W porę nastawiony „Budzik”

Po raz pierwszy w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy piłkarze Cracovii skończyli mecz z czystym kontem strat bramkowych i w dużej mierze dzięki temu pokonali na wyjeździe Zagłębie, 1:0.
Zwycięskiego gola załatwił im rezerwowy Marcin Budziński, który najpierw objechał rywala w strefie środkowej przy linii bocznej, potem piorunująco ściął do środka, a z niemal 30 metrów – uderzył. Piłka skozłowała przez Michałem Gliwą, co chyba trochę go zmyliło, bo wpadając do siatki przeleciała bardzo blisko niego.

„Pasy” – których obrona została przemodelowana, bo Adam Marciniak zastąpił na stoperze kontuzjowanego Milosa Kosanovicia, a na lewą stronę wszedł przyzwoicie debiutujący dzisiaj w lidze i drużynie Paweł Jaroszyński – nie ustrzegły się błędów w tyłach. Lubinianie, w odróżnieniu od dotychczasowych przeciwników, byli tak uprzejmi, że żadnego nie wykorzystali. Na dodatek kilka razy dobrze, a raz fenomenalnie interweniował Krzysztof Pilarz. W 67. minucie Dorde Cotra po ładnym dryblingu miękko dośrodkował, Michal Papadopulos główkował z siedmiu metrów, golkiper zaś instynktownie odbił. Już na początku dobrze ustawił się przy uderzeniu z ostrego kąta Bartosza Rymaniaka, potem pewnie złapał fałszywe dośrodkowanie Piotra Azikiewicza.
Ten ostatni zaliczył najbardziej spektakularne pudło – w 21. minucie, po centrze Adriana Błąda, kopał z siedmiu metrów obok słupka, mając na wprost siebie szeroką połać pustej bramki, bo Pilarz ruszył wzdłuż kierunku podania. Rozregulowane celowniki w trochę gorszych sytuacjach mieli także Arkadiusz Woźniak i dwukrotnie Adrian Rakowski (raz po własnym błyskotliwym rajdzie).

Było w tym spotkaniu kilka paradoksów, choćby to, że „Budzik” dał krakowianom prowadzenie po okresie ich najgorszej gry. Nie mniejszym paradoksem jest fakt, że misternie dopieszczający swoje akcje goście, wymieniający multum ciekawych skądinąd podań (dokładając do tego w pierwszej części wstawki pressingowe) – groźne strzały oddawali tylko z dystansu. Budziński po tym jak już obudził kolegów mierzył jeszcze raz i wtedy Gliwa stanął na wysokości zadania, a nieznacznie pudłowali w pierwszej połowie Krzysztof Danielewicz i Damian Dąbrowski (dwukrotnie).
Wyjątkiem była akcja Vladimira Boljevicia w 36. minucie, ale on tylko w momencie podania znalazł się w doskonałej pozycji (praktycznie sam na sam), a dalej poczynał sobie tak niezbornie, że gdy znalazł się w obrębie pola karnego, uderzał z bardzo ostrego kąta i wysoko. Nad poprzeczką przeniósł też futbolówkę w końcówce Dawid Nowak, poprzedzając to jednak świetnym zagraniem do Bartłomieja Dudzica, który mu następnie oddał.
Cracovia złapała więc w tabeli głębszy oddech punktowy (ma ich siedem w pięciu meczach, z czego – trzech wyjazdowych) i czeka na konfrontację tak ciekawą, jak trudną. W sobotę, 31 sierpnia, o g. 20.30, podejmie na stadionie przy ul. Kałuży Legię Warszawa.
PAWEŁ FLESZAR

ZAGŁĘBIE Lubin – CRACOVIA 0:1 (0:0)
Bramka: Budziński 72. Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Żółte kartki: Bonecki, Rakowski, Rymaniak – Żytko, Dąbrowski, Danielewicz. Widzów: 5467.
ZAGŁĘBIE: Gliwa – Rymaniak (65. Widanow), Banaś, Guldan, Cotra – Piątek, Bonecki (4. Rakowski) – Błąd (61. Woźniak), Kwiek, Azikiewicz – Papadopulos. Trener: Adam Buczek.
CRACOVIA: Pilarz – Kuś, Żytko, Marciniak, Jaroszyński (76. Szeliga) – Dąbrowski – Danielewicz, Straus (46. Dudzic), Boljević (57. Budziński), Steblecki – Nowak. Trener: Wojciech Stawowy.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.