W legowisku Bieszczadzkich Wilków

Siatkarki AGH i AWF zmierzą się jutro rano o bezpośredni awans do majowych finałów AMP. Te drugie mają za sobą przeprawę z inną krakowską drużyną, UJ.

Obie Akademie mają zapewnione dwa czołowe miejsca w grupie E turnieju Strefy C, dzięki dwóm zwycięstwom branym pod uwagę w tabeli. AGH pierwsze odniosła wczoraj, z Uniwersytetem Jagiellońskim (relacja TUTAJ), kolejne – ale nie liczące się w drugim etapie i bardzo łatwe – dzisiaj rano, z AWF Biała Podlaska (wszystkie wyniki i składy znajdują się pod tekstem).
Niezmiernie istotna była za to dzisiejsza potyczka z gospodyniami, Uniwersytetem Rzeszowskim, dla którego porażka oznaczała utratę szans na finały. Ich trener, Tadeusz Olszowy żałuje, że nie może skorzystać z zawodniczek tamtejszego I-ligowego Developresu; udało mu się jednak pozbierać niezły skład, ale wypadła z niego Joanna Brylińska z Karpat Krosno, która ma kłopoty z barkiem. Wczoraj jeszcze uczestniczyła w rozgrzewkach, dzisiaj nawet to nie. – Próbowaliśmy, myśleliśmy, że może ją „odpuści”, ale niestety… – kręci głową szkoleniowiec.
Z kolei w krakowskiej ekipie z awizowanej kadry „za pięć dwunasta” wypadła rozgrywająca Joanna Mokrzycka, która w sobotnim spotkaniu Ekstrimu Gorlice z Nike Wegrów odniosła kontuzję kolana. Na ile jest ona poważna pokaże rezonans magnetyczny.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

„Agieszanki” długo nie mogły oderwać się trwale od URz. Z 7:2 dla nich szybko zrobiło się 7:7; potem miały większą przewagę (16:10, 19:12), kiedy Aleksandra Stachowicz w trzech kolejnych wystawach uruchomiła trzy różne skrzydłowe: Annę Postrożny z lewego, Alicję Nabielec z prawego i Marikę Janotę z szóstej strefy. Walkę przy siatce podjęła mocno zbijająca Sylwia Styrkowiec, a pobyt za linią końcową zaczęła od asa, swoje dołożyły Agnieszka Wajda (blok) i Joanna Beda (plas). Przy 19:17 przerwała jej Nabielec, jej zespół znowu wyszedł na 22:18, lecz trzy ścięcia Bedy zredukowały różnicę do 22:21.
Rzeszowianki miały jeszcze w górze kolejną piłkę, jednak przebijały ją półdarmo, Alicja Leszek zawadziła ją instynktownie ręką, a „Stacha” knykciami prawej dłoni przytomnie posłała ją znad siatki wprost w pole rywalek. Potem Janota podbiła uderzenie Bedy, Postrożny skontrowała w sposób, jaki już kilka razy wcześniej przynosił jej efekty- po najdłuższej przekątnej – a wynik ustaliło obejście Leszek. 25:21.
Drugą partię drużyna gości zaczęła na wstecznym biegu, psując kilka akcji, nie mogąc sobie poradzić z serwisem Karoliny Krochmal i Wajdą z przodu. 0:5, 1:7, 2:8, ale tutaj przerwała marazm kiwką Stachowicz, potem w pojedynkę zatrzymała Bedę i szybkimi wystawami wypuszczała w kontrach Janotę. Zrobiło się 9:8, a dalej już rej wodził wiślacki tercet: Nabielec – Postrożny – Anna Mysiak. Dwie pierwsze łapały piłkę na jak najwyższym zasięgu i lokowały ją w parkiecie, trzecia wbiegała na krótką, a kiedy dołożyła do tego podania (w tym as), zrobiło się 20:13, a po chwili 24:16 i 25:17.

Obecnie volley znad Wisłoka kojarzy się z Podpromiem, za to Strefa C toczy się w dwóch halach, które znacznie mocniej są związane z miejscową historią tej dyscypliny. W dawnej sali Zelmeru (długi okres na zapleczu żeńskiej ekstraklasy, a jeszcze kilkanaście sezonów temu walka o powrót tam), obecnie przejętej przez URz, a także na obiekcie ROSiR. On widział w latach 70. najpiękniejszą siatkówkę na świecie – mistrzów podwójnej krótkiej Jana Strzelczyka (można o nich poczytać TUTAJ) – widział też jak w następnej dekadzie Resovia prowadzona przez Jana Sucha awansowała do finału Pucharu Zdobywców Pucharów, eliminując Dinamo Bukareszt, a mecz kończył się przy pustej widowni: sędziowie wyprosili publiczność, bo była zbyt liczna i na parkiecie ciągle zbierała się wilgoć.
To również legowisko „Bieszczadzkich Wilków”, koszykarzy Resovii, którzy nie zyskali światowego rozgłosu jak klubowi koledzy, ale zdobywali mistrzostwo Polski, a z zespołu wywodzili się olimpijczycy.
Hala ta kojarzy się m.in. z ogromnymi emocjami, lecz we wczorajszych i dzisiejszych spotkaniach grup A i B, a potem E i F było ich niewiele.

Dzisiaj po południu wreszcie zdarzył się pierwszy tie-break, w konfrontacji AWF z Uniwersytetem Jagiellońskim, który tutaj dosyć mocno stawia czoła faworytom. Prowadził z „Wuefistkami” do połowy pierwszej odsłony, a przy 11:9 Żaneta Jewuła miała skończone 4 ataki. Przy stanie 8:6 weszła jednak na boisko Karolina Grzelak, od razu zameldowała się ze skrzydła, a potem wyrównała asem na 11:11. Szalę przechyliła natomiast Izabela Cieżyńska, której podania przyniosły dwa asy i dobitkę. 17:13, 18:15, a dalej punkty posypały się po zagrywkach Katarzyny Świeży i kontrach Magdaleny Tyrańskiej z Grzelak. Magdalena Domagalska dołożyła dwie kiwki ze środka (jedną lewą ręką po nieporozumieniu), a przy 24:16 Cieżyńska zamknęła sprawę soczystym uderzeniem z tej pozycji.
Potem jednak reprezentacja Alma Mater Jagiellonica zanotowała najlepszego seta w sezonie. Już na wstępie Eliza Koperczak pokazała, co się będzie w nim liczyć – taktyczny, celowany serwis, skuteczność w kontrach i dokładność przy ich konstruowaniu. 5:0, 8:2, 9:3. Po dwóch asach Grzelak zrobiło się 9:6, kiedy powtórzyła to Cieżyńska – 12:11 – jednak przeciwniczki uporządkowały przyjęcie. Sytuacyjnie zbijała Jewuła, a od stanu 17:16 ciężar trzymała w asekuracji i ofensywie Agnieszka Radkowiak-Kiedacz. 20:16, 24:18, 25:19.
W tie-breaku jednak Grzelak w asyście Tyrańskiej i Cieżyńskiej – siłowymi atakami i „czapami” – brutalnie złamały opór coraz bardziej przygnębionej niepowodzeniami w kolejnych akcjach drużyny UJ. 4:0, 11:1, przerwała im Zuzanna Olejniczak, ale znowu Grzelak przyłożyła asa, a Cieżyńska krótką. 14:2, 15:3.

Jutro o g. 9.30 AGH i AWF zmierzą się w niezwykle ważnym spotkaniu o pierwsze miejsce w grupie E. Tylko ono daje od razu awans do krakowskich finałów AMP (a wcześniej oczywiście do finału Strefy C). Natomiast druga pozycja w grupie E skazuje na dalszą nerwówkę w staraniach o bilety na finały – mecz o 3. lokatę w Strefie – gdyż w tym roku tylko trzy drużyny z niej wchodzą do finałów.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z rywalizacji w grupie F można znaleźć TUTAJ.

Grupa E
UNIWERSYTET RZESZOWSKI – AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA 0:2 (21:25, 17:25)
Sędziowali: Tomasz Kielar i Marcin Michalski. Widzów: 80.
URz: Krochmal, Styrkowiec, Wajda, Koc, Beda, Tracz oraz Bielecka (l), Przybylska, Biskup. Trener: Tadeusz Olszowy.
AGH: Stachowicz, Postrożny, Pytel, Nabielec, Janota, Leszek oraz Kozyra (l), Mysiak. Trener: Irina Bogdanowa.

AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO – UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI 2:1 (25:16, 19:25, 15:3)
Sędziowali: Marcin Nobis i Michał Bochenek. Widzów: 40.
AWF: Porzezińska, Świeży, Domagalska, Dziekan, Tyrańska, Cieżyńska oraz Rak (l), Grzelak. Trener: Lidia Stanisz.
UJ: Koperczak, Jewuła, Puchalska, Warzecha, Radkowiak-Kiedacz, Rapacz oraz Winkielmann (l), Kądziołka (l), Olejniczak, Bielecka. Trener: Zenon Matras.

Dzisiejsze przedpołudniowe mecze eliminacyjne:
Grupa A: AGH – AWF Biała Podlaska 2:0 (25:15, 25:17).
Grupa B: AWF Kraków – UMCS Lublin 2:0 (25:23, 25:15).

Komentowanie zablokowane.