W opozycji do pozycji

Beniaminek I ligi, AZS Politechniki Śląskiej Gliwice zebrał aż 18 siatkarek, w tym 11 nowych. Cztery były w przeszłości silnie związane z krakowskimi klubami.

– No i po co komu to wszystko liczyć?Krzysztof Czapla, prezes KŚ AZS PŚG i trener drużyny, żartobliwie odpowiada na pytanie, dlaczego zdecydował się na tak szeroką kadrę. – Aż taki z pana zwolennik dokładności?
– Lubię precyzję. A z pana taki zwolennik masowości?
– Ha, ha, ha! Trzeba się troszeczkę zabezpieczyć przed różnymi zdarzeniami losowymi. W ubiegłym sezonie miałem sytuację, że dwie środkowe złapały kontuzje, a kolejna, Sylwia Pastuszko grała z urazem, więc do szóstki musiałem wstawić juniorkę, Nicolę Rybakiewicz. Zresztą całkiem nieźle się spisała. Jeśli będzie pracować jak do tej pory, to w ciągu dwóch lat wyrośnie na bardzo fajną zawodniczkę I-ligową. A wracając do liczebności – kadra meczowa wpisywana do protokołu będzie liczyć czternaście osób, więc tylko cztery pójdą na trybuny. Zresztą zawsze się coś dzieje, są jakieś absencje, więc nie będzie to takie dotkliwe.
– Ale o miejsce w podstawowym składzie będą walczyć 2-3 wartościowe siatkarki. Nie boi się pan, że frustracja tych, które postoją w kwadracie, przełoży się na atmosferę w zespole?
– Od przybytku głowa nie boli. Lubię rotować składem, więc raz jedna, raz druga dostanie szansę. Poza tym stworzy się zdrowa rywalizacja na zajęciach, a kto nie będzie się przykładał, to nie będzie go w kadrze meczowej.
A kończąc ten wątek – większość treningów prowadzę na dwóch siatkach, więc z udziałem całej osiemnastki w nich też nie będzie problemów.

W Gliwicach spotkają się cztery dziewczyny, które grały w przeszłości w Krakowie, co dla wszystkich było istotnym etapem w karierze. Drugi rok Politechnikę będzie reprezentować Małgorzata Sikora, wychowanka krakowskiej Wandy, w okresie 2000-08 związana z Wisłą.
Już osiem lat temu, właśnie w Wiśle, smak I ligi poznała Aleksandra Filip. Dla wychowanki Armatury Kraków poprzedni sezon był bodaj najlepszym w karierze: nie miała alternatywy na swojej pozycji rozgrywającej, borykała się z problemami zdrowotnymi, ale zajęła wraz z ŁKS drugie miejsce na zapleczu ekstraklasy.
Sandra Szychowska występuje w Krakowie już od sześciu sezonów (pięć w I lidze, pod nazwiskiem Biernatek). W poprzednim była w Bronowiance partnerką Karoliny Sowisz, która po maturze trafiła tu z MKS Zorza Wodzisław Śląski. Najlepszym wykładnikiem jej postępów jest zainteresowanie innych klubów, jakie budziła podczas półfinałowego i finałowego turnieju o awans do I ligi.

AZS PŚ opuszczają: Sylwia Pastuszko, Karolina Pawłowska, Karolina Grzelak, Karolina Kupczak, Karolina Szewczyk, Martynika Robel, Paulina Dereń.
Przychodzi 11 siatkarek, wśród których zwraca również uwagę Barbara Susek, która długo – w barwach Sokoła Chorzów i Silesii Volley Mysłowice – była czołową skrzydłową na zapleczu ekstraklasy. Teraz wznawia karierę po urlopie macierzyńskim.
– Trenuje już indywidualnie, zrzuca wagę. To bardzo odpowiedzialna, bardzo ambitna dziewczyna. Przepraszam – bardzo ambitna pani! – poprawia się Krzysztof Czapla. – Kiedyś Sylwia Pastuszko po urodzeniu dziecka prezentowała się całkiem dobrze, więc liczę, że z Basią będzie podobnie. Widać, że bardzo chce nie tylko wrócić do siatkówki. Ona chce wrócić do dobrej formy, ma charakter do gry. Wszystkie zawodniczki, które bierzemy wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Spodobało mi się ich podejście. Część przychodzi na studia na naszej uczelni.

Cała kadra Politechniki znajduje się pod tekstem, z wyróżnieniem klubów, z których przychodzą nowe zawodniczki i podziałem na pozycje. Ten jednak jest dopiero projektowany, niektóre wszak przyzwyczaiły do występów w innych rolach. – Wynika to z różnych przyczyn. Patrycja Ząbek bardzo chce być atakującą, a nie środkową, więc postanowiłem dać jej taką możliwość – wyjaśnia trener AZS PŚ, który ma stanowisko dydaktyczne docenta i tytuł naukowy doktora nauk o wychowaniu fizycznym. – Ola Jurkojć też może na ataku bardzo dobrze się sprawdzić, podobnie jak Basia Susek na przyjęciu. Oczywiście, będziemy to układać w okresie przygotowawczym i zobaczymy, czy wyjdzie. Jeśli nie – wtedy mogę to z powrotem pozmieniać. Generalnie, nie jestem zwolennikiem sztywnego przypisania do pozycji. Ważne, gdzie zawodniczka może być najbardziej przydatna, do każdej trzeba podejść indywidualnie. A jeśli ktoś ma trochę talentu, to przestawi się bez kłopotu na inne zadania.
Docent Czapla pytany o cele odpowiada, że nieco zweryfikował je, kiedy okazało się, że żaden z aspirujących klubów nie został przyjęty do Orlen Ligi („To co zrobili, to najwyższe nieporozumienie w rywalizacji sportowej” – określa). Szybko podkreśla jednak, że chce walczyć o górną połówkę tabeli. – Zawsze trzeba wyznaczać taki cel, niezależnie od składu; chodzi o nastawienie psychiczne zawodniczek do treningu i gry – konkluduje.
PAWEŁ FLESZAR

Kadra AZS PŚ Gliwice (w nawiasie ostatnia przynależność nowych zawodniczek)
rozgrywające: Aleksandra Filip (ŁKS Łódź), Katarzyna Pyzdrowska (Spartakus Lniano), Anna Wrzeszcz
libero: Daria Anton, Alicja Markiewicz
atakujące: Patrycja Drożdzińska, Aleksandra Jurkojć (Pałac Bydgoszcz), Patrycja Ząbek
przyjmujące: Katarzyna Bakuła (powrót po przerwie/Łaskovia Łask), Elżbieta Klein (BKS Bielsko Biała), Gabriela Mazur (Sparta Warszawa), Małgorzata Sikora, Barbara Susek (po urlopie macierzyńskim/Silesia Volley Mysłowice), Sandra Szychowska (Bronowianka Kraków)
środkowe: Klaudia Gajewska (ŁKS), Martyna Pietrek (Silesia Volley), Nicole Rybakiewicz, Karolina Sowisz (Bronowianka)
trener: Krzysztof Czapla, II trener: Wojciech Czapla

Komentowanie zablokowane.