Wiadomo, piątek trzynastego

Siatkarki Salosu Kraków pokonały Iskry Grybów, 3:0, i bardzo uprawdopodobniły swoją kwalifikację do III-ligowej dziesiątki, ale na potwierdzenie tego będą musiały jeszcze troszkę poczekać.

Gospodynie jednocześnie nie złamały ustalonej w tym sezonie prawidłowości (pisaliśmy o niej obszerniej TUTAJ) i znowu zwyciężyły w meczu, w którym rozstrzygnęły na swoją korzyść premierową odsłonę.
Zresztą wygrana w niej przyszła im względnie najłatwiej. Po wstępnym 2:4 i 4:5 Żaneta Jewuła czterema asami (upolowała dwie rywalki, raz trafiła w linię, a raz – po taśmie) obróciła wynik na 11:5. Grybowianki zbliżały się jeszcze na 11:8 i 17:13 (dobry serwis Beaty Jamro, a potem złe ataki miejscowych), lecz za każdym razem przerywała im Aleksandra Pietrzyk – najpierw ścięciem i asem, potem znowu uderzeniem z prawego skrzydła, podczas gdy z lewego wtórowała jej Wioletta Maślanka. 13:8, 17:11, 20:13, a dzieła dokończyły środkowe Salosu, Karolina Kubacka (23:15) i Dominika Bednarczyk (25:19).

Już pod koniec pierwszej partii niezłe podania pokazała Kinga Litawa, a na początku następnej popisała się dłuższą serią (2 asy plus dobitka Gabrieli Blicharz), owocującą prowadzeniem 7:4, które jej drużyna utrzymywała do 11:8. Skuteczność Darii Curzydło i Bednarczyk przy siatce zrównoważyła wysiłki Karoliny Motyki (12:12), po dwóch asach Maślanki zrobiło się 15:14, a po sekwencji od obrony Kingi Wójtowicz po kontrę Bednarczyk w ponowieniu – 18:15.
W niedzielę Salosianki wzięły udział w ciekawej imprezie siatkarskiej odbywającej się w Lubniu; zajęły pierwsze miejsce w mini-turnieju kobiet, Jewułę wybrano jego MVP, Katarzyna Angielska zaś została jednym z pięciu laureatów konkursu zagrywki. Trafiła piłką w materac ułożony w drugiej strefie, zdobywając pizzę. Dzisiaj to „Żania” zasłużyła na trofeum serwisowe, bo od 20:17 zaaplikowała przeciwniczkom kolejne trzy asy (ósmego dołożyła w trzecim secie), natomiast Maślanka sfinalizowała przedzielającą je bardzo długą wymianę. 24:17, 25:18.

W trzeciej części ekipa gości jeszcze raz podjęła walkę. Motyka występowała dzisiaj z gorączką, ale gdy kilka razy złapała piłkę przy wyprostowanej ręce na pełnym zasięgu – żaden blok nie budził w niej wzruszenia. Odwagą i rozwagą w ataku imponowała młodziutka Wioletta Król, która nie ma jeszcze 160 cm wzrostu. Po jej asie wynik brzmiał 4:6, gdy skopiowała to Litawa – 7:9, dalej 9:11, 11:11 i 13:13.
Już wtedy jednak sporo podbijała Kinga Gratkowska, na środku rządziła Bednarczyk, a gdy na obu flankach dołączyły do niej Jewuła i Curzydło – zrobiło się 16:14, 19:17, 23:18. Wiola Król jeszcze zredukowała straty do 23:20, lecz przerwała jej Bednarczyk. 25:20.
W meczu rozgrywanym w piątek trzynastego błędów było więcej niż zazwyczaj w hali na Ruczaju, choć niekoniecznie pechowych. Niekiedy kojarzyły się raczej z panicznym wystrzeliwaniem piłki gdziekolwiek podczas ucieczki przed Jasonem w hokejowej masce – w klasyku horroru o wiadomym tytule.
Ciosy poszły nawet w obu trenerów, zresztą miejscowy, Michał Flaszowski przed meczem pomylił się wpisując numerki na karteczkę i środkowa podążała w rotacji za rozgrywającą. Jego podopieczne jednak w tej kwestii zachowywały się dosyć uważnie i w pierwszej partii popełniły tylko jeden błąd ustawienia.

– Szkoda, że nie wykorzystaliśmy innych prezentów, bo dzisiaj mógł tu być nawet tie-break, a dla takiego młodego zespołu jak nasz każdy wygrany set jest sukcesem – mówi prowadzący Iskry Jerzy Udziela. Ubolewa, że nie mogły przyjechać do Krakowa cztery zawodniczki z trzeciej klasy gimnazjum, które miały obowiązkowe spotkanie przygotowujące do bierzmowania. Zwłaszcza mierząca ponad 180 cm atakująca Klaudia Litawa. – To nasza perełka, z S.O.S. za nią wydzwaniają – rekomenduje szkoleniowiec.
Krakowianki ułożone w „gwiazdę” na materacach, w towarzystwie trzystugramowej czekolady Milka zaliczyły jeszcze krótką odprawę pomeczową i dłuższą – przed konfrontacją z niepokonanym liderem III ligi, AZS AWF Kraków, która czeka je już w sobotę o g. 15, również w hali przy Strąkowej 3a.
– Chciałbym jeszcze wygrać coś ważnego, prestiżowego – mówi Flaszowski, którego drużyna w tym roku zwyciężyła czterokrotnie i poniosła tylko jedną, wyjazdową porażkę po tie-breaku, a poza tym może sobie dopisać 3 punkty za walkowera, jakiego dostanie w 14. kolejce z wycofanym MOSiR Bukowno. Sobotnie spotkanie z AWF zamknie więc dla niej I rundę. Pod składami znajduje się link do tabeli pokazującej, jak blisko Salosianki są zagwarantowania sobie prawa gry o miejsca 5-10 w drugiej fazie.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – ISKRY Grybów 3:0 (25:19, 25:18, 25:20)
Sędziowali: Mariusz Ferenczak i Arkadiusz Windak. Widzów: 25.
SALOS: Angielska, Bednarczyk, Maślanka, Pietrzyk, Kubacka, Jewuła oraz Gratkowska (l), Perkosz (l), Curzydło, Wójtowicz. Trener: Michał Flaszowski.
ISKRY: Matuła, Motyka, Blicharz, Jamro, Litawa, Obrzut oraz Frączek (l), Król, Koszyk, Gągola. Trener: Jerzy Udziela.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.