniem Milowice (taką wówczas nosił nazwę, od dzielnicy Sosnowca) o mistrzostwo kraju. Zagłębiacka ekipa zajęła wtedy pierwsze miejsce, druga była nowohucka, ale szkoleniowiec lepiej pamięta wcześniejszy sezon, 1977/78, kiedy Płomień triumfował w Pucharze Europy, ale w lidze wyprzedził go Hutnik, zdobywając srebrny medal. – I co z tego, skoro to oni odebrali nam wtedy mistrzostwo – kręci głową Piwowar. – Na dwa mecze przed końcem byliśmy liderem, z punktem przewagi nad AZS Olsztyn i najpierw spotkaliśmy się z Płomieniem, który nie miał już szans na podium. Gdybyśmy zwyciężyli, mielibyśmy „złoto”, ale oni – choć nie grali o nic – zaprezentowali się bardzo dobrze i pokonali nas, a mecz stał na bardzo wysokim poziomie, był najlepszy w sezonie. A potem przegraliśmy jeszcze z Olsztynem i było po wszystkim…


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W tych swoistych „derbach starych firm” również jego podopieczni byli faworytami, ale przez większość pierwszej odsłony musieli gonić sosnowiczan. Zaczęli wprawdzie od 3:1 i 4:3, lecz wówczas doszło do długiej przerwy, bo okazało się, że środkowi Hutnika ustawili się odwrotnie w stosunku do zapisu na karteczce, co sędziowie wychwycili dopiero, gdy Tomasz Obuchowicz uzyskał asa. Ostatecznie przyznali punkt przyjezdnym (na 4:4), choć istniała groźba, że odbiorą wszystkie krakowianom. Goście złapali wiatr w żagle, w ataku bili odważnie, radząc sobie nawet z potrójnym blokiem. Imponował na skrzydle zwłaszcza Emil Siewiorek, który w minionym sezonie pełnił funkcję libero w TKS Tychy. Jakub Grzegolec i Mateusz Urbanowicz dołożyli asy, a ich drużyna prowadziła na ogół 2-3 „oczkami”.
Gospodarze, podrywani przez Pawła Golca i Krzysztofa Ferka, zbliżali się na 8:9, 15:16, a od 18:20 zdobyli pięć punktów z rzędu. „Fero” dwa przy siatce, a Błażej Podleśny trzema serwisami: dwa to czyste asy, trzeci – piłka przechodząca zgaszona przez Leszka Klimczaka. Postradali jednak przewagę 23:20 po błędzie, kontrze Grzegolca i dobitce Michała Biernackiego. 23:23, ścięcie Pawła Samborskiego, a potem najefektowniejsza defensywna sekwencja wieczoru: wyblok potężnego ciosu Urbanowicza, przytomna asekuracja bardzo precyzyjnego dzisiaj Radosława Szymczaka, wreszcie kończąca „czapa” na Grzegolcu przy ponowieniu. 25:23.

Przyjezdni byli osłabieniu brakiem kontuzjowanego kapitana, Bartosza Chrzanowskiego, a w teamie z Nowej Huty Piotr Adamski ma kłopoty zdrowotne i dzisiaj stanowił tylko ubezpieczenie w rezerwie, więc Podleśny pozostał na parkiecie przez całe spotkanie i jeszcze kilka razy dawał się we znaki przeciwnikom. – Serwis to faktycznie mój atut, trenuję go i jestem pewny. Ale nie uważam, żebym dzisiaj zaliczył najlepszy występ w sezonie – bronił się przed komplementami 19-latek. – Lepiej się prezentowałem, kiedy wchodziłem za „Słonia” na zmiany.
Powyższa reguła jest w użyciu również w przypadku trójki przyjmujących – Mateusza Kowalskiego, Kamila Maruszczyka i Samborskiego – którzy często pokazują wyższą dyspozycję wchodząc z „kwadratu”, niż znajdując się w podstawowej „szóstce”. Ten ostatni miał świetną passę w drugiej partii, którą zaczął od pojedynków z 12 lat starszym, byłym ekstraklasowym rozgrywającym, Robertem Kiwiorem. Najpierw strącił mu nad głową źle przyjętą piłkę. W następnej akcji „zagrzał” się do następnej dobitki, ale rutyniarz wystudził go „czapą”. A w trzeciej, na 9:8, Kiwior nie skoczył, sądząc chyba, że „Sambor” wpakuje się w antenkę wyrzucony za szeroką wystawą, ale ten lewą ręką zmieścił się w parkiecie.
Potem Paweł ściął już normalnie, poszedł za linię końcową i wywindował wynik aż na 17:9 – znalazła się tu jego niesztampowa kontra z 5. strefy, bloki i kontry Klimczaka oraz Golca. Set upłynął przy ogólnym rozluźnieniu – 19:10, 19:13, 22:14, 22:16, 23:17, 25:17.

W trzeciej odsłonie sosnowiczanie rzucili się do odrabiania strat; Grzegolec udanie spisywał się na lewej flance i w polu serwisowym, dwukrotnie zatrzymali Ferka, zrobiło się 2:6, 4:8 i 5:10. Mieli jednak pecha, bo Krzyśka zastąpił Kamil Kołek i zdobył w tym fragmencie sześć punktów (skład i statystyki znajdują się pod tekstem), omijając ręce rywali nad siatką i w obronie. Już „czapa” Obuchowicza w pół metra za siatkę i dwa jego wejścia w pierwsze tempo zmniejszyły różnicę do 10:11, po chwili as Podleśnego zaowocował prowadzeniem 15:14. Wprawdzie bardzo wszechstronny był środkowy Bartosz Schmidt (atak, blok i zagrywka), który pomagał swojej drużynie odskakiwać na 10:13, 16:18 i 18:20, lecz Kołek z Golcem wyrównali na 20:20. Przy 22:22 Kowalski popisał się finezyjną kiwką (wyglądało, jakby wręczył piłkę opadającemu przeciwnikowi), Kołek z Klimczakiem zablokowali najskuteczniejszego zawodnika Płomienia, Urbanowicza, a rezultat dopełniły obustronnie zepsute podania. 25:23.

Wczesnym popołudniem, także w hali III LO na os. Wysokim, w 1. kolejce III ligi doszło do spotkania Hutnika II i Kęczanina II. Miejscowa ekipa pokonała rezerwy klubu z zaplecza ekstraklasy, 3:0, a jej opiekun Łukasz Przybyła szczególnie zadowolony był z debiutu najmłodszych chłopaków. Środkowego, który w dacie urodzenia ma „dwójkę z przodu” – 14-letniego, mierzącego 192 cm, środkowego, Tomasza Garguli, a także drugiego libero, piętnastolatka, Macieja Pawelca (skład znajduje się pod spodem). – To, że można ich wpychać do gry jest najważniejszym powodem istnienia tej drużyny w III lidze – podkreśla trener.
PAWEŁ FLESZAR

II liga siatkarzy:
HUTNIK Kraków – PŁOMIEŃ Sosnowiec 3:0 (25:23, 25:17, 25:23)
Sędziowali: Janusz Kaliński (Mielec) i Bartosz Serwatko (Sanok). Widzów: 100.
HUTNIK: Podleśny 5 pkt, Golec 11, Klimczak 9, Ferek 10, Maruszczyk, Obuchowicz 6 oraz Szymczak (l), Samborski 4, Kowalski 2, Kołek 6. Trener: Jerzy Piwowar.
PŁOMIEŃ: Kiwior 4, Siewiorek 3, Biernacki 4, Urbanowicz 13, Grzegolec 8, Schmidt 9 oraz Kocyłowski (l), Janko 2, Pachołek. Trener: Dariusz Sobieraj.

III liga siatkarzy:
HUTNIK II DOBRY WYNIK Kraków – KĘCZANIN II Kęty 3:0 (25:21, 25:23, 25:21)
Sędziowali: Adam Kot i Krzysztof Karwowski (Kraków).
HDW: Nowicki, Jedwabny, Pysz, Dutkiewicz, Ćwiertnia, Żuchowski oraz Kawęcki (l), Pawelec (l), Gargula, Lasoń. Trener: Łukasz Przybyła.
KĘCZANIN: Rokowski, Kłodowski, Szłap, K. Banaś, Toczko, Nycz oraz Baszak (l), D. Banaś, Surma. Trener: Ireneusz Sidło.

Komentowanie zablokowane.