Wiatr od Klimczoka

Wisła zremisowała w Bielsku-Białej z Podbeskidziem 0:0, jednak krakowianie mogą mówić o szczęściu, gdyż nawet ten punkt im się nie należał.

Przed meczem mieli w tabeli T-Mobile Ekstraklasy trzy razy więcej punktów od dzisiejszych przeciwników, ale gospodarze – na których piętno najwyraźniej zaczyna odciskać nowy trener, Leszek Ojrzyński – od początku ruszyli do przodu bez kompleksów. W 14. minucie Fabian Pawela, bezpośrednio po wyrzucie z autu Marka Sokołowskiego, główkował z pięciu metrów – Michał Miśkiewicz z najwyższym trudem obronił, piłka jeszcze otarła się o słupek, aż Arkadiusz Głowacki wyekspediował ją na róg. Po nim znowu powstało zamieszanie w polu karnym, trochę łatwiej wyjaśnione przez wiślaków.
Dalej mieli problemy z dwiema szarżami Antona Slobody; słowacki pomocnik zrazu z niezrozumiałych powodów nie zdecydował się na strzał, po kilku minutach zaś już go wykonał, ale Miśkiewicz odbił w bok, a Sokołowski spatałaszył dobitkę.
W 22. minucie, po kolejnym wyrzucie z autu, Pawela uderzył z ośmiu metrów, a golkiper „Białej Gwiazdy” instynktownie obronił niemal na linii bramkowej. Niedługo przed przerwą ekipa spod Klimczoka znowu miała dwie świetne okazje: za pierwszym razem Błażej Telichowski główkował, a Miśkiewicz zatrzymał futbolówkę (także przed przykładającym do niej nogę Tomaszem Górkiewiczem), a za drugim Miśkiewicz świetnie znalazł się przy kopnięciu Telichowskiego z 6 metrów.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Stadion Miejski w Bielsku-Białej jest gotowy mniej więcej w połowie; w niektórych miejscach widać betonowe konstrukcje trybun, w innych – wykopy. Ale to postawa przyjezdnych korespondowała z placem budowy: trochę dziur w ziemi, gdzieniegdzie fragmenty jakiejś budowli, dużo bałaganu, nic nie wykończone.
Jedyną w miarę konkretną sytuację mieli w 11. minucie, kiedy Piotr Brożek wziął dynamiczny rozbieg do rzutu wolnego, po czym… miękko i lekko podał w pole karne do brata. Paweł Brożek przyjął piłkę tyłem, ale obracając się nie wystawił żadnemu z kolegów, sam natomiast uderzył źle.
Statystyka pierwszej połowy najlepiej oddała determinację jednych i brak motywacji drugich: miejscowi oddali 15 strzałów w tym 8 celnych, a krakowianie 3 strzały i 0 celnych.

Usprawiedliwienia mogli ewentualnie szukać w porywistym wietrze, który wiał im w twarz, a rywalom w plecy. Ale po zmianie stron nadal przeważali bielszczanie; Pawela z siedmiu metrów kopnął zbyt pochopnie (mógł przyjmować i szukać wolnego rogu), a Piotr Malinowski za słabo (energię zostawił w poprzedzającym to rajdzie). W obu przypadkach pewnie łapał Miśkiewicz.
Na domiar złego, wiślacy już przed przerwą przegrali większość pojedynków powietrznych w swoim polu karnym i kontynuowali to w drugiej części – w 55. minucie Sokołowski główkował w poprzeczkę.
Po godzinie impet Podbeskidzia nieco osłabł, lecz nie przestało być groźne, a Dariusz Łatka omal nie odebrał Miśkiewiczowi miana bohatera spotkania – zaatakował go podczas ślamazarnego wybijania piłki i był bliski skierowania jej do siatki. Jeszcze w doliczonym czasie zagotowało się w „szesnastce” Wisły: Sokołowski miał otwartą pozycję na 14. metrze, jednak postawił na siłę zamiast na dokładność i przeniósł nad poprzeczką, po chwili Głowacki naprawił błąd Marko Jovanovicia, a tuż przed ostatnim gwizdkiem Adam Deja nieprecyzyjnie wyegzekwował rzut wolny.

Wisła odrobina poprawiła w drugiej odsłonie statystyki strzałów (na koniec: gospodarze – 25/10, goście – 8/3). W 59. minucie ostro z lewej strony przyłożył Wilde-Donald Guerrier, lecz Richard Zajac był na posterunku. Podobnie jak w 81. minucie, kiedy złapał kopnięcie Łukasz Garguły z wolnego, a trzy minuty później pomogło mu szczęście, gdyż za sprytną, efektowną akcją Guerriera (techniczna wrzutka w pole karne) z Boguskim (takież odegranie przed bramkę) nie nadążył Emmanuel Sarki.
Wiślacy jechali pod Klimczoka, aby wyprzedzić Górnika Zabrze i zająć pozycję wicelidera po pierwszej rundzie. Udało im się to, choć nie tak jak zakładali i są lepsi od Górnika tylko różnicą goli. Do bardziej przekonujące rozstrzygnięcia może dojść jeszcze w tym tygodniu – w piątek, 8 listopada, o g. 20.30 zacznie się w Zabrzu konfrontacja Górnik – Wisła, inaugurująca rundę rewanżową.
PAWEŁ FLESZAR

PODBESKIDZIE Bielsko-Biała – WISŁA Kraków 0:0
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Łatka – M. Chrapek.
PODBESKIDZIE: Zajac – Górkiewicz, Pietrasiak, Konieczny, Telichowski – Sokołowski, Łatka, Sloboda, Pawela (78. Wodecki), Malinowski (68. Kwame) – K. Chrapek (46. Deja). Trener: Leszek Ojrzyński.
WISŁA: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Jovanović, Piotr Brożek – Stjepanović – Boguski, M. Chrapek (66. Małecki), Garguła, Guerrier – Paweł Brożek (74. Sarki). Trener: Franciszek Smuda.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.