W Nowej Hucie kominy pod parą

Tuż przed Wielkanocą w krakowskim hotelu Hilton Garden Inn odbyło się spotkanie najważniejszych osób związanych z Hutnikiem. Celem siatkarzy w przyszłym sezonie ma być awans do I ligi.

Miejsce narady jest nieprzypadkowe, wszak Hilton GI to strategiczny sponsor klubu, zjawili się także przedstawiciele innych podmiotów finansujących klub: Elsty, Kingi Pienińskiej, Wodociągów Krakowskich, MPO. Poza tym wspierający od dawna nowohucką drużynę politycy PO: poseł Ireneusz Raś i radny Marek Hohenauer, działacz Hutnika Marek Fornal, a także prezes i trener, Mirosław Janawa. – Wszyscy generalnie chwalili nas za ostatni sezon, poprosili o przekazanie podziękowań zawodnikom – opowiada ten ostatni. – Sam uważam, że w miarę dobrze to wyszło, choć lekki niedosyt pozostaje.
Jego podopieczni zajęli na koniec sezonu trzecie miejsce, na którym zresztą plasowali się najczęściej – przez 16 z 28 kolejek sezonu zasadniczego i przez 4 z 10 kolejek drugiej rundy. Przez pewien czas były nadzieje na drugą lokatę, która dałaby kwalifikację do fazy ogólnopolskiej rozgrywek, ale tutaj lepsza okazała się ekipa Błękitnych Ropczyce. Z drugiej strony, Karpaty Krosno, zdecydowany triumfator obu faz rywalizacji w grupie VI, poniosły tylko trzy porażki, z czego dwie właśnie z „Hutnikami”.
– To pokazuje potencjał zespołu – uważa Janawa. – Zdarzały się nam jednak wahania, spowodowane m.in. kontuzjami i dlatego nie możemy narzekać. Trzeba pamiętać, że w pewnym momencie było niebezpieczeństwo, że nie wejdziemy do finałowej piątki.

Istotniejszą część narady stanowiły jednak plany na przyszły sezon. Już w ubiegłym roku mówiono o ewentualności kupna miejsca na zapleczu ekstraklasy. Prezes przyznaje, że rozeznanie w tej kwestii robił jeszcze niedawno. – Doszliśmy jednak wspólnie do wniosku, że nie ma sensu wydawać na to pieniędzy, że powinniśmy to sobie wywalczyć. Poza tym doświadczenie uczy, że gdy się do jakiejś ligi wchodzi tylnymi drzwiami, to często źle się kończy – dowodzi.
Wyjawia, że zgromadzeni w hotelu mecenasi i działacze postawili przed drużyną jasne zadanie na następny sezon: wejście do I ligi. – I nie chodzi tu o deklaracje, żeby tylko coś się działo, żeby stworzyć atmosferę wokół klubu. To jest zdecydowany cel, jednoznaczne parcie na awans! – podkreśla Mirosław Janawa
Niezależnie, czy się miejsce kupuje, czy je zdobywa sportowo, najważniejsze obecnie są pieniądze. Prezes Hutnika twierdzi, że nowy budżet II-ligowej drużyny ma być większy niż poprzedni. – Obecni sponsorzy mają pomóc także w ten sposób, że będą szukać nowych źródeł finansowania wśród firm, które z nimi współpracują, są ich kontrahentami – wyjaśnia. – Poza tym, gdy spłyną już wszystkie wpłaty od sponsorów, których jeszcze nie dostaliśmy, powinna pozostać rezerwa z mijającego sezonu, więc w sumie może się uzbierać pokaźna kwota.

Janawa zastrzega, że w klubie pozostanie duża część obecnego składu, bo sporo zawodników się sprawdziło. Jednak już w tej chwili zaczyna szukać nowych. – Nie chcemy, żeby powtórzyła się sytuacja z ubiegłego lata, kiedy ważne sprawy rozstrzygnęły się później i mieliśmy problemy ze wzmocnieniami – wspomina. – Teraz chciałbym znaleźć po jednym dobrym siatkarzu na każdą pozycję i zakontraktować ich, kiedy będzie wiadomo, że pozwalają na to posiadane środki.
Niedawno pisaliśmy TUTAJ, jak do kolejnego sezonu przygotowuje się inny krakowski klub, AGH 100RK AZS. Rywalizacja pomiędzy nimi na płaszczyźnie personalnej może powstać jeszcze tej wiosny… – Myślę, że jej nie będzie, że rozminiemy się w staraniach o zawodników – ma nadzieję działacz Hutnika. – Mamy zresztą już własne pomysły, a także zgłoszenia od różnych ludzi z Polski, którzy chcieliby przyjechać nawet na testy.

Zastanawia się też, jakie będzie zestawienie II-ligowej grupy, w której przyjdzie występować jego drużynie w przyszłym sezonie. Jest ono uzależnione, jak powiedzie się walka o awans Karpatom i Błękitnym (w pierwszy majowy weekend przystąpią do niej podczas półfinału w Ropczycach), czy ziszczą się nadzieje spadkowiczów, AGH 100RK i Kęczanina, na miejsce w I lidze. Silne mogą być też inne teamy, choćby MKS Andrychów i Energetyk Jaworzno.
Jednak nawet gdyby wszystkie pozostały w II lidze, to problematyczne jest, czy trafią do jednej grupy. Na tym poziomie może się znaleźć nawet kilkanaście klubów z Podkarpacia i Małopolski (o promocję biją się jeszcze Kłos Olkusz i Tęcza Sędziszów Młp.), a wtedy „nie zmieściłyby się” razem. Nie wiadomo też, czy Wydział Rozgrywek PZPS umieściłby w tej samej grupie dwóch spadkowiczów. Na odpowiedzi trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, najpierw na kwestie awansów i miejsc, a potem podziału na grupy, który na ogół ustalany jest w połowie lipca.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.