Wedle „Stawu” ładna gra

– Po tym jak nas pięć lat katowali – „faja” do przodu i strata – teraz przez prawie 45 minut nie wykopali jeszcze bezsensownej, długiej piłki, tylko wszystko rozgrywają. Świetny mecz, powaga – relacjonował przez telefon jeden z kilkuset kibiców. Cracovia już wtedy miała dwie bramki na koncie, a wygrała sparing z Polonią Bytom 3:0.

– Ładna gra, mówi pan? Jeszcze nie jest ładna, chcę więcej; szybszych akcji i częstszych sytuacji podbramkowych – zastrzegał nowy-stary trener „Pasów”, Wojciech Stawowy. – Jestem natomiast zadowolony, bo zawodnicy robili to nad czym pracowaliśmy ostatnio: dobrze wyprowadzali piłkę od tyłu, utrzymywali się przy niej.
Satysfakcjonująca była zwłaszcza pierwsza połowa, w której krakowianie prowadzili ataki na kilka różnych sposobów, lecz gole były niemal identyczne. Najpierw Marcin Budziński (napędzający na ogół ich ofensywę) rzucił prostopadłą piłkę do wybiegającego z lewego skrzydła do środka Bartłomieja Dudzica, a ten położył na ziemi Marcina Cabaja (być może wyjedzie wkrótce do I ligi greckiej) i spokojnie kopnął do siatki. Kilkanaście minut później „Budzika” zastąpił w roli podającego Vladimir Boljević, a Dudzic zmienił rozwiązanie o tyle, że przelobował wychodzącego w to samo miejsce golkipera.

Do tego doszły efektowne rajdy skrzydłami , choć bez skutecznej finalizacji, a goście namiastkę zagrożenia stworzyli dopiero w 40. minucie (obrońcy odebrali jednak futbolówkę rozpędzającemu się Przemysławowi Trytce). Paradoksalnie, gospodarze wykreowali to wszystko bez klasycznych napastników. – To będzie nasza taktyka: praktycznie sześciu pomocników, bo napastnicy będą ukryci w głębi, w drugiej linii – tłumaczy „Staw”, który od razu po powrocie na ławkę „Pasów” przypomniał, że widowiskowość zawsze była jego idee fixe. – Staram się zawsze dostosować zawodników do takiego sposobu gry, a nie sposób do nich – podkreśla.

Kilku piłkarzy nie mogło wystąpić ze względu na kontuzje (Aleksander Suvorow, a Sebastian Szałachowski od poniedziałku wraca do zajęć) czy choroby (Aleksejs Visniakovs), zresztą losy kilku z nich (także Hesdey Suarta i Saidi Ntibazonkizy, który wrócił z testów w Słowenii i oglądał występ kolegów) są ciągle nierozstrzygnięte. – Decyzje jeszcze nie zapadły, ale każdy, kto chce tu grać musi to robić z przekonania, a nie z przymusu – wyjaśnia Stawowy. – Do początku zgrupowania w Gniewinie, do 9 lipca, chciałbym mieć kadrę zamkniętą. Zapowiedziałem wszystkim uczciwie, że jeśli ktoś nie pojedzie na to zgrupowanie, bo będzie dalej szukał innego klubu, to w przypadku, gdy go nie znajdzie – będzie mu bardzo trudno załapać się później do szerokiego choćby składu.

Szkoleniowiec potwierdził, że w I-ligowej Cracovii na pewno pozostanie dobrze prezentujący się dzisiaj Bruno Żołądź, a Krzysztof Kaliciak wyjedzie na testy. Z kolei on sprawdzał w II połowie (w komplecie wyszli na plac rezerwowi) Bartłomieja Niedzielę z Arki Gdynia. 27-letni pomocnik był niezwykle aktywny, pokazywał się też jako cofnięty napastnik i na obu flankach – właśnie po jego długim sprincie lewą stroną i dośrodkowaniu Dawid Dynarek na raty (pierwsze uderzenie odbił Mateusz Mika, a dobitka z kilku metrów znalazła drogę pod poprzeczkę) zdobył trzecią bramkę. – Bartek faktycznie wypadł nieźle, ale jeszcze nie na tyle, by być przekonanym, że będzie wzmocnieniem a nie uzupełnieniem drużyny – tłumaczy szkoleniowiec. Niedziela ma dostać następną szansę podczas meczu z Karpatami Lwów, w najbliższy wtorek na stadionie przy Kałuży. Stawowy zapowiada też przyjazd na treningi grupy młodzieżowców.

On sam dzisiaj na boisku przy Wielickiej przeżył redebiut w Cracovii. – Czułem dreszczyki na plecach, kiedy wychodziłem na murawę – zwierza się. – Nie pamiętam ostatniego meczu na ławce Cracovii, chyba mieliśmy jakiś sparing w zimie 2006, ale dobrze pamiętam ostatnią konfrontację ligową. We mgle przegraliśmy u siebie, 2:3, z Koroną Kielce i spadliśmy na 7. miejsce, a gdybyśmy zwyciężyli – bylibyśmy w czołówce. Czekam na wtorkowe przeżycia, bo odkąd wybudowano nowy stadion jeszcze nie byłem na nim w roli trenera. A po meczu mamy zaplanowane spotkanie z profesorem Filipiakiem, jest wiele spraw do omówienia.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – POLONIA Bytom 3:0 (2:0)
Bramki: Bartłomiej Dudzic 15, 26, Dawid Dynarek 13.
CRACOVIA – I połowa: Budaković – Struna, Żytko, Kosanović, Marciniak – Żołądź – Danielewicz, Boljević, Budziński, Dudzic – Steblecki; II połowa: Skrzeszewski – Jarabica, Biernat, Nykiel, Puzigaca – Dynarek, Szeliga – Janus, Niedziela, Krupa – Kaliciak. Trener: Wojciech Stawowy.
POLONIA – I połowa: Cabaj (35. Balarz) – Kulpaka, Gamla, Tanżyna, Michalak – Pokotyliuk, Cioch – Alancewicz, Trytko, Białkowski – Płókarz; II połowa: Balarz (57. Mika) – Sinclair, Kulpaka, Harmata, Michalak (73. Białkowski) – Banaś, Gamla (55 Grzybek), Prokotyliuk, Szkatuła – Trytko, Walesa. Trener: Jacek Trzeciak.

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*