Wiatr w żaglach Salosu

Siatkarki występujące na krakowskim Ruczaju dosyć pewnie pokonały Ekstrim Gorlice, 3:0, czym zapewniły sobie miejsce na podium III ligi. W czwartek wezmą udział w bardzo ciekawej konfrontacji o pozycję wicelidera.

W razie porażki Salos straciłby na rzecz dzisiejszych rywalek trzecią lokatę, ale krakowianki już na początku odpędziły taką ewentualność serwisami. Po pięciu w wykonaniu Agnieszki Szafraniec piłka ani raz nie wróciła na stronę gospodyń (10:4), po dwóch asach i ataku z szóstej strefy Agnieszki Bakuły było 15:5, a kiedy Katarzyna Rerak udane akcje nad siatką dowartościowała nie gorszymi zza linii końcowej – 19:7.
Miejscowym wszystko wychodziło, czego symbolem jest sytuacja, gdy Judyta Olipra nurkowaniem zza linią boczną wybroniła piłkę, ta jednak dalej hulała bezpańsko, więc następnym nurkowaniem Weronika Nowak podbiła ją w kierunku Bakuły, która po taśmie umieściła ją w polu przyjezdnych. Ona też skończyła partię ścięciem, poprzedzonym przez asa Agnieszki Budziaszek (25:9).
– Wszystko było na zasadzie: huzia-buzia, może się uda – irytował się Grzegorz Silczuk, do grudnia trener wycofanej z rozgrywek Wandy Kraków, który objął gorlicki zespół kilka tygodni temu (na początku roku trafiła tam jego córka, rozgrywająca Patrycja Silczuk). – Dotychczasowe mecze wyglądały zupełnie inaczej: czy to z Zatorem, czy z Popradem, czy nawet połowa spotkania na Bronowiance.

W drugiej odsłonie jego podopieczne próbowały gonić, (9:3 – 9:7, 21:13 – 21:16), ale popełniały zbyt dużo prostych błędów, w ataku czy nawet w asekuracji. Po drugiej stronie Olipra wypuszczała w kontrach Bakułę, Ewelinę Klitę i Szafraniec, kontrolując wynik. – Przez dwa sety to było prawdziwe rozegranie w jej wykonaniu, bardzo mi się podobało – chwalił ją szkoleniowiec miejscowych, Michał Flaszowski.
W pewnym momencie Klita dwukrotnie nie zmieściła się w boisku, ale potem walnęła w czwarty metr, a kolejnymi skutecznymi zbiciami wyprowadziła koleżanki na 23:17 i 24:19. Gorliczanki zmieniły jeszcze zapis na 24:21, jednak w tym momencie zepsuły zagrywkę.

Trzecia partia była wyrównana, bo ekipa gości sprawniej zwijała się w obronie, pociągnęły ją też liderki, Lidia Stanisz i Katarzyna Sarlej. Odskakiwały na 3:2, 9:8, 14:11, 17:14, 21:18. – Skoncentrujmy się, skoncentrujmy! – nawoływała raz po raz Weronika Nowak, zapewniająca Salosowi dokładne przyjęcie (zresztą dzisiaj cała drużyna zanotowała w tym elemencie tylko jedną wyraźną pomyłkę). Problemy w ataku jej partnerki rekompensowały podaniami, wyrównując po asach Klity (14:14), Szafraniec (18:18) i po dwóch Bakuły (21:21). Po obronie tej ostatniej i kontrze Klity było nawet 22:21, ale po sekwencja obustronnych błędów serwisowych skutkowała kolejnym remisem – 23:23. Wówczas przyjezdne dwukrotnie podbiły ścięcia przeciwniczek, a Sarlej posłała na druga stronę piłkę „dyszlem” i ta upadła na parkiet (23:24). 24:24 zrobiło się błędzie przejścia dołem Ekstrimu, a kiedy sędzia już wyjaśniał z przyjezdnymi powody swojej decyzji – krakowianki tak były zanurzone w walce, że ciągle jeszcze grały…
Pieczątkę na ich sukcesie przyłożyły Klita (uderzenie z prawej flanki) i Szafraniec z Aleksandrą Czeremugą, blokujące na 27:25. Dominika Nowak zaś – drugie libero, udanie wchodząca w ustawieniach, gdy jej zespół zagrywał – opuszczała plac ze zranionym w jednej z interwencji, krwawiącym łokciem i bardzo zadowoloną miną.

To przedłużenie rewelacyjnej passy Salosianek, które dwa tygodnie temu zafundowały Bronowiance pierwszą w trzysezonowej historii porażkę poniesioną w Krakowie. – Trochę się bałem, czy po tamtym zwycięstwie nabierzemy wiatru w żagle, czy podniesiemy głowy za wysoko i nam to zaszkodzi – zwierza się Flaszowski. – Mecz się dobrze ułożył, od początku wiedzieliśmy na kogo serwować, jednocześnie udało nam się omijać Lidkę. W trzecim secie brakło ciągłości akcji, ale wtedy dziewczyny pokazały charakter.
Bronowianka pokonała dzisiaj w Krzeszowicach Maraton – 3:0 – i zagwarantowała sobie pierwsze miejsce na koniec sezonu, natomiast krzeszowiczanki i Salos rozdzielą między siebie drugą i trzecią lokatę. W tej chwili Maraton jest lepszy o 3 punkty i będzie gospodarzem zaległej konfrontacja z Salosem – w najbliższy czwartek, 7 marca, o godz. 18.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – EKSTRIM Gorlice 3:0 (25:9, 25:21, 27:25)
Sędziowali: Krzysztof Karwowski i Grzegorz Mulka (Kraków).
SALOS: Olipra, Klita, Czeremuga, Szafraniec, Bakuła, Rerak oraz W. Nowak (l), D. Nowak (l), Budziaszek, Czapiga, Miętka. Trener: Michał Flaszowski.
EKSTRIM: Silczuk, Sarlej, Jasionowicz, Dynarowicz, Stanisz, Kania oraz Królikowska (l), Golba (l), Pabis, Ochab. Trener: Grzegorz Silczuk.

Wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.