Wąsy w stanie zagrożenia

Piłkarze Cracovii chwilami poczynali sobie niefrasobliwie, ale pokonali na własnym stadionie Górnika Zabrze – 2:0 – i ciągle mają szanse zakwalifikowania się do czołowej ósemki na następną fazę rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy.

Gdyby jakiś fan „Pasów” starał się ułożyć scenariusz idealny meczu ukochanej drużyny pewnie nie różniłby się on znacznie od tego, co wydarzyło się w piątkowy wieczór. Druga minuta, Sławomir Szeliga wyprowadza piłkę z własnej połowy, decyduje się na długie prostopadłe podanie, przejmuje je Saidi Ntibazonkiza, mija bramkarza i trafia do siatki z prawej strony, zanim zdążyli zareagować dwaj nadbiegający rywale.
– Ta sytuacja pokazała nasze problemy, ile znaczy dla nas „Sobol” –  obecny na konferencji prasowej jako oficjalny (licencjonowany) trener Górnika, Józef Dankowski w braku Radosława Sobolewskiego widział powód nieprzerwania akcji.
Swoje przemyślenia na temat losu i przeznaczenia mógł mieć również szkoleniowiec krakowian, Wojciech Stawowy, który długo w tym tygodniu zastanawiał się, czy wystawiać Burundyjczyka od początku. – Decyzję podjąłem wczoraj po treningu; widziałem, że Saidiego ciągnie na boisko – wyjaśniał.
Układ idealny dopełnił się jego podopiecznym w 34. minucie, kiedy Przemysław Oziębała dostał drugą żółtą, a więc i czerwoną, kartkę za faul na Mateuszu Żytce na skraju pola karnego… Cracovii.
I samopoczucia nie psuła już zmarnowana okazja sprzed pięciu minut, kiedy Sebastian Steblecki wypuścił po prawej Ntibazonkizę, ten chwilę odczekał, po czym wrzucił podanie w miejsce, gdzie nikogo nie było, ale gwałtownie pomiędzy trzech rywali wskoczył Giannis Papadopoulos, „dziubnął” futbolówkę z bliska, jednak Norbert Witkowski instynktownie ją odbił.

Niedługo przed przerwą Prejuce Nakoulma po głupiej stracie miejscowych uderzał z kąta 45 stopni, ale Krzysztof Pilarz był na posterunku. W drugiej części też inicjatywę mieli raczej zabrzanie, wykorzystując bierną postawę lub błędy przeciwników. Ci jednak przebudzili się znienacka i skarcili ich boleśnie w podobnych okolicznościach, jak poprzednio. Znowu do długiego podania wystartował Saidi, znowu wybiegł daleko Witkowski, Burundyjczyk minął go po przebijance i strzelał z lewej strony z ostrego kąta. Tym razem zdążyli defensorzy, lecz nabili piłkę na słupek, ta uciekła na drugą stronę, gonił ją golkiper, ale szybszy był Edgar Bernhardt i wpakował ją do siatki.
Od tej pory gospodarze odnosili się z jeszcze mniejszym szacunkiem do posiadanej przewagi, dość powiedzieć, że właściwie sami dwukrotnie (w 65. i 89. minucie) sprokurowali sytuacje, kiedy musieli wybijać futbolówkę z linii bramkowej. Nadto Nakoulma mądrze odnalazł podaniem Dzikamai Gwaze, a ten minimalnie chybił. – Mieliśmy szczęście, trzeba to tak nazwać – kiwał później głową Stawowy. Jego ekipa zawiązała sporo kontr, ale marnowała je niedokładnymi podaniami, a Papadopulos pospieszył się z uderzeniem, odbitym przez Witkowskiego.
– Byliśmy nieskuteczni w ataku i obronie – skwitował Dankowski, z czego można już wyciągać prawo serii; wszak Górnik nie wygrał dziesięciu kolejnych spotkań w lidze.

Po okresie niepowodzeń „Pasów” znalazły się w tabeli na ósmym miejscu, które dawałoby im udział w grupie „mistrzowskiej” po zakończeniu sezonu zasadniczego, lecz pozostała im jeszcze jedna konfrontacja (w Kielcach, ma na nią pojechać już Dawid Nowak), a większości konkurentów – dwie. Co ciekawe, gdyby obecną trzecią lokatę utrzymała Wisła – następna faza zacznie się od derbów przy Reymonta (link do terminarza i tabeli znajduje się pod składami).
A Stawowy wystąpiłby w nich po raz pierwszy od niepamiętnych czasów bez zarostu, wszak obiecał, że zgoli wąsy, jeśli Cracovii uda się wejść do ósemki.
Pytany dzisiaj, czy skandowanie jego nazwiska przez kibiców nie skłoni go do zmiany deklaracji o pracy w klubie tylko do czerwca, ominął kwestię skręcając właśnie w tamtą stronę: – Zawsze miałem dobre relacje z kibicami i też bym o nich coś zaśpiewał. A golenie przez to może urządzę publicznie i pozwolę je sfilmować.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – GÓRNIK Zabrze 2:0 (1:0)
Bramki: Ntibazonkiza 2, Bernhardt 61. Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Oziębała, Łukasiewicz. Czerwona: Oziębała (34. – za drugą żółtą). Widzów: 8273.
CRACOVIA: Pilarz – Żytko, Nykiel, Dąbrowski, Marciniak – Szeliga (84. Boljević) – Papadopulos, Ntibazonkiza (90. Kita), Straus, Bernhardt (90. Dudzic), Steblecki. Trener: Wojciech Stawowy.
GÓRNIK: Witkowski – Olkowski, Pandza, Łukasiewicz, Kosznik – Drewniak – Oziębała, Iwan (70. Gwaze), Jeż (88. Łuczak), Małkowski (64. Madej) – Nakoulma. Trener: Robert Warzycha.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.