Wejście smoków na remis

W czwartej minucie doliczonego czasu gry piłkarze Wisły stracili dwa punkty, kiedy Pogoń Szczecin wyrównała w Krakowie na 2:2.

Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 1:0. Niedługo przed jej zakończeniem Boban Jović wypuścił prawą flanką Macieja Jankowskiego, ten wycofał od linii końcowej, a Semir Stilić z 7 metrów pewnie strzelił obok bramkarza.
Ta część była dosyć żywa, lecz sporo było w niej przypadków, wybloków i strat, nawet po własnej stronie. Goście nie ustępowali, jeśli chodzi o inicjatywę w ofensywie, a wiślacy mylili się nie mniej często, więc ich trener, Kazimierz Moskal rzucił im parę ostrych słów w przerwie.
Nie wiedział jeszcze, że to dopiero przedsmak irytacji, na jaką będzie skazany za godzinę. Kiedy sędzia doliczał 4 minuty do regulaminowego czasu meczu krakowianie prowadzili 2:1. W ostatniej z nich stracili piłkę, Takafumi Akahoshi podał ją prostopadle do Rafała Murawskiego, a ten pogodził ogień z wodą. Najpierw popędził co sił na spotkanie Michała Buchalika, a gdy już się przed nim znalazł, spokojnie i dokładnie go okiwał, nie bacząc, że zewsząd zlatują się miejscowi. Po czym pewnie trafił.
– Mając tak doświadczoną drużynę, która objęła prowadzenie w 86. minucie, nie mogę sobie wyobrazić, że nie wygraliśmy… – ciężko mówił Moskal. – Wydawałoby się, że nie trzeba tracić czasu, aby pewne rzeczy wyłożyć im na ławę. Spytałem ich tylko, ile jeszcze takich bramek musimy stracić, ile punktów, abyśmy wyciągnęli z tego wnioski.

Jego odpowiednik w Pogoni żałował tylko, że przy stanie 1:1 podopieczni nie zdobyli gola po uderzeniu Łukasza Zwolińskiego, przełamującym ręce golkipera – Maciej Sadlok wybił futbolówkę sprzed linii. Generalnie jednak był zadowolony z wyniku i postawy zespołu, w którym wystąpiło paru niedoświadczonych zawodników. Zwłaszcza Sebastian Murawski i Dawid Kudła, po raz drugi w życiu występujący w ekstraklasie (Kudła dodatkowo – pierwszy raz w tym sezonie).
Z kolei Adam Frączczak, który przekroczył już „dziewięćdziesiątkę”, zaliczył dzisiaj klasyczne „wejście smoka”. Pojawił się na boisku w 58. minucie, by po kilkudziesięciu sekundach, pierwszym dotknięciem, strzelić pod poprzeczkę po podaniu Zwolińskiego w polu karnym.
– Cieszę się, że pograliśmy dzisiaj w piłkę, a nie tylko ją kopaliśmy. Mówiono, że w grupie mistrzowskiej będziemy turystami, jeżdżącymi na mecze bez presji, a tak nie jest, bo walczymy o punkty – komentuje Michniewicz.

Moskal, widząc, że jego teamowi usychają skrzydła, dokonał sekwencji roszad. Rafała Boguskiego zamienił na Alana Urygę, który został defensywnym pomocnikiem, Dariusz Dudka cofnął się z tej pozycji na stopera, a Sadlok ze środka obrony przeszedł na lewą i częściej wypuszczał się do przodu. Łukasz Burliga z lewej strony defensywy przeszedł na prawą i też został usposobiony bardziej ofensywnie, a Jović po prawej flance przesunął się z obrony do pomocy. Po chwili Mariusz Stępiński zluzował Jeana Barrientosa i również było to „wejście smoka”. Wszak cztery minuty później zdobył prowadzenie instynktowną główką, po centrze Jovicia, która otarła się także o głowę jednego z przeciwników.
Ekipa „Białej gwiazdy” nie upilnowała jednak tego 2:1, co zamazuje jej marzenia o Lidze Europy. Z czterech pozostałych konfrontacji czekają ją trzy wyjazdowe. Najbliższa, w sobotę, o g. 20.30, w Białymstoku.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – POGOŃ Szczecin 2:2 (1:0)
Bramki: Stilić 44, Stępiński 86 – Frączczak 58, Murawski 90. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Dudka – Golla, Matras, Rogalski. Widzów: 8445.
WISŁA: Buchalik – Jović, Głowacki, Sadlok, Burliga – Dudka – Boguski (73. Uryga), Jankowski (68. Garguła), Stilić, Barrientos (82. Stępiński) – Brożek. Trener: Kazimierz Moskal.
POGOŃ: Kudła – Rudol, Golla, Murawski (77. Rogalski), Nunes – Matras – Walski (57. Janota), Murawski, Akahoshi – Kun (58. Frączczak) – Zwoliński. Trener: Czesław Michniewicz.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.