W obiektywie Legionovii

Zespół Armatury Elitesek uległ dzisiaj w hali Uniwersytetu Ekonomicznego Chemikowi Police 1:3 (22:25, 25:18, 14:25, 24:26). Jednak to wczorajsza wygrana Silesii Volley Mysłowice z Jadarem Radom, 3:0, zdecydowała, że krakowianki nie wypadną poza czołową czwórkę i wezmą udział w walce o awans.
W pierwszej rundzie zmierzą się z triumfatorem sezonu zasadniczego – Legionovią, której wysłanniczki nagrywały dzisiaj swoje przyszłe rywalki. Kamera przywieziona i pilnowana przez kontuzjowane zawodniczki ekipy z Legionowa, Małgorzatę Plebanek i Barbarę Bawoł, zarejestrowała odbywające się wśród gorącego dopingu spotkanie, które mogło skończyć się odwrotnym wynikiem.

O tym, że „Ekonomistki” nie wygrały dzisiaj 3:1 przesądziła ich postawa w końcówkach pierwszej i czwartej partii. W inauguracyjnej, przy stanie 18:18, atak z obejścia Katarzyny Połeć oraz jej serwisy w połączeniu z kontrami Katarzyny Walawender dała miejscowym prowadzenie 21:18. Za chwilę jednak rozbiły się o ścianę rąk Magdaleny Soter, a Ewa Kwiatkowska piątą w serii swoich zagrywek uwieńczyła asem, po którym mogła odczytać z tablicy wynik 21:24 i zaraz – po akcji Justyny Raczyńskiej – 22:25.
W czwartej partii przekonujące wydawało się widmo tie-breaka, gdyż gospodynie przeważały 22:18, na co złożyły się ataki Barbary Kubieniec i pojedyncza „czapa” Połeć na Soter. Wówczas jednak popełniły dwa błędy, a Petya Cekowa i Tamara Kaliszuk nie pomyliły się w kontrach. Rezultat 22:23 odwróciły z kolei Agnieszka Starzyk-Bonach (atak) i Połeć (blok na Kristinie Jordańskiej i 24:23), ale setbola oddaliła Cekowa, a Jordańska wzięła odwet na Agnieszce i Kasi na siatce.
– Cóż, to tak jak w psychologii, gdzie przekonania często okazują się fałszywe. Najważniejsze, że dziewczyny potrafiły wtedy ryzykować – to żartem, to serio odpowiadał na pytania o końcówki trener gości, Piotr Sobolewski. Styl ma podobny do swojego poprzednika Mariusza Bujka, bo sam robi sobie statystyki, stojąc i utrzymując arkusz na podkładce w zgięciu łokciowym i lewej dłoni, prawą zaś: pisząc, gestykulując, bądź zaciskając w pięść.

W trzeciej odsłonie dominował Chemik (3:8, 5:12, 8:15, 9:18, 11:20), a zwłaszcza zbijająca w myśl zasady „siła razy ramię” Kaliszuk. W całym spotkaniu kilkakrotnie udało się obronić jej „petardy” Lucynie Borek, choć też nie bez kosztów, bo dwa razy aż rzuciły ją one na parkiet.
Druga partia natomiast dosyć wyraźnie należała do miejscowych, wśród których dobrą passę miała na prawym skrzydle uderzająca po skosie Kubieniec (6:3, 7:6, 9:6, 12:8). Wprawdzie dostała „czapę” na 13:10, lecz szybko zrewanżowała się dwoma asami (16:10). Później krakowianki znowu miały kłopoty z serwisami Kwiatkowskiej i blokiem (20:17), jednak ostatnie słowo należało do Magdy Żochowskiej, która skutecznie ścięła i wraz z Połeć zatrzymała Kaliszuk, a także Kubieniec zdobywającej punkty na 21:17 i 25:18.

Sezon zasadniczy „Ekonomiczna” skończy za tydzień w Radomiu, konfrontacją, która według jej trenera Tomasza Klocka nie będzie tylko towarzyską. – Musimy tam coś ugrać, żeby nie wyjść do play off z przekonaniem, że to Silesia nam go dała – uważa.
PAWEŁ FLESZAR

ARMATURA ELITESKI UE Kraków – CHEMIK Police 1:3 (22:25, 25:18, 14:25, 24:26)
Sędziowali: Zbigniew Kułak (Wołomin) i Piotr Kosiacki (Warszawa). Widzów: 650.
UEK: Kuskowska, Walawender, Jaroszewicz, Kubieniec, Żochowska, Połeć oraz Borek (l), Ordak, Sachmacińska, Baran, Starzyk-Bonach, Rzenno. Trener: Tomasz Klocek.
CHEMIK: Sobolewska, Raczyńska, Soter, Kaliszuk, Cekowa, Jordańska oraz Ostrowska (l), Kwiatkowska, Sowa. Trener: Piotr Sobolewski.

Przebieg meczu – I set: 1:0, 3:1, 3:2, 6:2, 6:4, 8:4, 9:5, 11:7, 11:10, 15:10, 15:13, 16:14, 17:14, 17:16, 18:16, 18:18, 21:18, 21:24, 22:24; II set: 0:1, 3:1, 3:2, 5:2, 6:3, 6:5, 7:6, 9:6, 10:7, 10:8, 12:8, 13:10, 16:10, 16:11, 18:11, 19:12, 19:14, 20:14, 20:17, 22:17, 22:18; III set: 1:0, 1:2, 3:2, 3:8, 4:10, 5:12, 7:13, 8:15, 9:15, 9:18, 11:20, 12:22, 13:24, 14:24; IV set: 1:0, 1:1, 6:1, 7:2, 7:4, 9:4, 9:7, 10:8, 12:8, 13:9, 13:11, 14:12, 16:12, 16:14, 18:15, 20:17, 20:18, 22:18, 22:23, 24:23.

Skomentuj