Wanda grzebie się spod kopca

Pojawiła się spora szansa, że jednak przetrwa II-ligowa siatkówka w Nowej Hucie. – Ciągle jest bieda; sponsorzy wycofali się jeszcze przed końcem sezonu, ale chcę utrzymać drużynę, podjąłem już w tym kierunku różne działania – mówi Grzegorz Silczuk, dyrektor Wandy, a dotąd także trener i szef sekcji siatkówki. – Myślałem o likwidacji sekcji bądź przekazaniu jej komuś kto chciałby to pociągnąć dalej. Dałem sobie na to czas do pierwszego czerwca, lecz nikt się nie zgłosił. Nie chcę marnować wcześniejszej pracy, sprzedawać miejsca w II lidze – na zebraniu zarządu klubu podjęliśmy decyzję, że wystartujemy.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Pytany o konieczne środki, Silczuk odpowiada w swoim stylu: „Będę miał stówkę, to zrobię za stówkę”, choć raczej potrzebne będą większe sumy. Z drugiej strony, w sezonie 2010/11 zespół wywalczył awans do I ligi z budżetem wynoszącym 280 tysięcy i plasującym go poza krajową czołówką II ligi.
Być może mocniej finansowo zaangażuje się KS Wanda Kraków (wcześniej sekcja była autonomiczna), który będąc operatorem obiektów przy Odmogilu, Bulwarowej i Ptaszyckiego ma niezły potencjał zarobkowy. – Będę się starał namówić do tego władze klubu; przecież siatkówka jest jego wizytówką – mówi dyrektor.

Po pierwszoligowych występach i degradacji, wśród realiów, które obszernie opisywaliśmy TUTAJ, Wanda skończyła wszechstronnie pogrzebana. Jeśli ma się trwale podźwignąć – niezbędni będą zawodnicy. Z dawnego zespołu w tej chwili nie został nikt, część ma już nowe miejsca zatrudnienia. Najdłużej związany z Wandą, Mateusz Mrozowski będzie grał w drugoligowym Contimaksie Bochnia. Grzegorz Silczuk prowadził sondażowe rozmowy z Łukaszem Szablewskim, ale nie wie jakie będą plany ponaddwumetrowego rozgrywającego.
Opowiada, że chciałby stworzyć trzon składu z siatkarzy mieszkających w Krakowie, którzy już kiedyś byli jego podopiecznymi. Wymienia nazwiska Rafała Poprawy, Krystiana Bławata, Piotra Rutkowskiego, Karola Galińskiego. – Chodzi o zawodników, z którymi się znamy, więc i łatwiej będzie się nam porozumieć – tłumaczy.

Liczy też na zwerbowanie kogoś z uczestników turnieju Grand Prix Polski w siatkówce plażowej, który 22-24 czerwca zostanie rozegrany nad Zalewem Nowohuckim przy Bulwarowej. W tym sezonie nie ma – jak w poprzednich – konkurencji w postaci innych zawodów krajowych tej samej rangi, więc obsada powinna być silna i liczna. – Co oznacza jednocześnie więcej pracy i znacznie dłuższe eliminacje – nie łudzi się dyrektor Wandy, która najprawdopodobniej, wraz z Zarządem Infrastruktury Sportowej, będzie współorganizatorem imprezy.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj