„Wala” śladem Wyścigu Pokoju

Katarzyna Wąsowska, kapitan Elitesek UEK, prawdopodobnie zagra w Geraer Volleyballclub. – Mam na stole podpisany przez nich kontrakt, na 90 procent wyjadę do Niemiec – mówi 31-letnia siatkarka.
Wspomnianą umowę niemiecki klub przysłał jakiś czas temu, do rozstrzygnięcia jest ciągle kwestia pracy dla męża, którą miała znaleźć tamta strona. – Trzy dni temu przyszła oferta pracy, zgodnej z jego kompetencjami, z zaproszeniem na spotkanie – opowiada Katarzyna. – Tyle że właśnie wyjeżdżamy na zaplanowane wcześniej wczasy, po powrocie, w ostatnim tygodniu lipca powinno się wszystko rozstrzygnąć. Chyba jednak nie urodzi się nic innego. Nie odwrócę się raczej w ostatniej chwili od ludzi, z którymi tam rozmawiałam.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Geraer VC w minionym sezonie zajął piąte miejsce w Regionalliga Ost. W następnym, z pomocą doświadczonej polskiej skrzydłowej chciałby awansować. Gera to miasto na terenach dawnej NRD, sportowym kibicom znane z tego, że biegła przez nie trasa kolarskiego Wyścigu Pokoju (nawet w nowej jego formule, w XXI w.). – Mój tata też przypomniał sobie, że Wyścig Pokoju tam jechał – uśmiecha się Kaśka. Już wcześniej mówiła, że jeśli miałaby grac za granicą to najchętniej w Niemczech. – Tu nie chodzi o jakieś szczególne upodobanie do tego kraju – wyjaśnia. – Oczywiste dla mnie było, że gdybym miała wyjechać, to tylko z mężem. On nie za bardzo miał ochotę opuszczać Kraków, ale też dobrze posługuje się językiem niemieckim. Na początku czerwca byliśmy na weekend w Berlinie, w odwiedzinach u znajomych. I bardzo podobało nam się to, jak im się tam żyje, oni też snuli entuzjastyczne opowieści o rzeczywistości i ludziach, otaczających ich. Doszliśmy do wniosku, że moglibyśmy się przenieść za zachodnią granicę na pewien czas.
Popularna „Wala” (od panieńskiego nazwiska – Walawender) zwierza się, że dobrze rozumie niemiecki język, gorzej z mówieniem. – Uczyłam się go w szkole, ale sam pan wie, jak się podchodzi do tego w tamtym okresie: człowiek sobie lekceważy, a jak jest dorosły, to żałuje, że się nie przykładał i wydaje spore pieniądze na prywatne lekcje, żeby nadrobić zaległości – mówi z humorem. – Ja też muszę się trochę poduczyć.

Wąsowska, po udanych występach w różnych klubach (w tym kilka sezonów w ekstraklasie) dwa lata temu osiadła w Krakowie. Odtąd była liderką Elitesek UEK, lecz walcząca o wejście do ekstraklasy drużyna straciła sponsorów (pisaliśmy o tym m.in. TUTAJ). Niezbyt klarowna jest również sytuacja drugiego krakowskiego I-ligowca. – Jestem w kontakcie z kilkoma dziewczynami z Wisły, wiem, że mocno zaangażowały się w poszukiwanie firm mogących finansować siatkówkę. Życzę im powodzenia – opowiada Katarzyna. – Sytuacja na rynku jest bardzo trudna. Widziałam to także po sobie, nie miałam zbyt wielu propozycji. Z zagranicy – ze Słowacji i Rumunii, ale tam się nie wybieram. Dobrze, że trafiły się te Niemcy, bo chciałabym jeszcze pograć trochę w siatkówkę.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.